Minivany to segment, który w naszej części świata niemalże wymarł. W ostatnich latach co prawda kolejni producenci powracają na rynek z autami tego typu, ale w większości przypadków to żadne pocieszenie. Ta sama uwaga dotyczy nowego Volvo EM90.
Jakie samochody są idealne dla rodzin? Jeśli mówimy o rodzinach 5-i-więcej-osobowych, to nie jest są to auta typu kombi. I jak bardzo by się marketingowcy nie starali, nie są to też SUV-y – chyba że faktycznie ktoś często zjeżdża z ubitych dróg i tego prześwitu (i ewentualnego napędu 4×4) potrzebuje, ale to sytuacje zdecydowanie rzadsze, niż owi marketingowcy i właściciele tych SUV-ów byliby gotowi przyznać.
W praktyce dla takich rodzin lepszym wyborem jest minivan
Problem w tym, że takie samochody z rynku europejskiego praktycznie wybiło. Sharan i Alhambra? Nie ma. Galaxy i S-Max? Też nie ma. Kia Carnival? No, to istnieje i ma się dobrze – ale nie w Europie. W praktyce wybór ogranicza się albo do przerobionych dostawczaków, albo kombivanów. Czyli mniejszych przerobionych dostawczaków. Jest też oryginalnie stylizowany Hyundai Staria, który co prawda ma wspólne geny z autem dostawczym, ale przynajmniej nadrabia wyglądem. No, tylko że Starii w Polsce nie ma – jest np. w Czechach.

I w Niemczech też jest. Wersja 9-osobowa ma żółty lakier bez dopłaty.
Sam fakt obecności takich aut na rynku nie jest oczywiście niczym złym, bo im większy wybór, tym lepiej, ale jednak minivany zaprojektowane od A do Z jako auta osobowe to inna klasa – inny komfort podróżowania, inne wrażenia z jazdy, a często też inna, lepsza jakość wykonania.
Doskonały komfort podróżowania czy wysoka jakość wykonania to także domena najnowszych propozycji w segmencie
Jedna z nich to Lexus LM drugiej generacji – samochód, który w Azji z powodzeniem zastępuje limuzynę. Oferowany jest też w Polsce, w komfortowej wersji 7-osobowej kosztuje 600 tys. zł, a w hiper-luksusowej 4-osobowej – 730 tys. zł. Podobne pieniądze trzeba zapłacić za produkowanego przez Geely chińskiego minivana o nazwie Zeekr 009, który ma 6 miejsc siedzących i napęd elektryczny.
I teraz najważniejsze:
Zeekr 009 to to samo, co nowe Volvo EM90
Oczywiście Volvo zostało odrobinę przestylizowane, ale nie chce być inaczej – wystarczy spojrzeć na bok obu aut, nie pokuszono się nawet o zmianę linii szyb. A skoro Volvo bazuje na Zeekrze… Zeekerze… na chińskim minivanie za grubą kasę, to oznacza to, że i EM90 będzie kosztować grubą kasę. Zapewne grubszą niż chiński oryginał. A to tylko jeden z powodów, dla których nie jest to wymarzony następca dla czyjegoś Chryslera Voyagera czy Hyundaia Trajet.
Innym jest to, że jeszcze nie wiadomo, czy Volvo EM90 w ogóle trafi do Europy – najważniejszym rynkiem są dla niego Chiny, tam też odbyła się premiera. Zważywszy jednak na fakt, że Zeekr 009 jest dostępny na Starym Kontynencie, byłoby dziwnym, gdyby nie trafił tu odpowiednik uznanej marki.
Do rzeczy. Volvo EM90 – co to jest?
Że jest to 6-osobowy minivan o napędzie elektrycznym, już wiecie. Pora na pozostałe szczegóły.
EM90 to pierwszy minivan w historii Volvo. Pojazd mierzy 5206 mm długości, 2024 mm szerokości i 1859 mm wysokości, a rozstaw osi to potężne 3205 mm. Równie potężna jest masa własna, wynosząca 2763 kg. Nie ma cudów – tyle to musi ważyć, nie tylko ze względu na bogate wyposażenie z zakresu komfortu (m.in. funkcja wentylacji i masażu we wszystkich fotelach czy 21-głośnikowy zestaw audio Bowers & Wilkins), ale i ze względu na akumulator trakcyjny o pojemności aż 116 kWh. Producent obiecuje 738 km zasięgu, ale jest to zasięg podany zgodnie z chińską normą CLTC, która powszechnie uznawana jest za mało restrykcyjną. W realnych warunkach należałoby pewnie mówić o 500-600 km zasięgu.
Volvo EM90 różni się istotnie od pierwowzoru pod względem układu napędowego
Podczas gdy Zeekr 009 ma dwa silniki elektryczne, łącznie 544 KM i rozpędza się do 100 km/h w 4,5 s, to Volvo musi zadowolić się pojedynczym silnikiem o mocy 272 KM, napędzającym tylną oś. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje tu 8,3 s. Nie jest dostępny opcjonalny w Zeekrze akumulator o pojemności 140 kWh, ale na otarcie łez uzupełnienie energii od 10 do 80 proc. pojemności akumulatora powinno trwać nie więcej niż pół godziny – oczywiście pod warunkiem znalezienia ładowarki o odpowiednio dużej mocy.
Z ciekawostek: funkcjami auta można sterować głosowo, a inne samochody elektryczne lub urządzenia mogą być zasilane z akumulatora nowego Volvo.
Samochód można już zamawiać w Chinach. Ma jednak pewien problem, którym jest dosyć zaporowa cena: o ile Zeekr 009 startuje cenowo z poziomu pół miliona yuanów, tj. 68,5 tys. dol., to Volvo kosztuje… od 818 tys. yuanów wzwyż, co daje jakieś 112 tys. dol. Czyli jakieś 465 tys. zł. Zwróćcie uwagę na to, co napisałem wcześniej – w Polsce Zeekr był wystawiony na sprzedaż za ponad 600 tys. zł. Czyli co, Volvo będzie dobijać do miliona, jeśli się tu pojawi? To byłby niezły bezsens – zwłaszcza że nie spodziewam się po tym aucie większego komfortu niż w 4-osobowym Lexusie. Ale pożyjemy, zobaczymy.




