Dzisiejsze kompaktowe hatchbacki w szybkich wersjach mają głównie doładowane silniki czterocylindrowe, nie licząc Toyoty GR Corolli (trzy cylindry) i Audi RS 3 (pięć cylindrów). Kiedyś była większa różnorodność: jednostki pięcio- lub sześciocylindrowe, wolnossące lub z turbodoładowaniem można było spotkać m.in. w VW Golfie, Fordzie Focusie, Alfie Romeo 147, BMW serii 1 czy nawet w Toyocie Auris w Japonii – znanej jako Blade Master.

Do grona kompaktów z dużym silnikiem należał również Seat Leon I generacji w topowej wersji. Tyle tylko, że on taki silnik z rozwiązaniem niespotykanym w kompaktach… przynajmniej tych spoza Grupy Volkswagena.

Seat Leon Cupra

Seat Leon Cupra 4

Pierwszą generację hiszpańskiego kompakta produkowanego w latach 1999-2005 znają chyba wszyscy i chyba wszyscy widujemy te auta na co dzień. Na temat bazowych odmian nie będziemy się rozwodzić, przejdźmy więc od razu do topowych modeli noszących oznaczenie Cupra. Do tej linii należały wersje:

  • bazowa z silnikiem 1.8 Turbo 20V o mocy 180 KM;
  • Cupra R z silnikiem 1.8 Turbo 20V wzmocnionym do 210, a potem do 225 KM;
  • najbardziej „prestiżowa” Cupra 4 z jednostką 2.8 VR6 o mocy 204 KM i z napędem na 4 koła;
  • Cupra TDI 150 dla fanów jazdy o kropelce – tutaj pod maską pracował ropniak 1.9 TDI o mocy 150 KM.
Seat Leon Cupra

Seat Leon Cupra R

Najbardziej  interesująca nas wersja, Cupra 4, rozpędzała się do setki w 7,3 s i osiągała maksymalnie 235 km/h. Była więc szybsza od zwykłej Cupry (7,7 s i 229 km/h) i Cupry TDI 150 (8,9 s oraz 211 km/h), ale była wolniejsza od Cupry R (6,9-7,2 s i 237-242 km/h).

W 2001 roku pojawiło się rozwiązanie tego problemu, choć tylko na jednym rynku

AMAG Automobil-und Motoren AG – importer Seata na rynek Szwajcarski – w 2001 roku zawiązał współpracę z ABT, niemiecką firmą znaną z tuningowania aut grupy VAG, głównie Audi. Główną zmianą miało być zwiększenie mocy modelu Cupra 4, żeby uczynić go szybszym od Cupry R. Udało się to osiągnąć, a w jaki sposób tego dokonano podpowiada nazwa auta – pojawiło się w niej dodatkowo słowo Kompressor.

Seat Leon Cupra 4 Kompressor niemal nie różnił się wizualnie od słabszych odmian

W sieci można co prawda spotkać się z grafikami słabej jakości, na których widać dodatkowe oznaczenia na klapie bagażnika i tylnych drzwiach, ale albo nie były one standardowe, albo wręcz nie były oferowane. Najprawdopodobniej jedyną większą i od razu zauważalną zmianą było zastosowanie felg firmowanych przez ABT (niestety nieobecnych w widocznym na zdjęciach egzemplarzu), w niektórych egzemplarzach widać też logo ABT na grillu. Takie Leony były dostępne wyłącznie w kolorze czarnym co, jak ośmielę się stwierdzić, bardzo dobrze współgrało z liniami nadwozia.

Gwóźdź programu ukryto pod maską

Seat oznaczał te silniki jako V6, ale pojedyncza głowica obejmowała oba rzędy cylindrów – to silnik VR6. Obok widoczny kompresor od ABT.

Pod maską znajdowało się 24-zaworowe 2.8 VR6. Zwykła Cupra 4 miała silnik wolnossący o mocy 204 KM i momencie obrotowym 270 Nm. Po kuracji wzmacniającej u ABT moc takiego Seata wzrosła do, zgodnie z danymi od ABT, około 288 KM, a maksymalny moment obrotowy – do około 330 Nm.

Wykresy momentu obrotowego i mocy. Górne dotyczą wersji ze sprężarką, dolne – seryjnej, wolnossącej.

