Bugatti Veyron było z nami od 2005 do 2015 roku. A właściwie to nawet dłużej, bo przecież pierwszy prototyp pod tą nazwą – jeszcze z 18-cylindrowym silnikiem – powstał na rok przed nowym millenium. O zbudowaniu i wprowadzeniu tego auta do produkcji nie byłoby mowy, gdyby nie Ferdinand Karl Piech. Aby oddać mu hołd, Bugatti właśnie pokazało zupełnie nowego Veyrona F.K.P. Hommage. Nie wstawaj wcześniej, nie pracuj więcej – powstał tylko jeden i więcej nie będzie.
Pamiętam, jak sześć lat temu pisałem na Autoblogu o historii oryginalnego Veyrona. Pisanie tamtego tekstu zajęło mi ładnych parę godzin, ale było to przyjemne doświadczenie – nie dość, że nie było tu częstego w przypadku wielu innych aut śmietnika informacyjnego (patrz choćby Mercedes CLK-GTR czy Spiess TC 522), to jeszcze samo auto było naprawdę ciekawe. Ba, nadal jest. Nie jakieś super piękne, szczególnie we wczesnych wersjach… ale jednak robiące kolosalne wrażenie.
Bugatti postanowiło, że trzeba o tym aucie przypomnieć. Efektem jest nowe Bugatti Veyron F.K.P. Hommage
Samochód ten powstał w ramach programu Solitaire, który można porównać np. do Coachbuild Rolls-Royce’a, Q Astona Martina czy MSO McLarena. Nie mówimy więc o zrobieniu czegoś w rodzaju restomoda na bazie istniejącego wcześniej Veyrona, a o zbudowaniu nowego samochodu, dla którego oryginalny produkcyjny Veyron stanowił wzór. F.K.P. Hommage ma więc taki sam schemat kolorów jak najbardziej znany z oryginalnego Veyrona miks czerwieni z czernią, a także kultowe, ośmiolitrowe W16 z czterema sprężarkami. Tyle że o ile kiedyś ten silnik osiągał od 1001 do 1250 KM, to teraz ma… 1600. Tyle samo co modele Chiron Super Sport 300+ czy bazujący na nim Mistral.
Niestety producent milczy na temat osiągów, ale zerkając na dane techniczne Chirona i Mistrala można się spodziewać, że sprint do 100 km/h powinien zająć ok. 2,4 s, do 200 km/h ok. 6,5 s, a prędkość maksymalna może tu wynosić 420-440 km/h – zapewne jest ograniczona elektronicznie. Napęd na obie osie przenosi siedmiostopniowa skrzynia DSG – oczywiście daleka konstrukcyjnie od DQ200, którą masz w swojej Octavii.
Zero tabletów, zero piano black
Wnętrze mocno nawiązuje do pierwowzoru, ale nie jest identyczne. Nie jest też po prostu wzięte z Chirona – z tego ostatniego zaczerpnięto natomiast panel wskaźników, co jest może drobnym zgrzytem stylistycznym, ale ogólnie kabinę oceniam zdecydowanie na plus.
Warto zwrócić uwagę na konsolę środkową, z której zniknęły okrągłe nawiewy, ale za to pojawił się zegarek mechaniczny Audemars Piguet Royal Oak Tourbillon. Z ciekawości zerknąłem sobie na ceny czasomierzy tej marki, takich na rękę, i najtańsze kosztują blisko 280 (dwieście osiemdziesiąt) tysięcy złotych, a najdroższe – przynajmniej z tych, których ceny się podaje – wymagają wydania ponad 2,3 miliona złotych. Swoją drogą, bardzo mi się podoba, że kupując zegarek za dwa miliony musisz dopłacić co najmniej kilkaset złotych za wysyłkę – mam nadzieję, że sklep nie przewala tego na głupoty.
Więcej egzemplarzy nie będzie
Auto powstało na zamówienie klienta Bugatti i – jak to zwykle bywa w przypadku programów takich jak Solitaire – pozostanie jedynym takim pojazdem na świecie. Trudno więc w ogóle oszacować jego wartość – ale jest z pewnością znacznie wyższa od ceny Bugatti Mistral, gdzie każda z 99 sztuk kosztowała co najmniej pięć milionów euro – a sloty produkcyjne bywały odsprzedawane za kwoty niemal dwukrotnie wyższe. Chiron to na tym tle taniocha, z ceną bazową na poziomie trzech milionów euro.
Nie byłem nigdy przesadnym fanem Bugatti, ale podoba mi się to, co zrobili
To jest naprawdę porządne i postarane nawiązanie do samochodu, który zmienił świat. I choć pod względem technicznym trudno spodziewać się tu czegoś nowego (i bardzo dobrze), to gdybym miał wybierać między nowym Veyronem a następcą Chirona, modelem Tourbillon, to wybrałbym Veyrona. Szanuję ludzi z Bugatti i tego klienta za ten samochód – i dziękuję im.







