Dzień dobry! Trafiają do nas kolejne wpisy gościnne, co bardzo nas cieszy. Autorką poniższego jest niezawodna Dominika „GratoWiedźma” Węcławek, a do lektury zapraszamy tym bardziej, że artykuł dotyczy imprezy sportowej dla młodych adeptów kierownicy. Start MPAC Junior Cup już w najbliższą niedzielę!

Ten rok ma szansę być przełomowym dla niepełnoletnich kierowców bez prawa jazdy. Wielkie nazwiska motorsportu jak Mikołaj „Miko” Marczyk wspierają klasy juniorskie na imprezach torowych, organizatorzy coraz przychylniej witają też młodych zawodników na KJS-ach czy rajdach.

Na legendarnych dolnośląskich trasach odbędzie się MPAC Junior Cup

Jest to impreza, która już teraz stała się czymś więcej, niż tylko wyścigami górskimi dla kierowców poniżej osiemnastego roku życia bez prawa jazdy. To wydarzenie ma szansę być kuźnią talentów, w której juniorzy nie tylko będą się ścigać na tych samych trasach, co pełnoletni kierowcy posiadający prawo jazdy, ale też nauczą się pracować nad swoim wizerunkiem, panować nad emocjami, grać fair wobec współzawodników, czy wszystkiego tego, co składać się może na budowanie kultury sportów motorowych.

– Trochę się bałam, bo kierownicę miałam daleko, a pedały blisko, wydawało mi się, że będzie ciężko kręcić zwłaszcza w ciasnych zakrętach, ale dostałam trzy poduszki i się udało – opowiadała Mania Przybysz tuż po pierwszym przejeździe kwalifikacyjnym w konkursie dla Talentów odbywającym się pod koniec marca na Torze Krzywa.

Przejazd był o tyle wymagający, że młodzi zawodnicy nierzadko pierwszy raz wsiadali do pucharowych samochodów i to właśnie przejazd z jurorem na prawym fotelu już podczas próby torowej był tym zapoznawczym. To dla dorosłych i doświadczonych kierowców może stanowić wyzwanie, a co dopiero dla młodego uczestnika, który ma osiem, dziesięć czy czternaście lat.

Na torze jednak nie liczył się czas, a technika, umiejętność precyzyjnego prowadzenia maszyny, opanowanie emocji i planowanie kolejnych ruchów. Przeszkody celowo ustawione były ciasno. Szymon Mazur, organizator cyklu BSK TECH Wyścigi Górskie, w ramach którego do niedawna funkcjonowała po prostu klasa junior, a od tego roku odbywać się będzie MPAC Junior Cup, wyjaśniał, że taki tor ma być symulacją warunków, jakie na zawodników będą czekać na prawdziwej trasie – ciasne zakręty, zamiast pachołków drzewa, zamiast płyty poślizgowej prawdziwa mokra nawierzchnia.

Najmłodsi i najliczniejsi

MPAC Junior Cup organizowany jest bowiem na legendarnych dolnośląskich trasach, które kibice i weterani rajdów i wyścigów górskich znają doskonale. Kręte serpentyny między Złotym Stokiem a Lądkiem Zdrojem czy wymagające dobrej techniki i koncentracji trasy pod Kamionkami czy Jodłownikiem potrafią zaskoczyć nawet doświadczonych kierowców. Dlatego właśnie organizatorzy postanowili dać młodym zawodnikom namiastkę tego wszystkiego w bezpieczniejszych, torowych warunkach.

To jest o tyle istotne, że klasa Junior Cup-owa będzie najliczniejszą grupą uczestników – tak przynajmniej wskazują listy startowe na pierwszy wyścig na wspomnianych już Kamionkach. Tam oprócz niepełnoletnich kierowców, którzy znają już trasy, jeździli w ubiegłych latach swoimi samochodami a na sezon 2024 zbudowali pojazdy zgodnie z regulaminem zakładającym wykorzystanie jako bazy konkretnych modeli w bardzo konkretnej specyfikacji, na trasie pojawią się właśnie wspomniane Talenty – młodzi zawodnicy, którzy własnego auta jeszcze nie mają i postanowili zawalczyć o jeden z przygotowanych przez organizatorów samochodów, na które w zasadzie wszyscy mówią już pieszczotliwie „pucharówki”.

Takie same auta – inne umiejętności

Obserwując paradę zawodników na Torze Krzywa można było uznać, że nastąpił tutaj solidny GTA Effect – ponad 20 aut różniło się tylko detalami. Jedne były oklejone naklejkami sponsorów, inne wciąż czekały na nowe malowanie, niektóre miały przyciemniane lampy, a inne dodatkowe spoilery. Wszystkie jednak reprezentowały tę samą grupę „trojaczków”. Organizatorzy wskazali bowiem w regulaminie trzy marki i modele aut, którymi można startować w pucharze: Toyotę Aygo, Citroena C1 i Peugeota 107. Wymagania są bardzo restrykcyjne, by zawodnicy mieli auta o niemal porównywalnych osiągach – niezbyt wyśrubowanych, by to nie moc, a umiejętności decydowały o wygranej.

