Jeśli kiedykolwiek marzyłeś o tym, żeby wprowadzić w życie plan organoleptycznego zbadania echa w czaszce z użyciem Mercedesa, to… gratuluję alternatywnych rozrywek i zachęcam Cię do zainteresowania się czymś (nie)znanym jako Boschert B300.

Wszelkie modyfikacje Mercedesów, których absolutny top przypada na dwie ostatnie dekady ubiegłego tysiąclecia to temat co najmniej na dobrze oprawioną książkę. Od delikatnych i subtelnych dokładek czyniących z W123 paskudnie seksowny samochód, przez przesiąknięte ejtisową technologią i czerwienią rodem z lupanaru wydłużone W126, na kompletnych abstrakcjach dla ekscentryków skończywszy. Jedną z takich abstrakcji jest nasz dzisiejszy bohater – Boschert B300.

Boschert B300

Boschert B300 – Kali kocha, Kali skróci

Kali jednak nie jest chirurgiem, tylko spawaczem artystą. Artystą o ograniczonej zachowawczości i poczuciu sporej swobody twórczej. Tacy ludzie nie pozostają wierni ideałom, bo w swoim (i często tylko swoim) mniemaniu to oni są twórcami form najwyższych. Nie inaczej było w tym przypadku, Kali zdecydował się podjąć w swe plugawe łapska kątówkę i bezceremonialnie zniszczył piękne proporcje dzieła absolutnego pana Bruno Sacco, skracając tym samym nadwozie Mercedesa C124 (W124 coupe) o 250 mm. Koniec profanacji? Gdzieżby, uskrzydlony i zachwycony swym dziełem artysta w twórczym szale uskrzydlił także swoje najnowsze dziecko. Na szczęście klienci byli nieco bardziej jorgnięci, toteż pokazany w 1989 r. show-car był jedynym, który otrzymał skrzydlate drzwi. Za te zresztą należy się punkt respektu, bowiem 1660 mm długości zapewniało swobodny dostęp do wnętrza pojazdu.

Boschert B300

Niedoszłe wdowy będą niepocieszone, Gullwing od Boscherta nie zachował jednej istotnej cechy

Zawieszenie W124 zapewne bez problemu pozwalało na wykorzystanie niemałej mocy sześciocylindrowego silnika, który tutaj został obdarzony dwiema solidnymi turbosprężarkami. Moc w zależności od źródła wahała się między 280 a 320 KM. Dziś takie parametry nie robią na nikim wrażenia, natomiast wtedy było to już naprawdę szybkie auto. Prędkość maksymalna uzbrojonego w dwie wichury Boscherta wynosiła 258 km/h, co oznacza, że na autostradzie skrzydlaty dziadek bez problemu zawstydzi większość współczesnych aut. Co więcej, to kierowca Boscherta będzie miał większą kontrolę nad autem, bowiem moc trafia na koła tylne za pośrednictwem pięciobiegowej, manualnej skrzyni biegów.

Boschert B300

Boschert B300 – zapędy autokonsumpcyjne, dosłownie i w przenośni

Myli się ten, kto uważa że ten cokolwiek ciekawy przejaw tuningowej arogancji będzie kiedykolwiek dzielił ordynarny i plebejski przód z W124 200D w pełnym budyniu. Co to to nie, oj nie. Ma być drogo i ekscentrycznie, tak? Zatem bezapelacyjnie było. Boschert B300 wgryzł się w zadnią część swojego bardziej luksusowego brata znanego szerzej jako R129 i przestał go żreć na wysokości słupka A. Wynikową tego powstał oryginalny ulep, który co prawda w roku 1990 miażdżył temat swoją oryginalnością, ale w 2023 przypomina bardziej twory miłośników karawaningu ostatniej posługi. Nie wolno bowiem w Polsce wyrzucić dobrego Mercedesa z miejscem leżącym, nawet jeśli, o ironio, pachnie pudrowanym nieboszczykiem. Mały przebieg spowodował, że niejeden W124 nagle urósł i przemienił się w W220. Krótko mówiąc, obdarte z kawałka nadwozia i ogromu godności W124 zostało SL-em bardziej niż ktokolwiek by się tego spodziewał.

Jeśli Twój chcijtomierz drgnął, to jesteś totalnym szaleńcem, ale już Cię lubię

Dlatego policzmy nasze nerki i zastanówmy się czy stać nas na rozwinięcie skrzydeł. RM Sotheby’s daje nam szansę na nabycie tego cuda, przewidywana cena waha się pomiędzy 250 a 300 tys. euro, co – warto nadmienić – jest kwotą znacząco niższą od miliona euro, którego oczekiwano, gdy B300 wystawiono na sprzedaż w 2019 r. W tym roku auto przeszło lekkie odświeżenie za cenę pozwalającą na nabycie Dacii Sandero. Ja nie mam wątpliwości co do słuszności wydania takiej kwoty na puder dla Boscherta, a jeśli i Ty w tej materii nie podzielasz zdania Jamesa Maya (lub po prostu nie pałasz sympatią do Sandero), to daj znać, na pewno się dogadamy. Nie żebym był chętny dokładać się na skrzydlatego Balerona, ale chętnie napiszę jego test.

 

P.S.

Ale te chińskie opony to szczyt wszystkiego. [RedNacz]

 

Zdjęcia: Alexander Babic, RM Sotheby’s

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to