My tu sobie gadu-gadu oraz ICQ (czy ktoś jeszcze jest takim dinozaurem, żeby to pamiętać?), a piąty tydzień nowego roku 2024 nadchodzi. Wraz z nim piąty odcinek Ekspresówki – będzie elektrycznie i pesymistycznie, ale również spalinowo i rajdowo.

Ostatni spalinowy VW Golf Mk 8 po lifcie, kolejne będą już tylko elektryczne

ekspresówka

Można mrużyć oczy do woli, ale te literki to nie GTI, a GTE.

Gama silnikowa Ostatniego Mohikanina jest całkiem obszerna – silnik benzynowy, miękka hybryda, wtyczkowa hybryda, diesel oraz wersja GTI (265 KM), chociaż tylko ze skrzynią automatyczną DSG, bo wersja z ręczną nie dała rady sprostać wymogom normy Euro 7. To znaczy Euro 7 złagodzono, ale było już za późno, manual wypad, rozumiecie. Lift oznacza też przeprojektowany przedni zderzak, inny kształt przednich lamp i temu podobną kosmetykę. We wnętrzu najistotniejszą zmianą jest powrót fizycznych przycisków na kierownicy, zastępujących dotykowe krytykowane szeroko paneliki. Niby kierunek właściwy i byłoby się z czego cieszyć, gdyby nie zapowiedzi, że Golf „dziewiątka” będzie już tylko elektryczny. Więcej na temat odnowionego Golfa przeczytacie tutaj.

W Nowym Jorku samochody elektryczne formują kolejki do stacji ładowania

No i gdzie są teraz narzekający na nowoczesne technologie powodujące alienację i zanik więzi społecznych? / fot. Suvrat Kothari, InsideEVs.com

Nowojorska spółka TLC (Taxi and Limousine Commission) nałożyła w zeszłym roku obowiązek, by pojazdy wynajmowane do przewozów taksówkarskich (jak Uber lub Lyft) były wyłącznie elektryczne. Ta sama spółka nie dopilnowała, by przed wprowadzeniem wymogu powstała odpowiednia infrastruktura do ładowania tychże wyłącznie elektrycznych pojazdów. Tym jednym prostym trikiem spowodowano długie kolejki do nielicznych punktów wyposażonych w ładowarki – godzina czekania, prawie godzina ładowania i tak cały czas, bo flota jest duża, a ładowarek niewiele. Kolejny wielki sukces elektromobilności odtrąbiony, można się rozejść jak tylko ładowarka brzdęknie, że 80 proc. zasięgu znów jest w zasobniku energii.

Prezes Toyoty ośmiela się powątpiewać w świetlaną przyszłość dominacji napędu elektrycznego

Jak będzie po japońsku „cho na solo za garaże teslamisto”?

Akio Toyoda-san, do niedawna prezydent Toyoty, stwierdził niedawno, że samochody elektryczne w najlepszym razie osiągną udział 30 proc. rynku. Reszta ma należeć do hybryd, napędu czysto spalinowego oraz wodorowych ogniw paliwowych. Stoi to w sprzeczności z prognozami, jakoby do 2040 r. 70 proc. floty osobówek na drogach miało być elektryczne. Toyoda-san przypomniał, że na świecie nadal miliard ludzi żyje bez dostępu do prądu, a przemieszczać się muszą i chciałby, aby to klienci dokonywali wyboru wedle własnych potrzeb, a nie sztucznie narzuconych wymogów rynku i przepisów. Albo o czymś jeszcze nie wie, albo o czymś już wie, ale prezes zarządu największego producenta samochodów na świecie nie strzępiłby raczej języka po próżnicy.

Porsche Macan w wersji elektrycznej wjeżdża na rynek

ekspresówka

Jestem tak szybki jak brzydki, czyli bardzo.

Nowa generacja Porsche Macan pojawia się w wersji tylko elektrycznej i nie bierze jeńców – moc do 639 KM oraz zasięg do 613 km w cyklu mieszanym. Do, czyli jak zwykle w określonych warunkach, z zachowaniem określonego stylu jazdy i kilku innych zmiennych. Niemniej te liczby robią wrażenie i doprawdy szkoda, że producent opakował to w tak bułowate i umiarkowanie szpetne nadwozie, a potem polakierował depresją i poczuciem beznadziei. Również dostępna w gamie generyczna biel linii nadwozia nijak nie poprawia. Choć to nadal o wiele ładniejszy projekt od Tesli Cybertruck.

Prezes Stellantis przeciwny obniżkom cen

Panie, ja od lat dokładam do tego interesu.

Carlos Tavares, prezes koncernu Stellantis, nie zamierza stawać w szranki obniżaniem cen. Uważa, że udział w wojnie cenowej z innymi może spowodować trudności finansowe firmy, a w konsekwencji doprowadzić do jej przejęcia. Zatem jeśli ktoś się łudził, że konkurencja na rynku bateriowozów przyczyni się do spadku cen detalicznych, to przynajmniej jeśli chodzi o Stellantisa, może te nadzieje porzucić. Dobra wiadomość jest taka, że w 2025 r. Carlos Tavares ma zrezygnować ze stanowiska. Da się to jakoś przyspieszyć?

Rajd Dakar ze sceną jak z GTA

Motocyklista na poboczu odprawia modły dziękczynne, a my znów pędzimy po zwycięstwo. / fot. NBC

W trakcie tegorocznej edycji Rajdu Dakar załoga samochodu utknęła za motocyklistą zmagającym się z podjazdem na trudnym odcinku. Nawigator – Loïc Minaudier, który wielokrotnie startował w Dakarze w klasie motocykli – wyskoczył z samochodu, zdemontował zmęczonego motocyklistę (w tej roli Oran O’Kelly) z siodełka i sam się na nim umościł. Po czym pokonał wspomniany problematyczny odcinek, odstawił grzecznie motocykl na bok i wskoczył z powrotem do auta, by w zespole z kierowcą zdobyć 10. miejsce na 129 startujących w klasie. O’Kelly dotarł do mety zajmując 58. lokatę na 103 zawodników. Jeśli określenie „fair-play” potrzebowałoby dowodu anegdotycznego, to jeden już jest.

Na tym kończymy ten odcinek, naszpikowany elektromobilnością oraz prezesami jak sernik rodzynkami (nie róbcie tego, tak powiada pan Makłowicz). Który z prezesów ma rację – czas pokaże, nikt nie jest nieomylny.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to