Holandia nie jest może jakoś szczególnie kojarzona z motoryzacją, choć z tego kraju pochodzi aktualnie najlepszy kierowca Formuły 1, trzykrotny (może po tym weekendzie już czterokrotny) mistrz świata Max Verstappen. Mają tam jednak coś takiego jak Donkervoort, a Donkervoort ma coś takiego jak F22 – niestety, już niedługo.

Jak już Holendrzy biorą się za samochody, to starają się robić auta ekscytujące (sprawdzić czy nie mówimy o produkowanym tam niegdyś Mitsubishi Carisma). Na pewno obiła wam się o uszy marka Spyker, która produkowała ekskluzywne super-samochody, które miały silniki V8 oraz W12 produkcji Audi. Z kraju Tulipanów pochodzi również marka Donkervoort. Ona dla odmiany produkuje lekkie samochody sportowe, które od 1999 r. również korzystają z silników Audi (niegdyś także Forda i Coswortha), w ostatnich latach z 2,5-litrowego, turbodoładowanego R5, znanego z np. Audi RS 3. Można powiedzieć, że to trochę takie Caterhamy na sterydach.

Ale to już się kończy, bowiem Donkervoort pokazało właśnie model F22 Final Five. Jest to pożegnanie z modelem F22 – pierwszym Donkervoortem zaprojektowanym od zera przez Holendrów i następcę modelu GTO, i zarazem ostatnim modelem tej marki napędzanym 5-cylindrowym silnikiem Audi. Donkervoort F22 był na rynku stosunkowo krótko – tylko przez dwa lata.

Donkervoort F22 Final Five – wysoka moc i minimalna masa

Donkervoort F22

W większości przypadków moc 2,5-litrówki oscyluje wokół 340-400 KM. Tutaj mamy okrągłe 500 KM, a do kompletu 640 Nm. Podobny wynik osiąga obecne Audi RS 3 podkręcone przez ABT, czyli ABT RS3-R (500 KM i 600 Nm). W Donkervoorcie to wszystko na tylną oś poprzez pięciobiegową ręczną skrzynię biegów.

Jednak to nie tylko o moc chodzi. Wiecie ile Donkervoort F22 waży? 750 kg w zwykłej wersji. Natomiast Final Edition waży… 716 kg. Nie, nie zgubiłem żadnej cyfry przed liczbą 7. To o 4 kg mniej od najsłabszych, najwolniejszych i najgorzej wyposażonych Peugeotów 205. I o 458 KM więcej.

Z włókna węglowego wykonano nawet podpórkę maski.

Co to oznacza w praktyce?

Że Donkervoort F22 Final Five ma osiągi nie z tej Ziemi

Pierwsza setka w 2,5 s. Dwie setki w 7,5 s. Prędkość maksymalna wynosząca 290 km/h. Stosunek mocy do masy wynoszący około 700 KM na tonę. Przeciążenie w zakrętach dochodzące do poziomu 2.3 G. Ja wiem, że to właściwie to bardziej droga zabawka (o czym później) niż samochód osobowy, ale trudno nie być pod ogromnym  wrażeniem.

Kultowy silnik wspierają tu m.in. regulowane amortyzatory TrackFive oraz opony Nankang AR1 o wymiarach 235/40ZR18 z przodu i 275/35ZR19 z tyłu.

Donkervoort F22

Dlaczego wariant Final Five jest lżejszy?

Samochód udało się jeszcze trochę odchudzić dzięki wykorzystaniu włókna węglowego. Całego mnóstwa włókna węglowego. Oprócz nadwozia, materiał ten wykorzystano również do wyprodukowania felg czy węglowo-ceramicznych tarcz hamulcowych. Całość uzupełnia wykonany z tytanu układ wydechowy.

Zgadnijcie ile sztuk Final Five powstanie

Donkervoort F22

Pięć, oczywiście. Licznik wszystkich wyprodukowanych egzemplarzy Donkervoorta F22 stanie na 100 – choć pierwotnie zakładano jedynie połowę z tego. Wszystkie egzemplarze F22 Final Five już sprzedano, choć cena każdego egzemplarza startowała od 315 tys. euro (ponad 1,36 mln zł). Tę kwotę można było jeszcze łatwo zwiększyć, zamawiając np. układ unoszenia przedniej osi, karbonowe fotele Recaro czy wnętrze przygotowane ściśle według wytycznych klienta.

Obstawiamy, kiedy takie auto pojawi się w Polsce?


Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy – dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to