Oto czwarty odcinek Ekspresówki, pełnej jak zawsze rewelacyjnych rewelacji i sensacyjnych sensacji ze świata motoryzacji. To było drętwe, suche i pozbawione sensu jak europejska oferta dwóch producentów, których nazwy co ciekawe zaczynają się na literę „F” – o obu będzie w tym odcinku. Zapraszamy!
Francuski dealer Maserati zamyka działalność i wyprzedaje asortyment na licytacjach
W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2024 roku włoskiemu producentowi udało się sprzedać zaledwie 8600 samochodów, co stanowi ogromny spadek (o 58,3 proc.) w porównaniu z 20 600 pojazdami sprzedanymi w tym samym okresie w 2023 r. [głos Bogusława Wołoszańskiego] Złotousty prezes koncernu Stellantis, Carlos Tavares, upatrywał przyczyn w słabych staraniach marketingowców, którzy mieli nieumiejętnie wykonywać swoje obowiązki i niedostatecznie natarczywie odwoływać się do dziedzictwa marki. Tavares nie mógł jednak przypuszczać, co stanie się już niecały rok po wygłoszeniu tej przenikliwej diagnozy. [dżingiel z „Sensacji XX wieku”] Jeśli ktoś ma lawetę, duszę nieustępliwego licytatora oraz kilkadziesiąt tysięcy euro, to może już pędzić do Francji po srebrny widelczyk. Warto dla samego brzmienia po odpaleniu i przegazówek w każdym tunelu i pod każdym wiaduktem.
Sprzedaż Fiata spadła o 11 proc., co czyni go najlepiej sprzedającą się marką Stellantisa
Fiat sprzedał 1,2 miliona samochodów w 2024 roku, pozostając najlepiej sprzedającą się marką Stellantis na świecie. Marka okazała się liderem na rynkach Brazylii, Włoch, Turcji i Algierii. Brazylia była największym źródłem dochodów Fiata, odpowiadając za 521 000 sprzedanych aut w 2024 r., co stanowi wzrost o 9,5 proc. w porównaniu z 2023 r. Stanowiło to aż 43 proc. globalnej sprzedaży Fiata i udział w rynku wynoszący 20,9 proc. w Brazylii, nieznacznie w dół z 21,8 proc. w roku poprzednim. Na czele stawki znalazł się pickup Fiat Strada, który sprzedał się w liczbie 144 000 egzemplarzy i utrzymał tytuł najlepiej sprzedającego się pojazdu w Brazylii czwarty rok z rzędu. Wyjaśnienie tego pozornego fenomenu staje się oczywiste po wejściu na brazylijską stronę Fiata. Jest tam mianowicie paleta różnych modeli dla różnych klientów, w dodatku dopasowana do wymogów i oczekiwań lokalnego rynku. Jak w Polsce w latach 90., zaś obecna strona polskiego oddziału Fiata przypomina supermarket ogołocony po jakiejś wielkiej wyprzedaży, którego nie zdążono zatowarować po świątecznej przerwie.
Trzy najlepiej sprzedające się w Europie samochody to nie SUV-y

Relingi i plastikowe dokładki zderzaków nie czynią auta SUV-em, zwłaszcza z silnikiem o pojemności kartonu mleka.
Wbrew subiektywnym odczuciom wielu utyskujących na SUVizację rynku i śmierć prawdziwej motoryzacji (jakkolwiek ową definiować), w 2024 r. sprzedaż nowych aut w Europie kształtowała się następująco: Dacia Sandero – sprzedano 270 111 egzemplarzy (wzrost rdr +14.3 proc.), Renault Clio – 216 569 (rdr +6.5 proc.) oraz na trzecim miejscu Volkswagen Golf – 216 549 (rdr +17.5 proc.). Rynek hatchbackami stoi, można z czystym sumieniem i zgodnie z prawdą obwieścić. Modelem, który dla niewprawnego oka mógłby ewentualnie zostać podciągnięty pod kategorię „SUV” (a i to przy dużej dozie samooszukiwania się), jest Volkswagen T-Roc, zajmujący piąte miejsce zestawienia z liczbą 203 611 egzemplarzy i co ciekawe spadkiem o 1,5 proc. Interesujące jest też czwarte miejsce, a najbardziej spadek odsetka sprzedanych egzemplarzy.
