Zaprezentowana właśnie nowa Kia EV4 to kompakt dołączający do elektrycznej oferty Koreańczyków. Dostępna będzie jako hatchback i sedan. Obie wersje mają niebanalny styl, a przy tym niezłe argumenty, by zagrozić Tesli Model 3. Chcecie je poznać? Zapraszam do lektury.
Patrząc na premiery Kii w ostatnich latach można odnieść wrażenie, że Koreańczycy nieco zapomnieli o autach innych niż SUV-y, crossovery i podobne, a przynajmniej – że traktują je po macoszemu. Optimy nie ma już ładnych kilka lat, Rio zniknęło po cichutku względnie niedawno, zaś Picanto i Ceed są już co najmniej drugiej świeżości – mniejszy model nawet trzeciej. Podobnie było do tej pory z linią modeli elektrycznych, która składała się z samych podniesionych modeli (wliczając trudne do precyzyjnej klasyfikacji EV6). Teraz zmienia to nowe EV4, jednak nazwanie go klasycznym modelem nie przejdzie mi przez klawiaturę – nie przy tej stylistyce.
Kia EV4 garściami czerpie ze stylu EV9 i EV3
Co, trzeba przyznać, na nadwoziu hatchbacka wygląda dość oryginalnie, zaś w przypadku sedana (czy też fastbacka, gdybyśmy chcieli być drobiazgowi) wręcz odważnie. A skoro już jesteśmy przy nadwoziach, to pora na trochę dotyczących ich konkretów. Na początek ciekawostka: hatchback będzie europejskim endemitem – tylko tu będzie oferowany, i tylko tu produkowany (na Słowacji). Sedan przypłynie do nas z Korei. Oba nadwozia są dość spore, jak na kompakty. Szczególne wrażenie robi rozstaw osi na poziomie 2820 mm, co zapowiada przestronne wnętrze. Pozostałe wymiary to odpowiednio 4730 x 1860 x 1480 mm (długość, szerokość, wysokość) dla sedana – hatchback jest o równe 300 mm krótszy i 5 mm wyższy. Oczywiście to daje wyraźną różnicę w pojemności bagażnika – 490 litrów w sedanie i 435 w hatchbacku – i w aerodynamice. Dłuższe nadwozie jest bardziej opływowe, co daje zauważalny bonus do zasięgu. Można założyć, że to do niego odnosi się współczynnik oporu Cd równy 0,23, którym chwali się Kia.
Również technika jest pokrewna
Kia EV4 to właściwie techniczny bliźniak EV3. Też jest osadzona na platformie E-GMP, ma 400-woltową architekturę i taki sam napęd, przynajmniej na start. Oznacza to umieszczony z przodu silnik o mocy 204 KM i momencie obrotowym 283 Nm, zasilany z baterii o pojemności 58,3 lub 81,4 kWh. Obie podłączone do szybkiej ładowarki powinny naładować się z 10 do 80% w około 30 minut – mniejsza w 29, większa w 31. Prądu powinno wystarczyć na 410-430 km z mniejszą opcją, a 590-630 km z większą – przy czym krótsze zasięgi dotyczą hatchbacka, a dłuższe sedana. Dodatkowy zasięg ma jednak drobny minus, i nie będzie to tylko cena – większa bateria jest cięższa, a więc auto z nią przyspiesza do setki w 7,7 sekundy, podczas gdy lżejsza wersja upora się z tym o 0,3 sekundy szybciej. Obie skończą przyspieszać przy 170 km/h.
W przyszłości mają się też pojawić inne wersje napędowe – z dwoma silnikami i napędem AWD, a nawet usportowiona wersja GT.
Obowiązkowy element nowoczesnego auta, czyli gadżety w EV4
Kia chwali się 30-calowym panelem ekranów, jednak matematyka trochę tu skrzeczy z podejrzliwego niezadowolenia. Składają się na niego 3 ekrany o przekątnych 12,3, 5,3 oraz 12,3 cala, co po ustawieniu ich w rzędzie nijak nie daje razem wymiaru 30 cali – ale mniejsza. Ciekawsze jest to, że na tej wystawie elektroniki użytkowej będzie można koszystać z YouTube’a, Netflixa, Disney+, gier, a nawet… karaoke. Chciałbym zobaczyć tę ostatnią opcję w Europie. Za to z bardziej samochodowych gadżetów dostępna opcja jazdy z użyciem jednego pedału, w dodatku działająca również wstecz i automatycznie wracająca do ostatnio używanych ustawień po ponownym uruchomieniu auta. Zastanawiam się, czy będzie to w jakiś sposób powiązane z profilami kierowców, i czy w ogóle takie będą występować – choć podejrzewam, że mogą. Pasowałoby to do opcji cyfrowego kluczyka, który będzie mógł być powiązany z aż piętnastoma urządzeniami, w tym np. smart zegarkami.
Dostępny też będzie 12-calowy HUD z możliwością wyświetlania wskazówek nawigacji, co Kia wspomina jako element związany z bezpieczeństwem. W sumie dość logicznie, ale zwróciło to moją uwagę wśród zalewu typowych dla chyba każdego nowego auta informacji o asystentach pasa ruchu, ograniczenia prędkości, parkowania i gromady innych typowych nianiek. Ciekawsza od nich jest informacja o tym, że Kia EV4 ma dach mogący wytrzymać obciążenie nawet pięciokrotnością masy auta – aż przypomina się odcinek Top Gear, w którym stary Saab został zrzucony z dźwigu dachem w dół.
Kiedy, gdzie i za ile będzie dostępna Kia EV4?
Sprzedaż sedana ma wystartować w Korei już w marcu, zaś na europejskiego hatchbacka trzeba będzie poczekać do drugiej połowy roku. Nie jest jasne, czy sedan pojawi się na naszym rynku już wcześniej, czy równolegle z hatchbackiem. Potem nowa elektryczna Kia ma pojawić się też na rynku amerykańskim. Oficjalne ceny nie są jeszcze znane, jednak mają one wynosić w przeliczeniu około 150-160 tysięcy złotych, a to byłaby kwota bardzo sprzyjająca popularności modelu – wyraźnie niższa niż w przypadku Tesli Model 3, i porównywalna raczej z mniejszymi i/lub słabszymi elektrykami. A nawet nie tak odległa od porównywalnych modeli spalinowych – choć nie zalicza się do nich raczej Kia Ceed.
Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy – dzięki!






