Dziewięciu małych myśliwych chciało dostać coś w spadku… Ekhm, tak, o czym to… racja, dziewiąty odcinek Ekspresówki czas zacząć od razu od mocnego akordu wedle zaleceń mistrza suspensu – na początek trzęsienie ziemi, a potem napięcie musi tylko rosnąć.

Dieselgate w wykonaniu Toyoty – producent podejrzany o manipulacje wynikami testów wydajności

Wysokoprężne silniki i kwestionowane wyniki.

Zapaleni miłośnicy diesli Volkswagena mogą odetchnąć z ulgą – ich ukochane jednostki nie są już tymi jedynymi najgorszymi w klasie, których facetka notorycznie wyciąga za uszy na apelu. Chodzi o 84 tys. silników Toyoty, montowanych w modelach jak na powyższym zestawieniu, a manipulacje dotyczą wyników testów wydajności. Nieznana jest póki co kara, jaka spotka producenta za tego rodzaju machinacje, ale z pewnością będzie sroga, a jakiś Musashi zmuszony zostanie do popełnienia rytualnego sudoku. Dwaj najgorsi w klasie to nadal żaden wzór do naśladowania.

Pagani Huayra Codalunga o wartości 7,3 mln dol. zatrzymane przez szwajcarską policję

Powyższy film nie jest rzeczową suchą relacją prasową i trudno ostatecznie wyrokować, co się właściwie stało. Niemniej szwajcarska policja to formacja, wobec której samo podejrzenie o posiadanie poczucia humoru budzi niepokój, zaś wysokość mandatów w tym górzystym kraju zegarmistrzów, serowarów i bankierów to już czysta zgroza. Przyczyny zatrzymania i odeskortowania Pagani wraz z kierowcą nie są póki co znane. A i tak całą chwałę w tym krótkim nagraniu zbiera typ w Ferrari Testarossie z parą nart na dachu. Bo właściwie dlaczego nie?

Warszawa dopilnowała formalnych wymogów SCT, a Kraków nie

Uwaga – duże ilości prawniczego bełkotu naraz. Sąd sądem, a strefa w obecnej stolicy powstanie i granaty nic tu nie pomogą. Kontrowersji wokół tematu narosło niemało, wedle jednych źródeł mieszkańcy są za, wedle innych są zdecydowanie przeciw, wedle jeszcze innych niczego to nie zmieni, bo jest tyle wykluczeń, wyłączeń, wyjątków i tak dalej, że nie dotknie to niemal nikogo. Ale skoro tak, to po co to właściwie wprowadzać, cytując Króla Juliana, byle szybko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu?

Diesel w BMW X3 (F25) z lat 2010-2014 wyposażony w emisjooszukiwacz

Można kupować X3, ale czemu z dwulitrowym dieslem?

KBA, niemiecki urząd równie wyprany z ochoty do figli jak wspomniana wcześniej szwajcarska policja, odkrył zainstalowane w niektórych egzemplarzach BMW X3 z lat 2010-2014 urządzenie kontrolujące emisję gazów tak, by wydostawało się ich więcej niż było to dozwolone. W samych Niemczech może chodzić o 33 tys. pojazdów, a w całej Europie nawet 150 tys. jest podejrzewane o tego typu fabryczną modyfikację. BMW ma już plan, rzecz jasna sprytny, na uporanie się ze sprawą tak, by KBA przestało się srożyć.

Carlos Tavares twierdzi, że Stellantis nie potrzebuje ochrony rządu USA przed chińskimi producentami

No dawaj Wan Li, po konferencji ustawka za garażami na gołe klaty.

Cła nakładane przez rząd USA na importowane z Chin samochody (głównie elektryczne) mają co oczywiste uchronić rodzimych producentów przed konkurencją między innymi cenową. Carlos Tavares twierdzi jednak, że takie działania mają umiarkowaną skuteczność oraz że są ograniczone do krajów szeroko pojętego świata zachodniego. A ponieważ Stellantis to koncern globalny, musi przygotować się na rywalizację na wszystkich rynkach, rzecze pan Tavares i dodaje, że nie wszędzie jest tak miło, pluszowo i protekcjonistycznie. Wiadoma rzecz, globalnie pożądany dobry produkt obroni się sam, a prezes Stellantisa zdaje się wierzyć święcie, że to ten właśnie koncern oferuje takie rzeczy. Jakby to panu Tavaresowi powiedzieć…

Stellantis patentuje system imitujący wibracje silnika spalinowego w bateriowozach

O, a punktowiec damy tutaj i niech sobie stoi w zieleni.

Odgłosy silnika spalinowego emitowane z głośników stały się zbyt mainstreamowe i na nikim nie robią już większego wrażenia. Dlatego też inżynierowie Dodge’a, marki należącej do koncernu Stellantis, patentują system ASE/AVE, mającego wprawiać różne części pojazdu w wibracje imitujące pracę silnika spalinowego, nieobecnego wszak w pojeździe z napędem elektrycznym. Trochę jakby montować rozpylacz końskiego potu w spalinowych automobilach z przełomu XIX i XX w. A nie lepiej byłoby zostawić w spokoju widlaste ósemki z wałem cross-plane i ich bulgoczące wydechy?

Chorwacki rzeźbiarz pracuje nad naturalnej wielkości pomnikiem Mercedesa W114

Gdzieś tu ma stanąć pomnik Mercedesa W114.

Pomnik ma w założeniach upamiętnić pokolenia emigrantów zarobkowych, którzy opuszczali malownicze rodzinne miejscowości (w tym Imotski, skąd pochodzi autor pomnika, Roko Drzislav Rebic) i wyjeżdżali głównie do Niemiec Zachodnich za pracą. Czytelnym symbolem gastarbeiterskiego sukcesu był Mercedes Benz typoszeregu W114/115, co pan Rebic wspomina z rozrzewnieniem i wdzięcznością wobec poprzednich pokoleń. I to jest motywacją do tworzenia kamiennej wersji Mercedesa, a odsłonięcie ukończonej rzeźby ma nastąpić 8 czerwca 2024 r.

I to na tyle w tym odcinku Ekspresówki. Zaklepuję wakacje w Chorwacji i jeśli śmignę tam dieslem, to trzylitrowym od BMW oraz prosto przez środek warszawskiej SCT, śmiejąc się obłąkańczo.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to