Męczy mnie ciągłe gadanie, że wszystkie Alfy, albo i w ogóle wszystkie samochody włoskie są ładne. Nie, nie wszystkie są, skończcie wypisywać te dyrdymały. Ale nawet mnie wgniótł w ziemię pewien prototyp z 1995 r. – to Alfa Romeo Castagna Vittoria. Nie chciałem tego widzieć…
Regularnie podpadam różnym ludziom za to, że nie chwalę na lewo i prawo Alfy, Ferrari czy Maserati. Nie jestem fanem Giulii (OK, po ostatnim liftingu wreszcie trochę wyładniała, ale daleko jej do najpiękniejszych Alf w historii), krzywię się z niesmakiem na widok wczesnych roczników Maserati Quattroporte 5. generacji, a Ferrari 612 Scaglietti zrzuciłbym z urwiska. Jednak wszystkie wymienione modele, a także wiele innych włoskich aut, których nie poważam – jak choćby Alfa Romeo Giulia SWB Zagato czy Ferrari F512 M – to po prostu stylistyczne arcydzieła przy (anty)bohaterze tego wpisu. Chciałbym powiedzieć, żebyście się jakoś przygotowali na to, co zobaczycie, ale obawiam się, że się nie da. Żadne znieczulenie nic tu nie da.
Nie regulujcie monitorów i ekranów. Tak wygląda Alfa Romeo Castagna Vittoria
Ten przeraźliwy ulep został zbudowany w 1994 r. na bazie ówcześnie 7-letniego egzemplarza Alfy Romeo 75 z 3-litrowym silnikiem Busso – i na tym dobre informacje się kończą. Premiera miała miejsce… w Genewie (biedni dziennikarze i odwiedzający) w 1995 r., później samochód gościł jeszcze na wielu wystawach i targach. I nawet zdobywał jakieś nagrody. O zgrozo.
Skąd się to diabelstwo w ogóle wzięło?
Alfa Romeo Castagna Vittoria jest dziełem Carrozzerii Castagna – firma ta została założona jeszcze w XIX w. i choć czasem zdarzało jej się zbudować coś ładnego, to gdy przeglądam sobie zdjęcia różnych jej dzieł to mam wrażenie, że te ładne samochody były dziełem przypadku. Coś jak u Zagato, tylko bardziej.

Lancia Astura II serii, również z 1933 r. / LarryStevens, CC0, via Wikimedia Commons
Ostatnimi czasy Carrozzeria Castagna zajmuje się albo budową różnych dziwolągów, albo robieniem… czegoś? z Peugeotami. Nie wiem czego. Ale to nic dobrego.

Nie wiem, jak to coś się nazywa. Nie dałem rady na tyle długo krążyć po stronie studia, by znaleźć nazwę.

Mini Crossup to chyba najlepsze, co Carrozzeria Castagna zrobiła w ostatnich trzech dekadach. Odbicie światła obok słupka C sugeruje, że wykonanie było mocno na odwal.
Studio zostało reaktywowane w 1994 r. po 40 latach przerwy
Odpowiedzialny był za to Uberto Pietra – piszę o tym na wypadek, gdybyście chcieli mu podesłać średnią hawajską na grubym cieście. Nawet nie mam pomysłu, co należałoby podesłać projektantowi pojazdu, którym był architekt, Gioacchino Acampora. Jeśli jego budynki wyglądają tak samo jak jego samochód, to nie dziwię się, że o nim nie słyszałem. Doczytałem sobie o nim jednak co nieco i znalazłem informację, że wcześniej pracował jako stylista u Zagato. To wiele wyjaśnia. Swoją drogą, że Alfa Romeo Castagna Vittoria została zbudowana właśnie dla pana Umberto.
Z jednym się zgadzam: stylistyka Vittorii była odważna. Żeby mnie ktoś źle nie zrozumiał: to nie jest zaleta, tylko suche stwierdzenie faktu. Całość wygląda jak pojazd powstały z połączenia najbardziej podłych jakościowo i stylistycznie kit-carów, Edsela, pianki montażowej i reflektorów z Opla Calibry. Lepiej od aluminiowej, ręcznie wykonanej karoserii prezentuje się wnętrze, aczkolwiek nie wydaje się ono odbiegać pod względem jakościowym od seryjnych Alf z tego okresu. Poza tym po ujrzeniu niektórych zdjęć zastanawiam się, czy jedynym większym problemem kabiny pasażerskiej są oznaki zużycia tu i ówdzie, czy coś, co niepokojąco przypomina pleśń. Ale jako że o niej w opisie nic nie ma, to może to tylko moja nadmierna ostrożność, podyktowana tym, żeby przypadkiem Vittorii nie kupić. Tak czy owak, łapcie na rozluźnienie.
Pojazd jest na sprzedaż, ale proszę, PROSZĘ, nie kupujcie go. Ja wiem, że mówi się, że jeśli zbudowano jakiś samochód, to przynajmniej jeden jego egzemplarz znajduje się w Polsce – ale jako że istnieje tylko jedna sztuka Castagny Vittorii, to fakt że auto jest poza Polską oznacza – logiczne – że nie ma go w Polsce.
I tak powinno pozostać, jasne?
Zdjęcia: CarandClassic.com






