Cześć! Zapraszamy na kolejne Garażowe rozmowy. Dziś chcielibyśmy się dowiedzieć, czy (i czym) zaskoczyły Was Wasze samochody.

Uściślę, że nie chodzi tu np. o ponadprzeciętną usterkowość, a o – jak by to powiedzieli w Stanach – różne kłirks end ficzers, elementy wyposażenia o których nie wiedzieliście, albo przykładowo o zachowaniu auta w różnych warunkach pogodowych i drogowych. Pytanie dotyczy zarówno sytuacji, które miały miejsce zaraz po zakupie pojazdu, jak i takich po latach.

Podam kilka przykładów

Weźmy taką na przykład Toyotę Yaris 1. generacji. Mieliśmy kiedyś taki samochód w rodzinie i… no, jeździł, fajny był. Kiedyś przed badaniem technicznym na SKP diagnosta spytał mnie o średnie spalanie (też jeździł takim Yarisem i chciał porównać). Jako że nie byłem głównym użytkownikiem auta, to i nie potrafiłem na to pytanie odpowiedzieć. Diagnosta zwrócił więc uwagę, że można zerknąć do komputera pokładowego.

garażowe rozmowy

Oczywiście wesoło skomentowałem, że „hehe, to musiałby tu być komputer, ale nie ma niestety”. Diagnosta popatrzył na mnie jakbym się z choinki urwał, wsiadł do auta i kliknął co trzeba. Pyk, na wyświetlaczu radia pokazało się średnie zużycie paliwa – o ile dobrze pamiętam, to było to 6,5 l/100 km (nie żeby to było istotne w tym tekście). Do dziś chcę się zapaść pod ziemię gdy sobie to przypomnę, zwłaszcza że auto mieliśmy już wtedy od co najmniej 6-7 lat.

Później regularnie sobie oczywiście zerkałem w tenże ekranik. Podobało mi się, gdy podczas ruszania wskaźnik chwilowego zużycia paliwa wskazał ponad 70 l/100 km.

Inny przykład to moje Mondeo Mk3

Tutaj zaskoczony byłem tym, jak świetnie przemyślano kwestię wymiany żarówek w reflektorach. Grill mocowany jest na dwóch spinkach, po jego zdjęciu wysuwa się po dwie blaszki mocujące każdy reflektor i… już. Reflektor wyjeżdża, można wymienić żarówki i wszystko zmontować z powrotem. Przy odrobinie wprawy można sobie wszystko powymieniać w 10 czy 15 minut. W Mondeo Mk4 było to już rozwiązane znacznie gorzej, bo choć też reflektory były demontowalne, to wymagało to już ich odkręcenia, a także usunięcia kilku spinek i… odgięcia zderzaka/grilla (przynajmniej w aucie poliftowym, nie wiem czy ta uwaga dotyczyłaby też przedliftów). Było to tak koszmarnym doświadczeniem, że po jednej samodzielnej wymianie żarówek później zlecałem to już serwisowi.

Bardzo fajny był też inny detal: w instrukcji obsługi Mk3 podano, w jakiej odległości od nadkoli należy podstawiać podnośnik. Odległości te były różne dla nadkoli przednich i tylnych, ale to nic nie szkodzi – jeśli miało się przy sobie instrukcję, to nie trzeba było mieć linijki, ponieważ grzbiet tejże instrukcji miał jeden z podanych wymiarów, a bok kwadratu z okładki miał drugi z tych wymiarów. Czyli: przykładałeś książeczkę i wiedziałeś, gdzie można bezpiecznie umieścić podnośnik.

Obecnie jeżdżę Fordem Galaxy Mk3

Auto jest, jak na ten model, wyposażone bardzo przyzwoicie. Ma m.in. fotele z tapicerką ze skóry i Alcantary, które w polskim cenniku kosztowały kilkanaście tysięcy złotych. Pochodzi jednak z rynku holenderskiego, gdzie jest nieco inny klimat – a to oznacza, że pierwszy właściciel pojazdu nie zamówił do niego… podgrzewanych foteli. Przyznam, że kompletnie się tego nie spodziewałem i zorientowałem się o tym jakiś tydzień po zakupie. Już mniejsza z tym, co zaznaczył a czego nie zaznaczył przy zamówieniu pierwszy właściciel, ale jednak spodziewałbym się, że przy elektrycznie sterowanych fotelach z tapicerką tego typu podgrzewanie będzie w serii – no więc nie, jednak nie. Zdziwienie tym większe, że Mondeo Mk4 w jednej z bazowych wersji (GoldX, na bazie wariantu Trend) te grzane stołki miało – ale zapewne ma to związek z faktem, że specyfikacje w rodzaju ww. GoldX były podobno przygotowywane konkretnie na polski rynek.

Na szczęście jest elektrycznie podgrzewana przednia szyba.

Niemałym zdziwieniem w tym aucie był też dla mnie fakt, że nie da się korzystać z nawigacji ani Bluetootha, jeśli nie jest uruchomiony system audio (głośność może być zerowa, ale musi być włączony). Jest to skrajnie rażące niedopatrzenie i co prawda już się odrobinę do tego przyzwyczaiłem, ale i tak przeklinam w myślach tego, kto to dopuścił do produkcji w takiej formie.

Teraz Wasza kolej. Co Was zaskoczyło w Waszych autach?

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to