Po dłuższej przerwie spowodowanej COVID-em, w końcu można było powrócić do podróżowania. Japonia była jednym z ostatnich krajów, która zdjęła ograniczenia na obcokrajowców i od 29 kwietnia 2023 r. można wjechać jako indywidualny turysta. Jakoś tak wyszło że sprawdziłem, jak wygląda kupno auta w Japonii.

Tym razem po raz pierwszy przyjechałem do Japonii na parę miesięcy jako rezydent. Powodów było kilka, w tym pogarszające się zdrowie teściów, a co za tym idzie, konieczność zostania nieco dłużej. Żeby jednak wykorzystać ten czas, postanowiliśmy wysłać dzieci do przedszkola w Japonii. Pierwszy raz w życiu odebrałem moją kartę rezydenta i zameldowałem się na 4 miesiące w naszej górskiej miejscowości. 800 km od Tokio, 200 km od Osaki. Czyli pośrodku niczego.

Honda Elysion

Czym się poruszać?

Lista rzeczy do ogarnięcia jest długa, ale jeden temat jest bardzo istotny – transport. Jadę na miejsce z dwójką dzieci i żoną w ciąży. Będziemy na wsi, skąd w zasadzie do wszystkiego jest daleko. Chciałbym żeby odwiedzili mnie też znajomi, niektórzy z dziećmi.

Postanowiłem odpuścić sobie wynajem samochodu i tym razem kupić używane auto. Lista warunków wyglądała tak:

  • van,
  • 8 miejsc,
  • rocznik minimum 2009,
  • przebieg <100 tys. km,
  • cena po podatkach poniżej 20 tys. PLN (po przeliczeniu, oczywiście).

Czy coś znalazłem? Oczywiście – 2132 pojazdy. Podając kilka przykładów: Nissan Elgrand, Toyota Vellfire, Toyota Alphard, Mitsubishi Delica D5, Honda Elysion… Ogólnie codzienne przeglądanie carsensor.net było naprawdę trudne, bo po prostu takich aut jest dużo i aż żal że można wybrać tylko jedno. Dla porównania, w Polsce liczba aut spełniająca takie warunki na Otomoto wynosi okrągłe zero. Zauważyłem jeszcze kilka innych różnic w porównaniu z krajami, w których kupowałem auta (wliczając w to Polskę).

Pierwsza rzecz: zdjęcia

Każde auto sprzedawane przez dealerów ma MNÓSTWO zdjęć. Norma to 50-80 fotografii, które są odpowiednio pogrupowane i pokazują wnętrze, karoserię czy ulotki reklamowe. Są dokładne zdjęcia każdego koła, podwozia itd.

Honda Elysion

Liczby i daty

Trzeba pamiętać, że Japończycy zapisują liczby inaczej niż jesteśmy przyzwyczajeni. Ich liczby trzeba pomnożyć przez 10000 (万, czyli man) a nie 1000 jak na zachodzie. Tak więc na zdjęciu powyżej cena bez opłat wynosi 599000 jenów a po opłatach 791000. Tak samo przebieg: 8.3 oznacza, że pojazd ma 83000 km przebiegu.

Kolejną sprawą dość trudną do ogarnięcia mogą być daty. Ery są liczone w zależności od czasów panowania danego cesarza. Więc o ile na carsensor.net daty są też w zachodnim stylu, o tyle w dokumentach auta już nie (o tym nieco później).

Kupno auta w Japonii. Czy obcokrajowiec może to zrobić?

Szczerze mówiąc… nie wiem. Wydaje mi się jednak, że nie – w pewnym momencie liczba problemów była tak duża, że auto po prostu kupiła moja żona, rodowita Japonka. Problemem jest pieczątka do autoryzacji umowy kupna – bez posiadania jej nie można kupić wewnętrznie samochodu (aczkolwiek nie jestem tego w 100 proc. pewny, jednak brak tej pieczątki u mojej żony opóźnił zakup). Japonia ma specyficzny system pieczątek, które odbiera się z urzędu miasta (wsi). Pozwalają one na autoryzację różnych transakcji. Niestety, moja dość podstawowa znajomość języka nie pozwala mi na zrozumienie niuansów i muszę zdać się na obywatela tego kraju.

Kupno auta na eksport to inna sprawa, sporo firm się tym zajmuje i załatwia wszystko za cudzoziemca.

14 lipca. Piszemy zapytania i… znajomość języka

No i tu jest największy problem. Ogólnie znajomość języka angielskiego nie jest na wysokim poziomie. Ostatecznie jesteśmy w kraju, w którym nie jest to język urzędowy. Przez tłumacza online daje radę – polecany jest raczej DeepL niż Google Translate i polecam tłumaczyć z angielskiego (nie polskiego) na japoński. Mimo wszystko powiem szczerze, że bez pomocy lokalnego native speakera z dobrym angielskim może być bardzo trudno. Tutaj pomoc żony znowu była bezcenna.

Niemniej udało mi się wysłać pierwsze zapytania odnośnie białej Hondy Elysion z silnikiem 2.4 (K24) o przebiegu 77000 km, bezwypadkowej, rocznik 2009. Cena? W przeliczeniu, z opłatami 18500 zł.

