W dobie zdecydowanie zbyt mocno promowanego odwrotu od silników wysokoprężnych często zapominamy o tym, że przyczyniły się one do powstania co najmniej kilku wybitnie interesujących pojazdów. Wiele z tych aut zasługuje na opisanie, a dziś przybliżę Wam jedno z nich – Lotu… to znaczy Opla Eco Speedster.

Nie jestem przeciwnikiem silników diesla… a w zasadzie tych, które występują w konfiguracjach niszowych lub, najlepiej, wymarłych. Jak pewnie niektórzy z Was wiedzą, swego czasu w udziale przypadła mi Panna Klekotka, odkupiona zresztą od mojego szanownego redakcyjnego kolegi Jarka. Ten cudownie niedzisiejszy wóz z bohaterem dzisiejszego wpisu łączyło jedno – żaden z nich by już dziś nie powstał.

Część z Was może pamiętać boom na silniki diesla, którego świadkami byliśmy na początku XXI wieku

Tym, którzy wtedy na chleb mówili „pep” napomknę tylko, że ich promocja była co najmniej tak samo intensywna jak ma to teraz miejsce w przypadku pojazdów elektrycznych. Dodatkowo mieliśmy nadal do czynienia z sytuacją, gdy sukcesy w motorsporcie stanowiły konkretny argument w kontekście promowania modelu lub technologii. Do wyjątkowo oryginalnej rywalizacji dołączyło znane i… znane General Malfu… General Motors. Równie oryginalny był ich zawodnik – Opel Eco Speedster, jeżdżący koncept oparty na seryjnym Speedsterze, czyli bliźniaku (dwujajowym) Lotusa Elise.

Eco Speedster był podporządkowany idei efektywności

Nie brzmi to co prawda zbyt zachęcająco, ale gdy przyjrzymy mu się nieco bliżej – bez problemu zauważymy, że wcale nie ujmuje mu to sportowego charakteru. Jego sylwetka została zmodyfikowana pod kątem uzyskania jak najniższego oporu aerodynamicznego i przywodzi na myśl najwspanialsze konstrukcje wyścigowe ówczesnych czasów. Całość ważyła zaledwie 660 kilogramów, co na pewno usatysfakcjonowałoby pana Chapmana, nawet mimo obecności diesla umieszczonego centralnie przed tylną osią. Dzięki dopracowaniu kwestii aerodynamiki udało się obniżyć opór powietrza o połowę względem wersji drogowej pojazdu.

Opel Eco Speedster - silnik 1.3 CDTI

Potężne 1.3 CDTI

Pod maską natomiast czeka nas niespodzianka, zagościł tam bowiem znany i przez wielu ceniony silnik napędzający przez lata tysiące Opli i Fiatów, których przeznaczenie definitywnie nie miało nic wspólnego ze sportem. Silnik 1.3 CDTI, lub jego bardzo bliski kuzyn (źródła wskazują na odrobinę większą niż seryjna pojemność skokową) legitymował się potężną mocą na poziomie… 112 KM. Moment obrotowy wynosił równe 200 Nm. W błędzie jest jednak ten, kto w tym momencie zacznie się śmiać. Moc w przeliczeniu na tonę to niespełna 170 KM, czyli tyle samo co Porsche 944 Turbo, czy Renault Clio RS Trophy. Przyznacie, że to całkiem miłe towarzystwo.

Mały ale wariat, bardzo dosłownie

Niestety do naszej wiadomości nie podano przyspieszenia wysokoprężnego Opla, a szkoda, bo to prawdopodobnie jedyny przypadek, w którym bylibyśmy tym zainteresowani. Podano natomiast inne wartości, cokolwiek zresztą imponujące. Skromny silniczek z radością rozpędził Speedstera do 255 km/h, co czyni go najszybszą odmianą tego modelu. Dziś może prędkość ta nie imponuje, ale 22 lata temu była zarezerwowana dla pojazdów z naprawdę wysokiej półki, a przypomnę, że mówimy o maleńkim dieslu.

Moc była przekazywana na koła za pośrednictwem pięciobiegowej przekładni sekwencyjnej, zaś pojazd stykał się z podłożem z pomocą specjalnie zaprojektowanych opon o wymiarach odpowiednio 175/55 R17 na przedniej osi i 215/45 R17 na tylnej. Ogumienie dostarczyła firma Bridgestone.

Opel Eco Speedster - wnętrze

Wnętrze Eco Speedstera było tak spartańskie, jak można się było spodziewać. I tak, to jest albo inna sztuka, albo lekko zmodyfikowana ta sama – źródła nie są w tej kwestii pomocne.

Niewielkie wymiary dotyczyły nie tylko silnika, skromna była także wysokość pojazdu, wynosząca zaledwie 950 mm. To mniej niż w Fordzie GT40.

W promocji klekotu jednak nie tylko prędkość była istotna. Mały Opel był w stanie spalić zaledwie 2,5 litra paliwa na 100 kilometrów, niestety nie podano przy jakiej prędkości. Natomiast w trakcie bicia rekordu jazdy przez całą dobę uzyskał średnią prędkość na poziomie 225 km/h spalając przy tym zaledwie 9 litrów oleju napędowego na „setkę”.

Opel Eco Speedster to symbol czasów minionych, które zabiła chciwość

Diesel pełni dziś rolę bohatera spod ciemnej gwiazdy, sprawa się rypła, jak mawiał klasyk. Przez ostatnie 9 lat obserwujemy medialny odwrót od wynalazku Rudolfa, który nadal obserwuje jak Dieter płacze nad swoim 240D.

Nagle okazało się, że wysokociśnieniowe wtryski paliwa, bardzo efektywne turbosprężarki i filtry cząstek stałych to za mało by otoczony swoistym kultem klekot stawił czoła biurokracji i wytworzeniu potrzeby zakupu nowego, lepszego produktu. Sam nie jestem przeciwnikiem prądu w motoryzacji, ba, uważam nawet że hybryda z odpowiednią przekładnią to opus magnum mobilności indywidulnej. Trochę jednak tęsknię za czasami, gdy producenci wciąż odkrywali przed nami karty idąc różnymi ścieżkami rozwoju. Droga Eco Speedstera co ciekawe nie była przetarciem wysokoprężnego szlaku, lecz powrotem na tor sprzed 3 dekad, w którego budowaniu udział miała ta sama marka. To już jest jednak temat na inny wpis.

Opel Eco Speedster i Opel GT Diesel

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to