Nowa Skoda Kodiaq już jest. Nie mam wątpliwości, że będzie to sprzedażowy hit.
Można odnieść wrażenie, że większość aut Skody to kury znoszące złote jajka. Bywają też co prawda wyjątki, jak choćby Scala (kiedy ostatnio jakąś widzieliście?), ale z pewnością Czechom udało się z modelem Kodiaq. Te średniej wielkości SUV-y widać na każdym kroku, i w zasadzie nie ma się czemu dziwić, bo nie mają jakichś bardzo istotnych wad – choć kojarzę, że byłem oburzony faktem, że tylne boczki drzwiowe są ze znacznie twardszego, gorszego tworzywa niż boczki drzwi przednich. Być może zmienili to po liftingu, tego nie wiem – ale przed liftingiem było tak jak napisałem.
Nowa Skoda Kodiaq zastąpi model produkowany od 2017 r.
6 lat to może nie jakoś szczególnie wiele wiele gdy mowa o produkcji danego modelu samochodu, ale takie są realia – to nie lata 80. czy 90., jeśli ktoś chce dłużej produkować auto, to naraża się na brak konkurencyjności swojego produktu. W Skodzie oczywiście o niczym takim mowy być nie mogło – w końcu jakoś trzeba się trzymać na szczytach rankingów sprzedaży.
Z czym mamy do czynienia? Zacząć należy od tego, że nowa Skoda Kodiaq to nie lifting, a kolejna generacja modelu, choć w pierwszej chwili można się pomylić – zwłaszcza patrząc na przód auta lub sprawdzając wymiary. Dlaczego wymiary? Ano dlatego, że nowy Kodiaq ma taki sam rozstaw osi jak dotychczas – 2791 mm. Odrobinę wzrosła natomiast długość auta (z 4697-4699 do 4758 mm), a zmniejszyła się wysokość (z 1659 do 1657 mm) i… szerokość (z 1882 do 1864 mm).
Przestrzeń bagażowa? Służę uprzejmie informacjami: w wariancie 5-miejscowym samochód oferuje bazowo 910 l pojemności bagażnika, tj. o 75 l więcej niż dotychczas. W wersji 7-miejscowej za ostatnim rzędem siedzeń pozostanie jeszcze 340 l na bagaże – o 70 l więcej niż w obecnie oferowanym Kodiaku. Dzięki przedłużeniu nadwozia, pasażerowie ostatniego rzędu mają też o 15 mm więcej miejsca na głowy. Maksymalna pojemność bagażnika (tj. po złożeniu foteli) sięga 2105 lub 2035 l, odpowiednio dla wersji 5- i 7-miejscowej. W 1. generacji Kodiaqa wartości te były mniejsze o 40 i 30 l.
Bawi natomiast, że zdaniem marki, nowa stylistyka (zwana Modern Solid) ma być bardziej wyrazista i utylitarna niż dotychczas. Patrząc na zdjęcia samochodu, rzekłbym że obie te cechy były znacznie wyraźniejsze w poprzedniku, i to… sprzed liftingu.
Gusta są oczywiście różne, ale moim zdaniem… no, rewelacji nie ma
Nowa Skoda Kodiaq, zamiast zyskać trochę charakteru, to utraciła ten który miała, jest bardziej rozlazła, a tył… tył wygląda jak całkowicie generyczny produkt stworzony z myślą o rynku chińskim. Nie jestem też fanem nowych wzorów felg (będą dostępne rozmiary od 17 do 20 cali), szczególnie z wersji iV, tj. hybrydy plug-in. Nie znaczy to, że auto jest brzydkie – absolutnie nie. Po prostu dział marketingu wymyśla jakieś niestworzone rzeczy, a nowy Kodiaq – poza pasem przednim – nie wyróżnia się za bardzo na tle konkurencji.

Zabierzcie napisy i spróbujcie odgadnąć, jakiej marki to samochód. Z pierwszym Kodiakiem nie byłoby problemu. Tutaj? Noo, eee…
Zdecydowanie wyładniało natomiast wnętrze (aha, i też wygląda zdecydowanie mniej utylitarnie niż dotychczas). Nie wiem jakie będzie pod względem obsługi, ale powinno być w porządku, ponieważ kluczowe elementy obsługi da się obsługiwać także poza ekranem multimediów. Podoba mi się też projekt boczków drzwiowych, ze szczególnym uwzględnieniem klamek. Największa wada? Cyfrowy panel wskaźników, wyglądający jak dołożony na siłę. Warto nadmienić, że tak jak dotychczas będzie dostępny w opcji trzeci rząd siedzeń.
Dość o wyglądzie, zajrzyjmy pod maskę
Nowa Skoda Kodiaq będzie dostępna zarówno z silnikami benzynowymi, jak i z dieslem. Zwolennicy tankowania z zielonego pistoletu będą mogli wybierać spomiędzy wersji 1.5 TSI 150 KM oraz 2.0 TSI 204 KM 4×4, natomiast dieslowcy będą mieć do dyspozycji tylko silnik 2.0 TDI, ale w dwóch wersjach mocy: 150 lub 193 KM (w tym drugim przypadku z napędem na obie osie). Gamę uzupełni ww. hybryda plug-in, czyli Kodiaq iV z silnikiem 1.5 TSI. Moc całkowita układu hybrydowego wynosi tu 204 KM.
Wszystkie modele wyposażono w dwusprzęgłowe skrzynie biegów, choć na tle schodzącej generacji nie jest to jakaś wielka zmiana – w cenniku 1. generacji na rok modelowy 2023 i tak manuali już nie ma. W większości przypadków są to przekładnie 7-stopniowe, poza iV która biegów ma 6. Ma się też pojawić wariant RS o mocy ok. 270 KM – tu pod maską oczywiście też znajdziemy silnik 2.0 TSI. Póki co najbardziej sportową wersją w gamie – a przy okazji najwyżej pozycjonowaną – jest Kodiaq Sportline.
Ceny i dokładny termin, kiedy nowa Skoda Kodiaq pojawi się w sprzedaży, nie są jeszcze znane. Ceny obecnie oferowanej generacji zaczynają się od 149,5 tys. zł za wersję napędzaną silnikiem 1.5 TSI.





