Jeśli grałeś kiedyś w Lotus III: The Ultimate Challenge (zapewne na Amidze lub pececie z systemem MS-DOS), z pewnością kojarzysz pewien ciekawy, zielony samochód – to Lotus Elan M200, w grze zwany po prostu M200. Odwzorowano tam jedyny istniejący egzemplarz tego prototypu. Właśnie ktoś kupił sobie tego prawdziwego.

Uwielbiam Lotusy, a oprócz katalogu SuperAuta wydawnictwa DeAgostini z Espritem Turbo SE w pięknym niebieskim kolorze, za moją sympatię do marki odpowiadają też dwie gry komputerowe: Need For Speed II SE z Espritem V8 oraz właśnie Lotus III. Choć przez ponad 20 lat na czele mojej listy marzeń stały właśnie Esprity, to nie ukrywam, że z pożądaniem przyglądałem się także wyżej wspomnianemu Lotusowi M200 na ekranie. No niby Elan… ale o bardziej sportowej linii i na dodatek na znacznie lepszych wizualnie felgach. Potem o tym aucie może nie tyle że zapomniałem, ale nie poświęciłem szczególnie wiele czasu na zgłębienie tematu.

Lotus Elan M200 Concept

Teraz miałem do tego okazję, bo na Bring a Trailer sprzedał się jedyny na świecie Lotus Elan M200

To zaprojektowane przez Juliana Thompsona, zbudowane w 1990 r. i pokazane po raz pierwszy we Frankfurcie w 1991 r. auto należało do jednej z największej kolekcji Lotusów na świecie, będącej własnością Olava Glasiusa – emerytowanego przemysłowca, który dorobił się fortuny w przemyśle tekstylnym. W 2012 r. Glasius postanowił jednak rozstać się z kolekcją, by pozostawić sobie jedynie swojego pierwszego Lotusa, model Seven S3. Od tego czasu kolejne rodzynki z tej kolekcji co jakiś czas wypływają na sprzedaż – przykładowo w 2022 r. Carscoops informował o wystawieniu na sprzedaż opisywanego M200, ale też innego konceptu: Lotusa Etny, którego silnik V8 stanowił bazę do skonstruowania jednostki napędowej Chevroleta Corvette C4 ZR-1.

Lotus Elan M200 Concept

15 października za 62,5 tys. dol. (prawie 250 tys. zł bez uwzględnienia prowizji serwisu aukcyjnego) na BaT sprzedał się całkowicie sprawny, utrzymany w bardzo dobrym stanie i, co ciekawe, serwisowany (!) i całkowicie sprawny prototyp. W marcu tego roku szwajcarski dealer zapłacił w przeliczeniu… ponad 49 tys. zł za obsługę serwisową M200.

Dlaczego tu wlano olej 10W60? Instrukcja zaleca do tego silnika 5W30 lub 10W30. 10W60 mogłoby być OK przy agonii silnika lub przy zastosowaniach torowych – w przypadku tego auta z żadnym z tych przypadków nie mamy do czynienia.

To… dość dużo zważywszy na to, czym tak naprawdę Lotus Elan M200 jest

A jest to tak naprawdę po prostu… zwykły przednionapędowy Lotus Elan M100, tylko uzbrojony w zmodyfikowaną karoserię i kilka innych detali, jak np. hamulce firmowane przez AP Racing (to prawdopodobnie modyfikacja jednego z poprzednich właścicieli). Wszystko staje się jasne po wczytaniu się w fakturę z serwisu: na 7,5 tys. CHF (34,5 tys. zł) wyceniono samą robociznę – przy aucie spędzono 75 roboczogodzin, co po wykonaniu jakże skomplikowanych obliczeń daje nam 100 CHF (460 zł) za roboczogodzinę.

No, to jakby brzmi lepiej, aczkolwiek nie jestem przekonany, czy wymiana napędu rozrządu, filtrów, płynów eksploatacyjnych, świec czy oleju może zajmować aż tyle czasu. Wliczyli do tego nocowanie auta na podnośniku czy jak? To już bardziej realnie wyglądałoby 25 roboczogodzin po 300 CHF każda, mimo że od strony mechanicznej trudno tu znaleźć coś, co różniłoby się od elementów ze zwykłego Elana – także zapożyczony z Isuzu układ napędowy składający się ze 162-konnego silnika 1.6 turbo i 5-biegowej, manualnej skrzyni biegów pozostał całkowicie seryjny.

