Oczywiście nie w sensie dosłownym, ale liczba newsów związanych z koncernem Stellantis w ostatnim tygodniu była większa niż zwykle.
Stellantis sprzedaje starocie
Jak wiecie, także w Europie czasem zdarza się, że na tzw. stockach czekają na klientów samochody, które mają już 2 lata i więcej. Motyw kojarzymy chyba głównie „dzięki” Alfie Romeo, która regularnie kisi na swoich placach kilkuletnie auta, a gdy nikt ich nie kupuje, to zamiast im obniżyć cenę, to je podwyższa.
W USA pojawiła się tabelka z informacjami, jakie stare, nieprodukowane już modele opuściły w 2023 r. salony marek wchodzących w skład koncernu. Mamy tu np. 23 sztuki Fiata 124 Spider (produkcję aut w specyfikacji na rynek amerykański zakończono z końcem 2020 r., rok po Fiatach dla reszty świata), jednego Jeepa Patriot (2016 r.!), a także 3 egzemplarze Dodge’a Dart i 4 Chryslera 200 – oba te modele produkowano do 2016 r. i według Sergio Marchionnego były to w ostatnich 8 latach (tj. 2008-2016) najmniej opłacalne przedsięwzięcia, jakie zrealizowano w koncernie FCA. Dodał też, że nie zna ani jednej inwestycji, która byłaby tak zła jak te dwie. No i faktycznie, „za życia” nikt tych aut nie chciał, a i „po śmierci” nie jest lepiej.
Wisienką na czubku tego spleśniałego tortu jest fakt, że Stellantis w 2023 r. sprzedał także… 2 egzemplarze SRT Vipera (produkcję zakończono w 2017 r.) oraz, uwaga uwaga, jedną sztukę Alfy 4C. Co prawda 4C Coupe wypadło z rynku USA w 2018 r., a Spider dwa lata później, ale jak na tak kolekcjonerski i świetnie jeżdżący samochód to i tak trochę słabo, że jeszcze gdzieś to stało na stocku. Jest też oczywiście możliwość, że któryś dealer miał takie auto na ekspozycji jako reklamę salonu, ale… serio, taki pokurcz z wyłupiastymi ślepiami jako promocja? (Mogliście tego nie zauważyć, ale nie jestem fanem tego modelu).
Stellantis zamknie fabrykę silników w Bielsku-Białej
Oficjalnym powodem takiej decyzji jest planowany zakaz sprzedaży nowych aut spalinowych w Unii Europejskiej po 2035 r., a także plany samego koncernu, który chce przestać oferować takie pojazdy o 5 lat wcześniej. Decyzja o zamknięciu obiektu była spodziewana, ponieważ w 2023 r. zwolniono już 300 pracowników – do końca 2024 r. pracę straci niemal 500 kolejnych.
Moim zdaniem, i nie tylko moim, Stellantis zachowuje się tak, jakby próbował zrównać z ziemią niemal wszystko, co do niego należy. Czasem świadomie, czasem mniej – ale raczej skutecznie. Ale ponieważ w tym temacie nie mam już nic do dodania, to posłużę się wolnym miejscem, by sprzedać Wam ciekawostkę: obecna generacja Peugeota 208 w Ameryce Południowej nie ma silników PureTech. Ma fiatowskie 1.0/1.0T FireFly (!) oraz… peugeotowskie 1.6 EC, czyli po prostu rozwinięcie starych jednostek serii TU (!!!). Dawać to do Euro… a nie, sorry, jesteście Stellantisem, nie ma co tematu zaczynać.
Stellantis w USA wycofa się z wystawiania swoich samochodów na różnych pokazach i salonach samochodowych
Koncern początkowo uznał, że po prostu zabierze swoje zabawki ze wszelkich imprez tego typu. Potem uściślił, że (w wolnym tłumaczeniu) każde wydarzenie będzie rozpatrywane indywidualnie, ale priorytetem jest zapewnienie klientom możliwości zapoznania się na żywo z samochodami, przy jednoczesnym zapewnieniu większej efektywności wydatków na promocję. Tłumacząc z korporacyjnego na nasze, po prostu się wycofali, a jak chcesz sobie pooglądać te auta, to pojedź do salonu.
Najśmieszniejsze jest to, że tłumaczą to trudnym rynkiem. Trudny rynek, na którym trzeba ludziom zabrać sprzed nosa nowe modele, żeby ich przypadkiem nie zobaczyli, rozumiecie. To ma sens. Stellantis uspokaja, że nie będzie się wtryniać w decyzje dealerów, więc będą oni mogli we własnym zakresie uczestniczyć np. w lokalnych imprezach. Miło ze strony koncernu.