Rocznik trochę na styk, ale jednak cena atrakcyjna. Więc sprawdzam opinie na carsensor i zaczynam wypytywać o auto:

W tym przypadku zależało mi, aby auto kupić, nie kupować. Spraw do załatwienia mam dużo, a odpowiedzi są konkretne i zachęcające. Ale za chwilę pojawiają się…

Problemy

I to od razu kilka. Po pierwsze: dni wolne, po drugie pieczątka, po trzecie przelew.

Dni wolne

Akurat w czasie gdy chciałbym odebrać auto zaczyna się Obon. W Japonii wbrew pozorom jest całkiem dużo dni wolnych. W ciągu roku jest aż 17 świąt państwowych. Dla porównania, w Australii jest ich tylko 11. Z tym że w Japonii dość trudno wziąć dłuższe wolne w większości firm, dlatego wszyscy mają wolne, gdy jest kilka świąt w kalendarzu obok siebie. Dlatego w okolicy Obon, na tydzień Japonia wręcz staje. W związku z tym najlepiej by było załatwić formalności przed przyjazdem, ale…

Nie mamy pieczątki

Okazuje się, że do podbicia dokumentów potrzebna jest pieczątka. Dokumenty muszą do nas przyjechać w formie papierowej, zostać podpisane i podbite pieczątką, a następnie odesłane do Japonii, w której jeszcze nas nie ma. Pieczątka musi być przyznana przez lokalny urząd miasta/wsi. Co za tym idzie, decydujemy się temat odłożyć, do czasu aż wylądujemy na miejscu.

Podejście drugie: oglądamy dokumenty

Po przylocie do Japonii dopełniliśmy formalności. Odebrałem moje papiery rezydenta, a żona pieczątkę. Tego samego dnia wysłaliśmy prośbę o wysłanie nam dokumentów auta do podpisania.

Te przyszły następnego dnia i tutaj było trochę pytań, bo było sporo niejasności:

kupno auta w Japonii

Powyżej były różnego rodzaju adnotacje, np. taka, że przy zmianie metodologii obliczania zużycia paliwa, to spalanie zwiększyło się o 15 proc. Jedna rzecz sprawiała, że te dokumenty nie są zbyt czytelne (nawet pomijając język): zapis czasu.

Jak można wywnioskować, na górze są dwa zapisy ze stanu licznika. Z tym że zapis roku nie ma tu swego odpowiednika w formie zapisu według kalendarza gregoriańskiego – tu jest tylko rok ery panowania danego cesarza. Tłumacze online nie zawsze dobrze sobie z tym radzą – tutaj trochę czasu spędziłem sprawdzając co i w którym roku było robione.

Do dokumentów był dodany odręczny liścik od właściciela firmy, który zapewniał, że postara się żebym był zadowolony z zakupu. Miło.

Ostatecznie dokumenty zostały podpisane i zdecydowaliśmy się od razu przelać pieniądze. Szaleństwo? No cóż, raczej tak.

Oczekiwanie

Czekanie trochę się dłużyło – nie dało rady tego załatwić przed końcem świąt, więc żona tylko telefonicznie załatwiała z naszym dealerem pełny pakiet ubezpieczeniowy (takie AC). Chcieliśmy mieć pokrycie wszystkiego, więc kwota miesięczna to około 530 PLN. Trochę dużo, ale za to spokój.

W pewnym momencie kontakt się urwał na 2 czy 3 dni. Powiem szczerze, że zacząłem się nieco niepokoić, zwłaszcza że w tamtym czasie YouTube zaczął mi podsuwać filmy z kanału Poszukiwacze Okazji o różnego rodzaju oszustwach.

Ostatecznie jednak właściciel się odezwał i napisał że auto będzie na miejscu 24 sierpnia. A właśnie – dostaliśmy ofertę dowozu auta do klienta (około 200 km w jedną stronę), za kwotę około… 85 zł.

Odbiór samochodu

Tak jak zapowiedział szef firmy, 24 sierpnia około godziny 13:00 mój samochód podjechał na lawecie pod moje tymczasowe biuro. Auto przyjechało po wymianie części eksploatacyjnych, które sprzedawca przywiózł ze sobą do pokazania.

Obejrzałem auto, popytałem o kilka detali (opony, zmiana oleju, hamulce itp.) – wszystko było na fakturach więc w sumie nie miałem do czego się przyczepić – zatem zaproponowałem sprzedawcy żebyśmy poszli na lancz, skoro już taką drogę odbył.

kupno auta w Japonii

 

Epilog

Ostatecznie po nieco ponad miesiącu od pierwszego kontaktu ze sprzedawcą, stałem się posiadaczem Hondy Elysion 2.4. Samo doświadczenie jest zupełnie inne od dotychczasowych zakupów samochodów w Polsce, Wielkiej Brytanii czy Australii: nikt na mnie nie naciskał, wszystko było bardzo przejrzyste – sprzedawca poinformował mnie, że auto kupił na aukcji i wymienił elementy, bo to jest jego model biznesowy. Auto było zgodne z opisem, wszystko działało, było czyste i ogólnie mało używane. Nikt mnie nie oszukał, nie obraził, po paru tygodniach nie wyszły żadne wady auta. Cóż, do dziś jestem w szoku.

A samo auto opiszę w osobnym wpisie już niedługo.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to