Przyznam, że zaniemówiłem, gdy szukałem tematów do opisania. Okazało się, że ktoś zbudował hybrydowy motocykl, i że będzie można go sobie normalnie kupić. To nowe Kawasaki Ninja 7 Hybrid.
Choć motocykle są jeszcze silniej niż samochody kojarzone z silnikami spalinowymi, nie oznacza to bynajmniej, że nie istnieją na rynku modele elektryczne. Ba – w ostatnich latach ich liczba szybko się zwiększa, da się taki pojazd kupić także w Polsce. Ale hybryda? Nooo, hehe, hybryda to te, no, Tojoty, Kije, Hjundaje, Reno… a jak plaginy, to jeszcze Beemki, Merce i tak dalej.
Otóż wcale nie
Producenci motocykli także są zainteresowani lepszymi osiągami i mniejszym zużyciem paliwa – a napęd hybrydowy doskonale się do tego nadaje. Oczywiście, można się tu sprzeczać, że to przecież motocykl i dodatkowe kilogramy to skrajny kretynizm. Rzecz w tym, żeby akumulator trakcyjny umieścić w dobrym miejscu – Kawasaki Ninja 7 Hybrid, które zdaniem producenta jest pierwszym masowo produkowanym motocyklem hybrydowym, ma ten element umieszczony pod siedziskiem. Nie jestem do takiej lokalizacji stuprocentowo przekonany, ale zgaduję, że lepiej się nie dało, gdy w dolnej części ramy siedzi silnik spalinowy – w każdym razie podobno bateria jest tak blisko środka ciężkości jak się da. Tak czy owak, Japończycy zwracają uwagę przede wszystkim na napęd.
Kawasaki Ninja 7 Hybrid ma oferować świetne osiągi i niskie zużycie paliwa
Ważący 227 kg jednoślad dysponuje dwucylindrowym silnikiem rzędowym o pojemności 451 cm3, który prawdopodobnie bazuje na konstrukcji z modelu Ninja 400 i osiąga tutaj 58,3 KM. To oczywiście nie wszystko, bo swoje dokłada silnik elektryczny – moc całkowita napędu hybrydowego sięga tu 68,5 KM w trybie e-boost.
Jak twierdzi Kawasaki, osiągi generalnie odpowiadają tym zapewnianym przez maszyny o pojemnościach 650 czy 700 cm3, ale funkcja e-boost pozwala na wystartowanie z miejsca równie szybko jak motocyklem z silnikiem o pojemności jednego litra – ba, nawet odrobinę szybciej niż przykładowo modelem Ninja ZX-10R. Przy tym wszystkim spalanie ma odpowiadać klasie 250 cm3, co przy zbiorniku mieszczącym 14 l benzyny mogłoby umożliwić przejechanie niemal 350 km bez tankowania.
Nowy motocykl ma 6-biegową, półautomatyczną skrzynię biegów, ale umożliwia jazdę w trybie elektrycznym. Ważący 13 kg akumulator ma 27,2 Ah i pracuje pod napięciem 50,4 V co, jeśli się nie mylę (a raczej nie, bo portal MotorcycleSports.net potwierdza moje wyliczenia/przypuszczenia), oznacza pojemność 1,37 kWh.
Pozostałe dwa tryby do jazdy to Eco-Hybrid oraz Sport-Hybrid. Motocykl ma też tryb WALK umożliwiający łatwiejsze manewrowanie z niewielkimi prędkościami np. na parkingu – wliczając w to cofanie. Sterowanie odbywa się przy pomocy manetki gazu.
Inne kwestie to już nic nad wyraz ciekawego
Diodowe oświetlenie, integracja ze smartfonem i tego rodzaju detale można mieć zapewne w bardzo wielu motocyklach obecnie oferowanych w salonach. Ale napęd hybrydowy… No, nie. Jestem bardzo ciekaw pierwszych testów tej maszyny.
Kawasaki Ninja 7 Hybrid nie pojawiło się jeszcze w cennikach marki.