Lancia Ypsilon sprzedaje się znakomicie, więc Stellantis szykuje jakieś paskudztwo w zamian
Ze zdjęć szpiegowskich wynika, że nowy Ypsilon będzie najpaskudniejszym autem na rynku i że Włosi musieli się napchać makaronu z szynką konserwową i ananasem z puszki. Sprawy mają się natomiast tak, że we Włoszech obecna, 3. generacja Lancii Ypsilon sprzedaje się jak świeże bułeczki, ciągle siedząc w czołówce list sprzedaży. Sprzedaż wzrosła o 9 proc. względem roku 2022, osiągając wynik niemal 45 tys. egzemplarzy. W 2023 r. Ypsilona we Włoszech wyprzedził tylko równie wiekowy Fiat Panda, a także Dacia Sandero.
Dobrze, że w Tychach uruchomiono produkcję Jeepa Avengera i Fiata 600e, bo inaczej pewnie też by tę fabrykę zamknięto po zakończeniu produkcji spalinowego Fiata 500 i Lancii.
Stellantis… a nie. Użytkownik Toyoty Tundry nakręcił jedną milion mil i właśnie zmierza po taki wynik w kolejnej
Niejaki Victor Sheppard, działający w branży paliw i środków smarnych jegomość, nakulał swoją Toyotą Tundrą z 2007 r. ponad milion mil przebiegu. Kupując auto jako nowe nawet powiedział handlowcowi, że ma taki zamiar, co oczywiście zostało potraktowane jako żart.
Sheppard jednak jeździł i jeździł, rocznie osiągając przebiegi na poziomie 125 tys. mil (200 tys. km, tj. średnio ok. 550 km dziennie, gdyby nie uwzględniać weekendów, urlopów itd.). Tundra była regularnie serwisowana w ASO Toyoty i pomijając m.in. zużycie skrzyni ładunkowej, drobne uszkodzenia nadwozia czy uszkodzenie osłony przeciwsłonecznej po stronie kierowcy, nic się w niej nigdy nie zepsuło. Aha, nie, czekajcie – trzeba było wymienić alternator i zrobić serwis skrzyni biegów, która była powodem dla którego pickup nie był w stanie utrzymywać prędkości na wzniesieniach. Sheppard chciał naprawić skrzynię przy przebiegu 780 tys. mil, ale coś się przedłużało z dostępnymi terminami, więc w międzyczasie zrobił kolejne 80 tys. mil. Z chwilą osiągnięcia miliona mil przestał też poprawnie działać licznik przebiegu – doprawdy nie rozumiem, dlaczego Musashi nie przewidział, że powinna tam być jeszcze dodatkowa cyfra na wypadek, gdyby ktoś chciał przejechać taką Tundrą kilka milionów mil.
Gdy pan Victor przejechał ten milion mil, dostał od Toyoty w 2016 r. nowiutką Tundrę. Przy okazji sprzedał producentowi starszego pickupa, by w Toyocie mogli zobaczyć, z czym przesadzili i co można zrobić taniej i gorzej jak poprawić projekt nowego modelu.
Ale uważajcie, bo teraz najlepsze: Victor Sheppard pokonał już 900 tys. mil nowszą Tundrą. Ale nie tą z 2016 r., którą zostawił sobie do celów prywatnych, a… egzemplarzem z 2014 r., który kupił z myślą o zastąpieniu auta z 2007 r. No, to dobrze idzie to zastępowanie. Życzymy kolejnych milionów, a także zmieniarek CD i większych pojemników na wiaderka napoju Gatorade, bo podobno tego Sheppardowi zabrakło w aucie z 2016 r.

Victor Sheppard (po lewej) odbiera kluczyki do nowej Tundry i oddaje te do starej. Zdjęcie z 2016 r.
Kalifornia zyska pierwsze rondo turbinowe
Już samo to brzmi śmiesznie, a dodajcie do tego fakt, że w całych Stanach jak na razie takie rondo… też jest tylko jedno, na Florydzie. Nie wiem jak Wy, ale ja uważam, że tego typu rondo jest znacznie lepszym pomysłem od konwencjonalnego ronda wielopasmowego. No i w Europie takie obiekty mamy do dyspozycji zapewne od mniej więcej 800 lat, a za oceanem dopiero drugi stan USA odkrył istnienie takiego pomysłu. Teraz tylko czekać na widoczną konfuzję kierowców.
I tym akcentem kończymy dzisiejszą Ekspresówkę. Pójdę teraz oddzwonić, bo mam kilkanaście nieodebranych połączeń.
– Halo? Dzień dobry, oddzwaniam. Tak, przy telefonie. Kto? Stellantis?…


