BMW serii 4 i M4 otrzymało lekki lifting na rok 2024. Choć zmiany nie są duże, tak jest ich wystarczająco by zdążyły podzielić internet. Spokojnie, grill w stylu zębów nutrii pozostał na swoim miejscu.
Przyznam się, że nie jestem fanem wzornictwa BMW serii 4. Uważam ją za zmarnowany potencjał. Tył jest dla mnie wszystkim czym BMW powinno być. Sylwetka boczna jest świetna (trudno zepsuć klasyczne coupe), ale detale gryzą mnie w oczy. Tylna szyba boczna powinna być podcięta w drugą stronę by podkreślać wcięcie Hoffmeistera. Tak samo jak uważam, że BMW powinno mieć wyraźnie zarysowane przetłoczenie linii bocznej, którego w nowej serii 4 brakuje.
Przód mi się po prostu nie podoba. Wierzę, że da się zrobić duże nerki ze smakiem, ale tutaj coś nie pykło. Dolny grill (wyraźnie wzorowany na uśmiechu świni z Angry Birds) i natłok detali po bokach zderzaka nie tylko nie pasuje do czystych linii reszty samochodu, ale też sprawia że z przodu seria 4 wydaje się węższa i wyższa – przeciwieństwo tego co chcemy osiągnąć rysując coupe. Wysoki grill M4 jeszcze bardziej psuje proporcje, ale pozbywa się chaosu zwykłej czwórki. Na szczęście nikogo w BMW moje zdanie nie obchodzi i seria 4 sprzedaje się świetnie we wszystkich kolorach i kształtach.
Lifting BMW serii 4 to m.in. nowe oczy
Modele po liftingu straciły diodowe paski nawiązujące do okrągłych lamp starszych modeli marki. Zastąpione zostały przez agresywne, pionowe listwy i moduły diodowe. Całość prezentuje się naprawdę ciekawie pod kloszem, wygląda dużo nowocześniej od obecnego modelu i… stało się pretekstem do przemycenie kolejnych opcji wyposażenia – pakiet M Shadow Line dodaje wstawki wewnątrz kloszy przednich lamp.
Z tyłu seria 4 również dostała nowe lampy, ale tylko M440i ma je w standardzie. W pozostałych wersjach silnikowych trzeba za nie dopłacić. Laserowe światła zastępują pojedynczą, grubą LED-ową linię trójwymiarową siecią wąskich nici, podobną do tego co mogliśmy zobaczyć wcześniej w M4 CSL. Prezentuje się to zjawiskowo, chociaż nie wiem czy obecny kształt oświetlenia nie podoba mi się bardziej.
To co bez wątpienia wygląda lepiej to trapezoidalne końcówki wydechu w M440i. Wyglądają dużo lepiej niż obecne okrągłe wydechy, które nieco gubią się wśród ostrych kątów i prostych linii tylnego zderzaka. Nikt nie powinien również narzekać na większy wybór kolorów nadwozia i nowy wzór felg.
Wnętrze idzie z duchem czasu, na dobre i na złe
We wnętrzu znajdziemy poważniejsze zmiany. Zaczniemy od zmian na gorsze – w serii 4 nie znajdziemy już klasycznego wybieraka od skrzyni biegów, oddzielne zegary i ekran systemu multimedialnego zostały zastąpione telewizorem przyklejonym do deski. Mi się skrajnie nie podoba, ale takie rozwiązanie ma swoje zalety i niemałe grono zwolenników.

To co nie ma żadnych zalet to eliminacja fizycznych przycisków do sterowania klimatyzacją. Na pocieszenie przyszły właściciel nowej serii 4 będzie mógł cieszyć się nową kierownicą, jak również wybierać spośród bogatszej palety kolorów i materiałów wnętrza.

Lifting to także więcej tego samego w BMW M4

Dla miłośników NFS Undergrounda i stałych bywalców zlotów ATS Piła BMW przygotowało grafikę na maskę. Trudno określić jaki był zamierzony efekt, ale wątpię że został on osiągnięty. Na szczęście jest to tylko opcja i pozostaje mieć nadzieję, że nie stanie się popularnym wyborem wśród nowych właścicieli. Podobnie jak zwykła seria 4, przy okazji liftingu M4 otrzymało nowe światła, kolory nadwozia oraz wnętrza.

Pierwsze egzemplarze poliftowych czwórek powinny trafić do klientów w kwietniu tego roku. Ceny nie są jeszcze znane.






