NSU Prinz 4 z 1971 r., bo o nim mowa, stało się bazą dla elektrycznego restomoda w wykonaniu inżynierów z fabryki Audi w Neckarsulm.

Wielu z nas lubi sobie w jakiś sposób uczcić okrągłe rocznice. A to skoczy się na pizzę, a to obejrzy w dobrym towarzystwie jakiś film w kinie lub w zaciszu domowym, a to kupi się coś ładnego.

Można też wziąć NSU Prinz 4 i zrobić z niego elektrycznego restomoda

Okazją ku temu było, zdaniem Audi, 150-lecie fabryki w Neckarsulm, oryginalnie należącej do NSU. Otwarto ją w 1873 r., choć wtedy oczywiście nie zajmowała się produkcją samochodów, a maszyn dziewiarskich. 13 lat później z taśmy zaczęły zjeżdżać rowery, w 1901 r. motocykle, a w 1905 – samochody.

Fabryka w Neckarsulm

Jedną z najważniejszych dat w historii zakładu był rok 1957 – wtedy z taśmy zaczęły zjeżdżać samochody NSU Prinz, w kolejnych latach oczywiście udoskonalane. W pierwszej połowie lat 60. pojawiły się stylizowane przez Bertone nowe modele – mały NSU Prinz 4 oraz duży Prinz 1000. Auta te chętnie kupowano – powstało nieco ponad 567,5 tys. egzemplarzy mniejszego modelu i 196 tys. większego. Nic jednak nie trwa wiecznie – w 1969 r. markę kupiła Grupa Volkswagena, a w 1977 r. z taśm zjechało ostatnie auto ze znaczkiem NSU – model Ro80.

Produkcja modeli Prinz ustała w 1973 r. i właśnie jeden z takich samochodów – NSU Prinz 4 z 1971 r. – posłużył do zbudowania na jego bazie restomoda. Zdaję sobie sprawę, że w tej chwili wszystkich trzech fanów NSU, którzy czytają ten tekst, rwie sobie włosy z głowy, bo jak można coś takiego uczynić takiemu klasykowi, ale spieszę donieść, że do prac wykorzystano samochód, który i tak wymagał renowacji. A osobiście uważam – i myślę, że się ze mną zgodzicie – że lepszy elektryczny restomod niż oryginał przerobiony na żyletki.

NSU Prinz 4

Restomod NSU nosi nazwę EP4 – od Electric Prinz 4

Pojazd miał nie tylko uświetnić rocznicę, ale i stać się wizytówką umiejętności ekipy złożonej z dwunastu młodych inżynierów. Seryjny silnik o mocy 30 KM ustąpił miejsca silnikowi elektrycznemu z Audi Q8 e-tron – do dyspozycji kierowcy jest 239 KM. Za przechowywanie energii odpowiedzialny jest akumulator trakcyjny zapożyczony podobno z Q7 w wersji plug-in, choć podana na Drive.com.au pojemność (17,9 kWh) nie bardzo chce to potwierdzać – w hybrydowych Audi Q7 stosuje się akumulatory o pojemności 17,3 kWh netto (19,2 kWh brutto). No ale powiedzmy, że to jest w tym wszystkim najmniej ważna informacja. Ważniejsze jest choćby to, gdzie ten akumulator umieszczono – a umieszczono go pod przednią klapą, czyli tam, gdzie oryginalnie montowano zbiornik paliwa.

Powiedziałbym, że tu jest więcej niż 12 osób.

Samo nadwozie oceniam bardzo dobrze, choć nie jestem przekonany, czy red. Wach zatwierdziłby takie ustawienia zawieszenia. Warto zwrócić uwagę, że pas przedni nawiązuje tu raczej do Prinza 1000 niż Prinza 4, na co wskazują szersze reflektory – tutaj uzbrojone w diody. Budowa całości zajęła ekipie z Neckarsulm pół roku.

Całość oceniam pozytywnie, choć nie ukrywam, że efekt byłby jeszcze lepszy, gdyby ten restomod pozostał spalinowy. A to oznaczałoby, że potrzebny jest jakiś nowoczesny, 2-cylindrowy silnik.

Halo, Fiat? Bo jest taka sprawa…

NSU Prinz 4

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to