Subaru Impreza WRX STi Spec C to przedstawiciel grupy aut, które fabrycznie przygotowano do udziału w zawodach sportowych. Pomimo tego, nikt tego egzemplarza w taki sposób nie używał – w zamian przejechał ponad 64 tys. km po zwykłych drogach – bo mógł. Teraz możesz i Ty.
Krajobraz motoryzacyjny Japonii mocno różni się od europejskiego, o czym wie każdy, kto choć trochę na ten temat poczytał. Jedną z ciekawostek są samochody w wersjach tworzonych z myślą o motorsporcie. Oczywiście takie auta mamy i u nas – można tu wspomnieć choćby o Peugeocie 208 w wersjach Rally4 czy Racing FR6, ale jest jedna zasadnicza różnica. Rzecz w tym, że w Europie, jeśli tylko chcesz, to kupisz taką wyścigówkę czy rajdówkę w zasadzie gotową do startów, zgodną z odpowiednimi regulacjami. W Japonii natomiast wiele modeli aut doczekało się odmian, które były zaledwie bazą do dalszych modyfikacji, a przy okazji też modelami homologacyjnymi dla maszyn przeznaczonych stricte do sportu.
Jednym z takich aut było Subaru Impreza WRX STi Spec C
Tak jak i samochody spod znaku Mitsubishi (Lancery Evolution w odmianach RS) czy Toyoty (86 RC), takie auto nie zawierało różnych szpargałów, których rajdówka nie potrzebuje. Co prawda nie posunięto się tu do poziomu Toyoty, która w 86 RC zastosowała nawet czarne, nielakierowane zderzaki, ale w Imprezie Spec C próżno było szukać m.in. większości mat wygłuszających, układu klimatyzacji, reflektorów ksenonowych czy dywaników.
Ba – większość aut oferowanych w takich wersjach nie miała także radioodtwarzacza (w opisywanym egzemplarzu jest, ale nie wygląda na fabryczne wyposażenie) oraz… felg z lekkich stopów. Producenci działają z myślą, że po co alusy dodawać do wyposażenia seryjnego, skoro i tak zostaną wymienione – dlatego też tu mamy do czynienia z felgami stalowymi, których wzór kojarzy mi się zresztą z gazową kuchenką turystyczną. Nad tą kwestią warto się na chwilę zatrzymać, ponieważ większość takich aut po latach ma felgi wymienione na inne – nawet jeśli nie jeździły w rajdach czy wyścigach. Fabryczne stalaki zdarzają się rzadko.
Do wyposażenia standardowego należało to, co najważniejsze
Pod maską umieszczono 2-litrową jednostkę EJ207 o mocy ok. 320 KM, współpracującą ze stałym napędem obu osi i 6-biegową, manualną skrzynią biegów. W Spec C można też było liczyć na lufcik w dachu zapewniający dopływ świeżego powietrza, poprawione zawieszenie, wzmocnione ramy pomocnicze i punkty mocowania zawieszenia, grubsze stabilizatory, a nawet inne poduszki silnika – wykonane z tworzywa i wypełnione płynem zamiast konwencjonalnych metalowo-gumowych. Inna rzecz, że akurat te poduszki okazały się być wadliwe i w ramach gwarancji wymieniano je na zwykłe.
Poza tym popracowano nad spadkiem masy własnej, stosując cieńsze szyby, aluminiowe panele nadwozia i lżejsze fotele przednie. Trudno jednak powiedzieć, o ile dokładnie spadła masa własna – odmian Imprez WRX STi było dużo, poza tym mogły się różnić specyfikacją nie tylko zależnie od wersji, ale i zależnie od rynku. Wiemy tyle, że mowa o wartości dwucyfrowej, ale czy było to 20 czy np. 70 czy nawet 90 kg – mógłbym wpisać dowolną wartość, a i tak trudno byłoby to zweryfikować. Ostatecznie mówimy o wartościach rzędu 1400-1450 kg.

Pozbycie się części wykładzin i wygłuszeń sprawiło, że zbiornik wody do chłodzenia intercoolera jest widoczny w całej okazałości po otwarciu bagażnika. Zbiornik mieści 12 l wody.
Pochodzący z 2006 r. egzemplarz ma kilka dodatkowych zalet
Jego stan wygląda na znakomity (pomijając ślad po jakiejś naklejce na daszku nad panelem wskaźników), czemu zresztą trudno się dziwić biorąc pod uwagę przebieg. Z drugiej strony, auto nie jest zastane – 64 tys. km to już wartość, o której można powiedzieć, że pojazd poruszał się w miarę regularnie.
Do kompletu są też dokumenty potwierdzające serwisowanie pojazdu i jego doskonały stan mechaniczny, a poza tym… na stalowych felgach widać ogumienie Michelin Primacy 4, które można określać na różne sposoby, ale żaden z nich nawet nie zbliża się do określenia „sportowe” – a to może oznaczać, że auto służyło nie do tzw. upalania, a do zwykłej jazdy.
Subaru Impreza WRX STi Spec C będzie można wylicytować 23 sierpnia
Jak podaje dom aukcyjny Iconic Auctioneers, auto powinno się sprzedać za 20-25 tys. funtów, tj. za ok. 98-123 tys. zł. Plus prowizja. W sumie nie wygląda to tak źle – zwłaszcza jeśli ktoś tęskni za starymi, dobrymi czasami, gdy w salonie Subaru można było kupić cywilną rajdówkę.