Trzeba przyznać, że to imponujące wyniki – zwłaszcza uwzględniając segment i fakt, że miało to miejsce w 2001 roku. Żeby dostać kompaktowy samochód o takiej mocy trzeba było wówczas kupić Mitsubishi Lancera Evo VII czy Subaru Imprezę WRX STi, które jednak pomimo bardzo podobnej mocy miały zupełnie inny charakter – nie były to hot-hatche w tradycyjnym rozumieniu, a raczej drogowe rajdówki.

Przede wszystkim wrażenie robi w tym przypadku na mnie wybór metody wzmocnienia samochodu. O ile sam fakt doładowania silnika 6-cylindrowego to jeszcze nic takiego wyjątkowego (patrz: topowe odmiany starszych BMW serii 1, tj. 135i, M135i, M14oi), to połączenie VR6 z kompresorem to pomysł oryginalny i fajny. Oczywiście w kwestii przeniesienia napędu nic się w Leonie Cupra 4 Kompressor nie zmieniło – nadal trafiał na obie osie poprzez manualną skrzynię o sześciu przełożeniach.

Główny cel został zrealizowany

Seat Leon Cupra 4 Kompressor próbę 0-100 km/h był w stanie wykonać w 6,3 s, natomiast wskazówka prędkościomierza zatrzymywała się na 256 km/h. Sama sprężarka po otwarciu maski wyła jednak iście potępieńczo – zdecydowanie lepsze wrażenia dźwiękowe ta wersja zapewniała podczas zwykłej jazdy niż podczas przegazówek pod marketem.

Za prędkość trzeba płacić

Już zwykły Leon Cupra 4 był ciężki, ważył 1483 kg. W przypadku wersji z dopiskiem Kompressor trudno ustalić dokładny wynik. Różne źródła podają wagę na poziomie 1,6 tony, co oznaczałoby, że taki Seat ważyłby więcej niż bardziej zaawansowane technologicznie i o kilkanaście lat młodsze BMW M140i xDrive. Uważam takie informacje za nieprawdziwe – tego rodzaju modyfikacje mogły dodać kilkadziesiąt kilogramów, ale nie dobrze ponad 100. W innym miejscu trafiłem na informację o 1558 kg – to już wygląda bardziej prawdopodobnie.

BMW M140i xDrive z napędem na 4 koła, skrzynią automatyczną i turbodoładowanym silnikiem 3.0 R6 waży około 1550 kg.

ABT wyposażyło auto w lepsze hamulce i zmodyfikowane zawieszenie, żeby lepiej się prowadziło. Niestety trudno znaleźć jakiekolwiek recenzje, w których byłoby ocenione czy np. Seat Leon Cupra 4 Kompressor lepiej radzi od Cupry R z napędem na przód i lżejszym silnikiem. Jest jednak w sieci trochę forumowych postów sprzed ponad 20 lat, w których widać było ogromną ekscytację internautów – a czasem i realnych nabywców – tą wersją. Można z tych postów wyczytać także, że szwajcarski Leon był podobnie podsterowny jak inne modele VAG-a z silnikami VR6, a poza tym zużywał naprawdę dużo paliwa. Auto było też znacznie droższe – o blisko połowę od wersji wolnossącej.

Krótkie życie w Szwajcarii

Leony Cupra 4 Kompressor były w ofercie do początku 2003 roku. Miało powstać ich tylko 150, co oznacza, że jest to jedna z najrzadszych wersji kompaktowego Seata w historii.

Seat Leon Cupra 4 Kompressor – czy to da się w ogóle kupić?

Da się, jeszcze jak.

Przeglądając portale aukcyjne, trafiłem na egzemplarz z przebiegiem 70 tysięcy kilometrów. W Szwajcarii wystawiono go na sprzedaż za niespełna 25 tysięcy franków, tj. ponad… 107 tysięcy złotych. Dziesięć lat temu takie auto było wystawione w Polsce za 30 tysięcy złotych. Optymistycznie zakładam, że był to egzemplarz oryginalny, a nie po jakiejś konwersji.

Wspaniały biały kruk

Trudno było o innego tak mocnego hatchbacka na początku XXI w. Co prawda tak przygotowany Seat nie był wcale znacząco szybszy od wolnossącego Golfa IV R32 z ręczną skrzynią (6,6 s do 100 km/h i maksymalnie 247 km/h), ale nie zawsze coś musi być o dwie klasy szybsze, by być znacznie ciekawsze.

Tutaj czynnik pożądania zapewnia właśnie ten gwiżdżący element pod maską.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy – dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Zdjęcia: Sensation Cars AG, autoscout.ch