W roku tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym szóstym Andrzej Wajda nakręcił „Człowieka z marmuru” – pomnikowe dzieło kinematografii traktujące o pomnikowej (choć skrytej za zmienionym nazwiskiem) postaci epoki stalinizmu. Nieco wcześniej, w zupełnie innych realiach społeczno-polityczno-ekonomicznych, u designerów z Hollywood Coach Builders stanął Lincoln Continental – a ci stworzyli na jego bazie Mark IV Bugazzi, auto z (elementami) granitu – prawdziwy pomnik ociekającej ostentacyjnym przepychem amerykańskiej motoryzacji.

Sam w sobie Lincoln Continental Mark IV, który posłużył za bazę dla omawianego projektu, żadną miarą nie był autem skromnym. Niemniej, Hollywood Coach Builders postanowiło porzucić wszelką pruderię i uczynić go wręcz bezczelnie luksusowym. Do tego stopnia, iż pierwsze skojarzenia estetyczne z frontem pojazdu biegną wcale nie do stanu Michigan, a do angielskiego hrabstwa West Sussex. Spójrzże, szanowny Czytelniku, na ten wielki, prostokątny, chromowany grill. W ogóle, o chromie to sobie, rzecz oczywista, jeszcze porozmawiamy. Póki co, bądźże jednak łaskaw i powiedz mi, czy wspomniany grill nie przypomina ci dość wyraźnie pewnej marki na R i R…? No właśnie.

Lincoln Continental Bugazzi

Co zaś się tyczy chromu, aż kapie on zarówno z prostokątnych obwódek okrągłych reflektorów oraz z wyraźnie wysuniętych wykończeń paneli przednich ćwiartek.

Z boku nisko, ale wciąż się błysko

W porównaniu do Continentala, zawieszenie Bugazziego zostało zauważalnie obniżone. Na lśniące srebrem felgi założono opony z białymi ściankami. Z boku widać także, rzecz jasna, chrom. Choćby na słupkach B, klamkach oraz dużych ornamentach.

Lincoln Continental Bugazzi

Tylna część auta również uległa daleko idącym modyfikacjom. Przeprojektowano dach, a także klapę bagażnika z charakterystyczną wnęką oryginalnie przeznaczoną na koło zapasowe.

Prezentowany egzemplarz pokryto lśniącym dwukolorowym lakierem w odcieniach Gold Pearl oraz Ice Pearl. Ciemniejszej z w/w barw użyto również do ręcznego malowania ozdobnych grafik.

Granit inside

O ile jednak zewnętrze Mark IV Bugazzi onieśmiela przepychem, tak wewnątrz mamy do czynienia z bezkompromisową ostentacją. Już same – mocno przeprojektowane względem oryginału – siedzenia i deska rozdzielcza robią bardzo luksusowe wrażenie. Niemniej… granit. Granit na tunelu środkowym. Granit na tylnym panelu. Granit na boczkach drzwiowych. Nie, to nie jest fototapeticus granitopodobica. Autentyczny granit.

Pomnikowa robota.

Lincoln Continental Bugazzi

Co Mark IV Bugazzi skrywa pod maską?

Siedmioipółlitrowe V8, sparowane z automatyczną – bo jakże by inaczej – skrzynią biegów Ford C6. Więcej nie wiemy, ale… przecież nie musimy, prawda? O tak przyziemnych sprawach, jak jakieś – pożal się, Boże – spalanie, dżentelmeni wszak nie rozmawiają. Odnośnie zaś osiągów, bądźmy szczerzy: takiego auta nie kupujesz po to, by stawać nim do wyścigów na ćwierć mili. Natomiast w chickena nikt się z tobą nie pobawi. Nie zaryzykuje przecież starcia z autem wzmacnianym granitem.

Tylko dla najbogatszych kaczorów

Dom aukcyjny Mecum, który dwudziestego marca wystawi omawiane auto na sprzedaż, nie ujawnia ceny, ani wywoławczej, ani oczekiwanej. Mamy tu jednak do czynienia z absolutnie unikatowym pojazdem. Wytworzono ich rzekomo łącznie zaledwie dwanaście, z czego jedynie dwa przetrwały do dnia dzisiejszego. Wypada zatem przypuszczać, iż aby postawić sobie na podjeździe auto z (elementami) granitu, należy posiadać skarbiec Granita Forsanta.

Zdjęcia: Mecum Auctions

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to