Lotus Elan M200 Concept

Dlaczego w ogóle to auto jest żółte? Nie powinno być zielone?

Faktycznie, Lotus Elan M200 w chwili premiery był koloru zielonego, co zresztą odwzorowano w grze Lotus III. Auto przemalowano na żółto, gdy jego właścicielem był Glasius. Nie mam co do tego pewności, ale wydaje mi się, że w tym samym czasie wymieniono mu też oryginalne czarne cyferblaty (o ile takie miał, ale na to wskazywałaby grafika w Lotusie III) na białe cyferblaty z… Vauxhalla Astry i Cavaliera, a tapicerkę na taką, która zapewne pochodzi z krążących po Amsterdamie (pod którym Olav Glasius mieszka) autobusów miejskich.

Lotus Elan M200 Concept

Dziwi mnie kwestia oświetlenia

A właściwie nie tyle samego oświetlenia, to tego, co na temat auta pisze się w różnych źródłach. Zaskakująco wiele z nich bez cienia jakiejś refleksji, zresztą wraz z samym portalem Bring a Trailer oraz skądinąd doskonałym portalem Silodrome na czele, informują że Lotus Elan M200 Speedster Concept ma niskoprofilowe, zamontowane na stałe reflektory w miejsce seryjnych w Elanie M100 lamp otwieranych.

No więc przykro mi, ale nie wygląda mi na to. Co tam ma świecić? Jak ma świecić? Przez te czarne osłony, które nawet nie wiadomo, czy są choć trochę przejrzyste? Zdjęcia spod maski niestety nie oferują zbliżenia na te okolice, ale jak na mój gust, to żadnych żarówek tam nie ma – a w aucie z 1990 r. trudno oczekiwać LED-ów. Innymi słowy, rozważania niektórych osób pod tytułem w sumie to można by spróbować to zarejestrować, skoro ma nawet numer VIN, a badanie składu spalin wyszło okej można wrzucić do kosza, bo coś mi się wydaje, że reflektory główne to tu jednak powinny być, żeby móc tym autem legalnie jeździć po drogach publicznych. A z przodu mamy tylko kierunkowskazy, światła pozycyjne i przeciwmgielne. W pełni zdaję sobie sprawę, że auto ma standardową dźwigienkę i pokrętło od świateł, ale zdaję sobie także sprawę, że ma standardową dźwigienkę wycieraczek – a jakoś nie widzę tu ani jednej.

Mmmm, Opelek Vauxhallik.

Z innych wad można jeszcze wspomnieć o jednej wypatrzonej przez obserwatora aukcji: dopatrzył się, że samochód ma uszkodzenia podwozia świadczące o nieprawidłowym podpieraniu go podczas podnoszenia do prac serwisowych. Chodzi o prongeron (tak nazywał to Lotus), fragment wzmocnienia ramy pomocniczej pod silnikiem, które ma postać podłużnej belki. W seryjnych Elanach znajdowały się tam nawet naklejki zakazujące stawiania pod tym miejscem podnośników, w prototypie nikt nie zawracał sobie tym głowy – więc prongeron jest pognieciony i wymaga wymiany. Na szczęście da się jeszcze kupić nowy element.

Tak czy owak 250 tys. zł za to auto nie wydaje mi się złą kwotą

No, ponad 250 tys., bo jeszcze prowizja. Tak czy owak mamy tu do czynienia z nieczęstym połączeniem: jest to jedyny taki samochód na świecie, całkiem zadbany, wizualnie wystrzałowy, a na dodatek całkowicie sprawny i wymagający jedynie paru pomniejszych zabiegów renowacyjnych. Osobiście pewnie wolałbym tu mieć czarne wnętrze (na czele z oryginalnymi cyferblatami z Elana M100), ale i taka specyfikacja robi świetne wrażenie. Zdecydowanie bym tym jeździł na co dzień. Ale nie będę, bo to niestety ja wygrałem aukcję.

No i nie widzę tu reflektorów.

 

Zdjęcia pobrane z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Autor: AWAG, BringaTrailer.com

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to