Stellantis z marką DS zamierza rywalizować z Bentleyem i Rolls-Roycem
To nie jest Prima Aprilis, mamy bowiem koniec stycznia, a nie początek kwietnia. Niemniej w Stellantisie albo o tym nie wiedzą, albo kalendarz całkowicie ignorują, a na pewno nie mają pomysłu co dalej. Producent chce wynieść markę DS Automobiles na wyższy szczebel, czyniąc z marki Citroën „Louis Vuitton przemysłu motoryzacyjnego”. Szef ds. designu DS Thierry Métroz wygłosił takie buńczuczne oświadczenie w wywiadzie dla Autocar na targach motoryzacyjnych Brussels Auto Show 2025. Pozłacany Citroen, bo tym w gruncie rzeczy jest DS, w 2024 r. zawojował 0,3 procenta rynku w Europie, poza którą jest właściwie nieznany. Co prawda nie jest to rolą szefa działu designu, ale ktoś mógłby przekazać działowi badań i rozwoju w Stellantisie, że w luksusowej limuzynie pojemność 1,6 litra to może mieć klimatyzowany schowek na drogiego szampana, a nie silnik napędzający pojazd.
BMW własne gniazdo kala i dopisuje się do skargi Chińczyków na Komisję Europejską
W listopadzie 2024 r. chińscy producenci – BYD, Geely oraz SAIC – złożyły w Światowej Organizacji Handlu skargę na cła wprowadzone przez Unię Europejską, obejmujące importowane z Chin do Europy samochody. Do klubu skarżypyt dołączyło też BMW, objęte stawką 20,7 proc. cła na modele produkowane w Chinach. W biznesie nie ma sentymentów ani uczuć, jest… cóż, biznes.
Toyota Hilux z fabrycznym dźwigiem wystawiona na sprzedaż na Facebooku
Wystawiony na sprzedaż w miejscowości Closer w stanie New Jersey egzemplarz z nietuzinkowym wyposażeniem fabrycznym to Toyota Hilux SSR-X z 1995 roku. Samochód napędzany jest 2,4-litrowym czterocylindrowym turbodieslem, połączonym z 4-biegową automatyczną skrzynią biegów, a przebieg to około 130 000 mil. Sprzedający deklaruje, że niedawno wymieniono olej, a także wykonano pewne czynności serwisowe przy amortyzatorach, pompie wodnej paska rozrządu, paskach pomocniczych i akumulatorach. Nałożono również na ramę i podwozie powłokę antykorozyjną. W całych Stanach są jakoby tylko trzy egzemplarze Hiluxa z takim wyposażeniem, zaś dźwig może wedle specyfikacji podnieść do 450 kg. Czyli dwóch stereotypowych Jankesów.
Ford: sprzedaż siadła po wywaleniu Fiesty. Też Ford: to teraz wywalamy Focusa
Udział rynkowy Forda w Europie spadł do 2,9 proc., co czytelnikom starszym niż 20 lat może wydawać się dziwne i rzeczywiście takie jest. Ford pozbył się z oferty modelu Fiesta, a ponieważ nadal jacyś przebrzydli klienci przychodzą i natrętnie pytają o samochody, postanowiono uszczuplić ofertę o Focusa. Zrobiło się trochę jak u Fiata parę akapitów wyżej – nie ma czego sprzedawać, więc Excel krzyczy histeryczną czerwienią, więc trzeba wprowadzić dalsze cięcia oferty, żeby się zaczęło spinać. Nie znam się na prowadzeniu biznesu motoryzacyjnego na wielką skalę i mam uzasadnione podejrzenia, że w Fordzie zatrudnili kogoś o moich kwalifikacjach.
I tym tragikomicznym akcentem kończymy ten odcinek Ekspresówki. W redakcji nadal się biją o to, kto pojedzie licytować Maserati za garść srebrników, więc cichcem-chyłkiem biorę walizkę dolarów i jadę po Hiluxa z fabrycznym dźwigiem. Co będę tym podnosił i przenosił? Łatwizna – wszystko!


