Masz zliczyć do trzech, nie mniej, nie więcej. Trzy ma być liczbą, do której liczyć masz i liczbą tą ma być trzy. Do czterech nie wolno ci liczyć, ani do dwóch. Masz tylko policzyć do trzech. Pięć jest wykluczone. Oto przed wami trzeci odcinek Ekspresówki.
796 kierowców Suzuki Jimny ustanowiło rekord Guinnessa w jednoczesnym włączeniu świateł
Suzuki Jimny to pojazd wyjątkowy pod wieloma względami – można nim przejeżdżać w lesie między drzewami, można nim płoszyć kłusowników udając Straż Leśną, można podawać jego przyspieszenie 0-100 km/h jako „tak” i nie mijać się z prawdą, można siedząc za kierownicą wychylić się przez okno lekko w lewo i mieć doskonały widok na to, co dzieje się z przednim lewym kołem, a jednocześnie trącać prawym łokciem pasażera. Można też kupić obecną generację oferowaną z homologacją ciężarową N1 i tęgo się zdziwić, że nie jest to bynajmniej lifestyle’owy crossoverek w uroczym stylu skurczonej w praniu Gelendy, tylko rodzaj obudowanego traktora dla wąskiej, acz nieustannie obecnej na rynku niszowej klienteli. A można też zebrać prawie 800 sztuk w jednym miejscu i pobić rekord w jednoczesnym włączeniu świateł, czego dokonano 24 września tego roku w Clarens w RPA. Suzuki Jimny ma o wiele więcej sensu niż rekord tego rodzaju, a do tego właściwie nie ma konkurencji w swojej lidze. Łada Niva mimo zbliżonych gabarytów i profilu zastosowań charakteryzuje się trwałością otwartego serka homogenizowanego, więc możliwość naprawiania jej młotkiem i plugawym słowem docenią głównie masochiści.
Rivian od trzydziestu lat dokłada do tego interesu
No, może trzydzieści lat to pewna przesada, ale już 33 tysiące dolarów straty na każdym egzemplarzu elektrycznego pickupa R1T to przykro skrzecząca rzeczywistość firmy. Rynkowy konkurent Forda F-150 Lightning oferowany jest w cenie od 74800 dolarów, a więc nie najniższej, ale i tak producentowi Excel rozjeżdża się na czerwono. Dyrektor generalny Riviana wydał polecenie obniżenia kosztów produkcji o 40 tysięcy dolarów i tym jednym prostym trikiem zobacz jak przerzucił problem na inżynierów w dziale projektowym. Co z tego wyjdzie – czas pokaże, ta ostatnia wieść nie znajduje jak dotąd oficjalnego potwierdzenia.
Porsche walczy z przebrzydłymi spekulantami wymuszając 12-miesięczny okres leasingu
Specjalna wersja Porsche 911 S/T zostanie wypuszczona w limitowanej liczbie 1963 egzemplarzy. Aby upewnić się, że model w ogóle wyjedzie na ulice prowadzony przez entuzjastów marki, producent przekaże chętnym prawo własności dopiero po upływie 12 miesięcy leasingu. Taki los spotkał swego czasu wersję 911 R z silnikiem wersji GT3 i ręczną skrzynią biegów (tak samo jest w S/T) – maniakalni zbieracze i liczący na szybki zarobek z odsprzedaży wykupili ile wlazło, a zaraz potem wystawili ogłoszenia ze śmieszno-strasznymi cenami (niemal wcale) używanych egzemplarzy. Zobaczymy, na ile pomysł Porsche okaże się skuteczny.
Kolekcja białych Porsche trafi na aukcję domu RM Sotheby’s w początkach grudnia
Pozostając w klimatach Porsche, kolekcjonerów i handlu – 56 egzemplarzy białych Porsche w różnych wersjach, modelach i rocznikach trafi na aukcję organizowaną przez RM Sotheby’s. To zaledwie część z 63 egzemplarzy w posiadaniu dotychczasowego właściciela. Facet od ośmiu pomarańczowych Aston Martinów wychodzi na nędznego amatora.

Możesz pojeździć każdym samochodem, o ile będzie to białe Porsche (zdjęcie: RM Sotheby’s)
Ferrari F40 zakorkowały ulice Maranello
Korek złożony z Fiatów i trójkołowych Piaggio byłby we włoskim miasteczku zbyt oczywisty i mainstreamowy, a dużo dobrych rzeczy można o Włochach i włoskim stylu życia powiedzieć, jednak staranna organizacja dopięta na ostatni guzik nie jest jedną z nich. Jak do tego co widzimy na filmie doszło? Zapewne jakoś tak:
– Luigi, ten il spettacolo di F40…
– Co z nim?
– Może by to jakoś organizzare?
– Mamma mia, masz dziwne pomysły Marco. Wsiądą, przegazują i pojadą. Co tu jest do organizzare?
– Si si Luigi, uspokoiłeś mnie. To co, kawa?
– Si.
Prototypowy egzemplarz Porsche 959 S pozostawiony otwarty z kluczykami na siedzeniu
W poprzednim odcinku Ekspresówki dywagowałem jałowo na temat ręcznej skrzyni biegów w realiach Stanów Zjednoczonych jako zabezpieczenia antykradzieżowego. Ktoś zza wielkiej wody postanowił chyba wypróbować tę chwiejną teorię w praktyce, pozostawiając kluczyki na siedzeniu prototypowego modelu Porsche 959 S (jednego z 29 zbudowanych!), a jakby tego było mało, również okna zostały beztrosko otwarte. Zabrakło tylko neonowo-jaskrawego napisu na wielkim balonie przywiązanym do spoilera „ukradnij mnie!”.

To nie ten sam egzemplarz, ale internet cierpi na niedobór zdjęć 959 idących pełnym ogniem, więc macie takie.
Stacje paliw w Wielkiej Brytanii zatrudniają rozjemców do przerywania bójek pod ładowarkami
Kup sobie auto elektryczne, mówili. Nie będziesz się martwił o ceny paliw, mówili. Poznasz ciekawych ludzi i pobijesz ich kablem do ładowania samochodu – tego nikt nie mówił ani nie obiecywał, samo jakoś tak wyszło. Infrastruktura ładowania samochodów elektrycznych nie nadąża za zapotrzebowaniem, co powoduje napięcia (ho ho ależ zabawny kalambur) wśród użytkowników, korzystających z ładowarek zainstalowanych na stacjach paliw. Oprócz mitygowania krewkich kierowców, do zadań nowego personelu należeć będzie też pomaganie w bezpiecznym podłączaniu pojazdów do ładowarek tak, aby nie dopuścić do powstawania iskier lub uszkodzeń sprzętu. Zakaz rejestrowania pojazdów spalinowych, przy którego wprowadzeniu w 2030 upierał się brytyjski rząd, z pewnością niczego tu nie ułatwi – ale w praktyce przesunięcie tego terminu o 5 lat pewnie też wiele nie zmieni. A teraz powtarzajmy razem – jestem spokojnym naładowanym (Nissanem) liściem na gładkiej tafli jeziora elektrolitu…
Tyle w tej Ekspresówce, w której napęd elektryczny miał okazję zbłaźnić się dwa razy, a Porsche zgarnęło całe złoto. Zapraszamy za tydzień.