– Jakiś czas temu przyglądałem się karierze Kallego Rovanpery, rozmawiałem z jego ojcem, Harrim, o tym jak wygląda przygotowywanie młodych kierowców. Jeśli chcemy „wyhodować mistrza”, to trzeba zacząć wcześnie – powiedział Szymon Mazur, gdy jeszcze w ubiegłym roku rozmawialiśmy o całej koncepcji Junior Cup.

Obecnie niepełnoletni kierowcy, którzy nie posiadają prawa jazdy, nie mają zbyt wielu możliwości szkolenia umiejętności. Zdecydowana większość zaczyna od kartingu. Tak było w przypadku wielu odnoszących obecnie sukcesy młodych zawodników. Kacper Sztuka, mistrz włoskiej Formuły 4 i Formuły Winter Series zaczął karierę w wieku 4 lat właśnie od kartingu. Podobną drogę obrał piętnastoletni Maciek Gładysz, który do listy sukcesów na torach kartingowych dopisuje też bardzo udany debiut w F4. Aleksander Pelikański, znany jako „Młody Pelikan”, nie porzucając pasji do ścigania się gokartami trenuje umiejętności driftingowe za kółkiem BMW E36 i startuje w rajdach swoją przygotowaną przez Dytko Sport Toyotą GR Yaris. W jego autach moc jest znacznie większa, ale idzie za nią tez odpowiednie przygotowanie i doświadczenie przekazywane nie tylko w genach, ale tez w długich godzinach pracy, w której nad rozwojem Młodego Pelikana czuwa ojciec, doświadczony kierowca rajdowy Mariusz Pelikański, czy pilot Łukasz Rygiel.

Tata na prawym

Wielu młodych uczestników Junior Cupa zaczęło jeździć właśnie dlatego, że w domu były już tradycje rajdowe czy wyścigowe. Nie dziwi więc, że najczęściej właśnie na prawym fotelu zasiada tato. Ojcowie, którzy wcześniej sami startowali w zawodach motorsportowych mają świadomość specyfiki takich przejazdów, no i znają własne dzieci jak mało kto. Potrafią nie tylko dobrze dyktować opis, ale też zadbać o emocje, a te w przypadku najmłodszych uczestników mogą być bardzo silne. Od drżenia rąk, przez nadmierną brawurę, po miękkość kolan, która utrudnia pracę nóg. To jedno z dużych wyzwań związanych z udziałem tak młodych kierowców w motorsporcie, podobnie jak szybkie wypalenie czy radzenie sobie z przegraną. Nad tym wszystkim wraz z uczestnikami pracować będą w przerwach między startami doświadczeni specjaliści. Młody Pelikan i jego ojciec też będą starali się wspierać juniorów.

– Cały czas wierzyć w siebie i nie poddawać się w trudnych momentach – mówił z przekonaniem Olek, gdy spotkaliśmy się na Torze Krzywa. Młodzi uczestnicy chętnie słuchają rad swoich rówieśników, takich jak właśnie „Młody Pelikan”, bo to do nich przemawia. Zwłaszcza widząc, jak tacy zwodnicy odnoszą światowe sukcesy.

Zza komputera za kółko

Tymon, który w konkursie Talents doszedł do finału, zaczynał inaczej – od nauki prowadzenia starego Saaba 900 Turbo pod okiem dziadka, a następnie szlifowania umiejętności w simracingu. Simracing to od pewnego czasu już nie tylko rozrywka, ale tez dobry sposób na pracowanie nad koncentracją, utrzymaniem toru jazdy, kontrolowaniem techniki. Symulacje oferują wiele realistycznie odwzorowanych torów, ale nie oddają wszystkiego, dlatego gdy Tymon wsiadł do pucharowego auta w finale konkursu Talents mógł wyraźnie poczuć te różnice, jak choćby przeciążenia. Jego droga do wyścigów jest też o tyle inna, że zamiast ojca na prawym zasiadł doświadczony kierowca i pilot Patryk Libera.

Patryk oprócz tego, ze wspiera wszystkich młodych uczestników, pozostaje kolejny sezon pilotem piętnastoletniego Michała Augustyniaka, bardzo utalentowanego młodego kierowcy, który zaczynał od kartingu, próbował sił w drifcie – także na Torze Krzywa – a także ze sporymi sukcesami startuje w rajdach i wyścigach górskich, nierzadko wygrywając w klasyfikacji z dorosłymi kierowcami. W ubiegłym roku regularnie stawał na pudle zarówno w BSK TECH Wyścigach Górskich, ale też w Tarmac Academy, a wspaniale przygotowane Renault Twingo RS budzi uznanie fanów motorsportu.

