Volkswagen Golf 8. generacji przeszedł lifting, dzięki któremu jest jednocześnie nowocześniejszy i bardziej tradycyjny.
Wydawać by się mogło, że Volkswagena Golfa w aktualnym, ósmym wcieleniu znamy od bardzo niedawna, ale niestety czas płynie szybko i nieubłaganie. Okazuje się, że minęły już ponad 4 lata (!) od pierwszych prezentacji Golfa VIII, które miały miejsce w połowie 2019 r., a pierwsze dziennikarskie jazdy testowe odbywały się pod koniec jesieni tego samego roku. Teraz, początkiem 2024 r. i przy okazji kilka miesięcy po świętowaniu 50. urodzin modelu, właśnie pokazano nową odsłonę tego modelu.
Jaki zatem jest Volkswagen Golf 8.5, co zmienił lifting?
Zdecydowano się przede wszystkim na poprawę elementów, na które narzekano przed modernizacją. Poprawiono ergonomię i dopasowano gamę silników do obecnych trendów i popularności poszczególnych opcji wśród klientów. Oczywiście przeprowadzono też niewielkie zmiany stylistyczne.
Zacznijmy od tych ostatnich. Zastosowano nowe zderzaki, różniące się w zależności od wersji wyposażeniowej. Poprzednio mieliśmy dostępne 3 wersje bazowe: Life, Style, R-Line – w nowym Golfie będzie podobnie.
W zaprezentowanych wersjach Style oraz R-Line standardowo odrobinę zmieniły się wzory zderzaków, gdzie w wersji Life zmiany są one praktycznie niezauważalne – i dobrze, ponieważ projekt zderzaków był i jest naprawdę udany. Zmieniło się tylko umiejscowienie radaru, o czym poniżej.
Większą kurację odświeżającą otrzymała wersja stylistyczna R-Line, gdzie przedni zderzak w 8.5 znacznie różni się od tego w Style. Jest teraz przyozdobiony większą atrapą wlotu powietrza do chłodnicy. „Przyozdobiony”, ponieważ wlot ten tak naprawdę zajmuje cały zderzak, więc mamy tu paradoks pod tytułem „wlot powietrza z czarnego połyskującego plastiku, z wycięciem jako wlotem do chłodnicy zajmującym mniej więcej 40 proc. czarnej powierzchni, z ramką dookoła, z lekko wcinającymi się kłami w kolorze nadwozia, noszący miano zderzaka”. Nieważne, że wersja R-Line być może będzie mogła mieć pod maską nawet tylko 115-konny silnik, zostawmy to.
Dalej jest jeszcze lepiej
Zostawiono paski diodowe pomiędzy reflektorami, lecz teraz dodano do tego odświeżone, uproszczone logo producenta (czy któryś producent nie upraszcza teraz loga?) z podświetleniem. Świeci się obrys oraz kontury VW, natomiast podświetlenie w wersjach ID ma być odrobinę zmienione. Mnie osobiście ten patent się podoba i fajnie uzupełnia oświetlenie przodu. W ósmej wersji Golfa (bez połówki) w logo znajdował się radar aktywnego tempomatu, teraz w każdej powędrował on na zderzak, to znaczy w czarną czeluść pod reflektorami.
Z boku samochód otrzymał plakietkę z oznaczeniem modelu na drzwiach pod lusterkiem zamiast na przednim nadkolu (dotyczy wersji R-Line oraz usportowionych GTI, GTE). Pojawi się również możliwość zamówienia czarnego dachu.
Z tyłu również przemodelowano zderzaki, a najlepszą zmianą jaką poczyniono jest usunięcie z nich atrap układu wydechowego. Lampy otrzymały również nowe wzory świetlne. Wzory, ponieważ trzeba wspomnieć, że Volkswagen przygotował 3 pakiety oświetlenia. Na prezentacji na kanale Autogefühl na YouTubie można było zobaczyć wersję środkową oraz najwyższą IQ.Light Matrix LED, w której to zatroszczono się o bajeranckie tylne lampy z segmentami 3D, które realizują m.in. dynamiczne kierunkowskazy. Przednie kierunkowskazy w tej wersji oświetlenia również są dynamiczne, a w lampach zastosowano oświetlenie typu OLED.
Co słychać we wnętrzu?
Przejdźmy do wnętrza, gdyż tu również poczyniono wiele zmian. Widać, że uwagi dziennikarzy oraz konsumentów musiały spędzać sen z powiek inżynierom produktu niemieckiej marki, ponieważ auto otrzymało szereg usprawnień w zakresie poziomu wykończenia, obsługi oraz ergonomii.