Krok w tył w wolnym tempie

Gdy w ubiegłym roku spotkaliśmy się na ostatnim z serii wyścigów, Michał wspomniał w rozmowie, że trochę ubolewa nad tym, że w Junior Cupie auta będą miały tak ograniczoną moc, bo to dla młodych kierowców z takim doświadczeniem jest jak krok w tył. Jednocześnie przyznał, że to faktycznie pozwoli na jeszcze lepsze zweryfikowanie umiejętności. Jest to sprawiedliwe.

Niektórzy nastolatkowie po zmianie klasy junior na MPAC Junior Cup odpuścili start w tym sezonie, by przygotować się do egzaminu na „prawko” i budować nowe, mocniejsze rajdówki na „dorosłe” starty. Co też jest zrozumiałe.

Większość młodzików przyznaje, że przy silniku generującym maksymalnie 68 KM zwłaszcza na krętych podjazdach trzeba się nauczyć szanować prędkość. I choć każdy w głębi serca myśli docelowo o tym, by stanąć kiedyś na podium, to wszyscy zgodnie powtarzają, że najważniejsze są inne rzeczy – przede wszystkim zawsze dojechać do mety, dobrze się bawić, korzystać z szansy na realizowanie swoich marzeń i możliwości, by jeździć swoim autem tam, gdzie za takie rzeczy nie grozi mandat już za sam fakt, że jest się niepełnoletnim i nie ma uprawnień.

Samochodowa rodzina

Wśród uczestników już teraz panuje duch zdrowej rywalizacji, bez atmosfery zawiści. Za każdym razem, gdy widzę juniorów spotykających się przed startami, wyglądają jak wielka rodzina. Bywają outsiderzy, niektórzy mają więcej pewności siebie popartej doświadczeniem, inni są bardziej zamknięci w sobie, ale widać, że spotkania przy okazji wyścigów, KJS-ów czy rajdów to dla nich świetna okazja, by pogadać, pożartować, wymienić się doświadczeniami. I to jest jedna z najcenniejszych zalet. Nie każdy z tych młodych uczestników zostanie kiedyś mistrzem, ale wszyscy mogą przeżyć już teraz przygodę swojego życia i – jak sami podkreślają – zdobyć umiejętności, z którymi bez problemu poradzą sobie potem na egzaminie z prawa jazdy, ale tez w „dorosłym” życiu „normalnego” kierowcy.

Na trasach muszą radzić sobie z różnymi warunkami – niekiedy deszcz sprawia, że auta momentalnie tracą przyczepność, lekki tył lata na ostrych wirażach, a każdy, nawet najdrobniejszy błąd może skutkować wypadnięciem z trasy.

Partnerzy potrzebni od zaraz

Co ciekawe, w rozmowach z rodzicami nie to budzi obawy. Największym wyzwaniem, które kosztuje opiekunów niepełnoletnich kierowców mnóstwo nerwów i energii oraz prawie tyle samo czasu co przygotowanie zawodników i aut do startów i uczestnictwo w zawodach jest… pozyskiwanie partnerów i sponsorów.

Już na start MPAC Junior Cup każdy uczestnik musiał ponieść spory wydatek – kupić samochód, oklatkować go, niekiedy dostosować umiejscowienie pedałów i zakupić specjalne, dużo mniejsze fotele. Najmłodsi, ośmioletni uczestnicy potrafią być bardzo drobni i nawet takie auta jak Aygo/C1/107 mogą być za duże. Dodatkowo należało nabyć zestaw regulaminowych opon u wskazanego producenta (to kolejny z warunków pozwalających na wyrównanie szans), okleić auto zgodnie z wytycznymi pucharu… A przecież do tego dochodzą kolejne wydatki – auto trzeba zalać odpowiednimi olejami, zatankować, dowieźć na trasę wyścigu lawetą. Jeden start to koszt rzędu kilku tysięcy złotych. Bo przecież auta potrafią też odmówić posłuszeństwa, wymagające warunki panujące na trasie mogą ujawnić usterki, których wcześniej nie zauważono… Na pewne rzeczy można być przygotowanym wożąc ze sobą zapas części i mechanika, ale jego wsparcie też nie jest zazwyczaj działalnością charytatywną.

Sponsorzy bywają różni. Jedni z radością wspierają młodych zawodników i cała współpraca przebiega po partnersku, inni mają kłopot, by po sezonie wypłacić kilka obiecanych stów. Młodzi kierowcy mają więc dodatkowe zadanie – umieć się pokazać, przełamać bariery przed występami publicznymi, budować swoja markę i wspólnie z rodzicami udowadniać, że warto ich wspierać.

Wspierać zaś warto, bo w tych młodych zawodniczkach i zawodnikach jest potężny potencjał, który może sprawić, ze nasze rodzime tradycje motorsportowe będą nie tylko kontynuowane, ale też wynoszone na kolejne, wyższe poziomy.

I tego im życzę.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to