Przede wszystkim, tadam, na kierownicę wróciły przyciski! Ciśnie się na usta stwierdzenie „lepiej późno, niż później”, ale chwileczkę. Prawdopodobnie będzie można napisać to stwierdzenie jeszcze raz, ponieważ wersje najbardziej podstawowe nadal będą otrzymywać kierownicę z gładzikami zamiast przycisków. Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości, że zastępowanie jak największej ilości przycisków do obsługi w samochodach ekranami dotykowymi nie ma na celu obniżenia kosztów produkcji?
Volkswagen dodał też większe ekrany do obsługi multimediów, tj. teraz mają mieć 12,9 oraz 10,4 cala (poprzednio 10 i 8 cali). Procesor i oprogramowanie do obsługi multimediów są teraz wydajniejsze, a do asystenta głosowego zatrudniono AI i ChatGPT, dzięki czemu porozmawiamy z samochodem na wyższym poziomie.
Kolejną cenną zmianą jest wprowadzenie podświetlenia gładzików do obsługi temperatury klimatyzacji oraz głośności – w szkolnej skali ocen daję bdb, i naprawdę to, że nie były one dotychczas podświetlane było daleko niezrozumiałą oszczędnością. Ładowarka indukcyjna jest mocniejsza i ma chłodzenie, poprawiono materiały i ich kolorystykę, pojawiły się nowe wzory tapicerek i listwa udająca karbon na desce rozdzielczej. Ta ostatnia listwa może być wykonana z prawdziwego włókna węglowego (opcjonalnie w GTI).
Kup sobie GTI
No właśnie, a co z wersją GTI? Na szczęście zostaje, zyskała też dodatkowe 20 koni mechanicznych w bazowej specyfikacji. Mamy tu teraz 265 KM, wersja Clubsport będzie miała 300 KM tak jak dotychczas.
Bazowo Volkswagen Golf GTI może wychodzić na 17-calowych kołach (fajnie), opcjonalnie oferowane są 18- oraz 19-calowe obręcze. Ważną nowością, kluczową wręcz zmianą dla odmiany GTI jest fakt usunięcia z oferty manualnej skrzyni biegów. Nawet jeśli wybierało ją 5 proc. klientów, taka opcja powinna zdecydowanie zostać – Golf jako jeden z ostatnich bastionów oferował ręczną skrzynię w tak mocnych wersjach kultowego kompaktu. Coś co tak bardzo przypominało, że siedzimy w Golfie GTI to kraciasta tapicerka i uchwyt drążka zmiany biegów inspirowany piłeczką golfową. Piłeczko, wróć proszę.
Przypuszczam, że tu również aby zadośćuczynić purystom prawdziwych wrażeń analogowej jazdy i kontroli nad samochodem Volkswagen dodał do wyboru wiele nowych wzorów felg, w tym takie dość mocno przypominające obręcze z samochodów Alfa Romeo, tzw. telefony. Czyżby puszczanie oczka do klientów tej włoskiej marki, która aktualnie w ofercie nie ma żadnego usportowionego hatchbacka?
Volkswagen Golf GTI ma także prawdziwe końcówki układu wydechowego, więc to na zdecydowany plus.
Na koniec garść innych istotnych informacji dotyczących Golfa 8.5:
Nowe kolory to: Crystal Ice Blue, Anemone Blue, Oyster Silver i Grenadilla Black.
Z oferty znika 1.0 TSI o mocy 115 koni – zastąpi je 1.5 TSI o tej samej mocy. Krótko mówiąc, to koniec 3 cylindrów w Golfie, a więc nawiązanie do czasu pierwszej, drugiej oraz … szóstej generacji modelu, gdzie wszystkie dostępne silniki były 4-cylindrowe.
Wersje spalinowe o mocach 115 i 150 KM będą dostępne z ręcznymi skrzyniami biegów lub z DSG.
Wersje spalinowe z miękką hybrydą (oznaczenie eTSI) 115 i 150 KM będą oferowane tylko ze skrzyniami DSG.
Golf w wersji e-Hybrid (plug-in) ma teraz pojemność baterii na poziomie blisko 20 kWh (poprzednio: 13 kWh), przy tej samej co wcześniej objętości i masie baterii. Zasięg na napędzie elektrycznym wyniesie ponad 100 kilometrów.
I na koniec wisienka na czubku tortu, czyli konfig, który nie jest zbyt często spotykany aktualnie oferowanych samochodach. Dostaniemy 2.0 TSI o mocy 204 KM, z napędem na 4 koła, ze skrzynią DSG. To jest wspaniała wiadomość, na którą warto czekać do 2025 r. Podobna wersja była już dostępna przed liftingiem, ale po lifcie moc silnika wzrosła o 14 koni.
Czy Nowy Golf 8.5 godnie zastąpi powszechnie uznawanego za najlepszą wariację Golfa, model 7.5? Czas pokaże.
(Przynajmniej póki na rynku nie pojawi się Golf 9.0).












