Dwudziesty drugi odcinek Ekspresówki jak zwykle jest światowy, zajrzymy w nim do chińskiej baterii choć raczej bez powodzenia, na Bałkany gdzie mają swoją odmianę FSO, a także do budżetu byłej stolicy. Zapraszamy!
Toblerone zajęło (prześmiewcze) stanowisko w sprawie Ferrari Luce
O premierze elektrycznego Ferrari Luce słyszeli już wszyscy, nawet pani Halinka lat 58, prowadząca osiedlowy warzywniak. Nie znamy jej opinii, ale szwajcarski producent czekolady Toblerone, sprzedawanej w charakterystycznym trójkątnym opakowaniu, dał wyraz dezaprobacie najnowszemu modelowi włoskiej marki z cavallo zoppo w logo. W przeciwieństwie do Ferrari, Szwajcarzy deklarują trwanie przy konwenansach zamiast ich łamania, któremu towarzyszy załamanie kursu akcji. Tym ostatnim bowiem skończyło się dla Ferrari upieranie przy kontrowersji na siłę.
Były prezes Ferrari, sprawujący tę funkcję przez 23 lata, signor Luca di Montezemolo, dyplomatycznie powstrzymał się od szczerego komentarza, ograniczając do przestrogi przed zniszczeniem legendy marki, a jedyną zaletę modelu Luce znalazł w tym, że nawet Chińczycy nie będą próbowali go kopiować. Nic dziwnego, skoro już wygląda jak kopia kopii jakiegoś chińskiego generyka o nazwie niemożliwej do powtórzenia w europejskim języku.
Najnowsza generacja ogniw BYD Blade II będzie nienaprawialna
James Ma specjalizuje się w demontowaniu akumulatorów samochodów elektrycznych i ocenianiu konstrukcji pod kątem m.in. łatwości napraw w razie na przykład usterki pojedynczego ogniwa. Ostatnio na warsztat wziął baterię BYD Blade II i wnioski wyciągnął raczej druzgocące dla śmiałków, chcących podjąć się naprawy pakietu. Producent zdecydował się zalać wszystko – ogniwa, złącza, wiązki przewodów – lepiszczem, które wprawdzie zapewnia dodatkową sztywność i może uprościć budowę całego samochodu, ale jednocześnie owa substancja jest właściwie niemożliwa do usunięcia metodami chemicznymi czy mechanicznymi. W przypadku awarii akumulatora najsensowniejszym wyjściem może więc okazać się jego zezłomowanie i zakup nowego. Jak to szło? A, tak: bateriowozy są bardziej ekologiczne niż ten przebrzydły napęd spalinowy.
Krakowska SCT od 1 stycznia 2026 zarobiła 15 milionów złotych
Pozostajemy w temacie ekologii, a jakże. Oto podsumowano 5 miesięcy funkcjonowania krakowskiej SCT i ku ukontentowaniu miejskiego budżetu, wpływy z jej funkcjonowania osiągnęły mile brzęczącą sumę 15 milionów złotych. Niedawno odwołanego prezydenta Krakowa, niejakiego Aleksandra Miszalskiego, nie zapytamy już o opinię, zresztą referendum powiedziało tu już wszystko. Imponujące wpływy – pamiętajcie chłopcy i dziewczęta, tu nigdy nie chodziło o ordynarny skok na kasę, to tylko jałowe stękanie wsteczników i ciemnogrodzian – zapewniła obecna stawka 5 zł za dzień, a co dopiero będzie w przyszłym roku, kiedy wzrośnie ona do 15 zł? A teraz powtarzajmy do wtóru pisku taczek, jadących po następnego prezydenta – to żaden podatek od biedy.
Chiny zastanawiają się nad zakazaniem rozkładanych foteli Zero Gravity
Chińskie Ministerstwo Przemysłu i Technologii Informacyjnych (MIIT) wprowadziło z sukcesem nowe przepisy, zabraniające stosowania ukrytych/chowanych klamek, ponieważ w razie wypadku awaryjne otwieranie może zawieść i utrudnić wydostanie poszkodowanych z rozbitego pojazdu wyposażonego w owe klamki. Teraz do 25 lipca potrwają konsultacje społeczne w sprawie rozkładanych foteli o handlowej nazwie Zero Gravity, ponieważ jak słusznie zauważa MIIT, mogą one spowodować większe obrażenia pasażerów, jadących w pozycji relaksacyjnej. Standardowe pasy bezpieczeństwa i poduszki powietrzne okażą się bowiem bezradne podczas kolizji, próbując ratować półleżącego człowieka. A może by tak zamiast odgórnie zakazywać i cyk, pora na mahjonga, pomyśleć nad blokadą rozkładania oparć zbyt daleko w czasie jazdy? Należy się 500 juanów za poradę.
Bałkańskie FSO zapowiada powrót – ma być nowe wspaniałe Yugo
Obecny właściciel praw do marki Yugo, pan Aleksandar Bjelić, zapowiedział triumfalny powrót modelu Koral. Na razie do wglądu jest makieta pojazdu oraz dużo szumnych zapowiedzi i parametrów technicznych. Oto nowe Yugo ma korzystać z silnika spalinowego w charakterze generatora energii dla napędzających pojazd silników elektrycznych, zużywać około 2,2 litra (nieokreślonego bliżej) paliwa na 100 km oraz kosztować 12 000 euro. Prototypu należy oczekiwać podczas Expo 2027 organizowanego w Belgradzie. Czy czegoś więcej – to zapewne zależy od liczby inwestorów, skutecznie nabranych na sentymenty do czasów minionych. Jak będzie po serbsku „my tym misiem otwieramy oczy niedowiarkom”?
KTM podejrzewane o gmeranie przy homologacji drogowej
KTM oskarżane jest o niecną praktykę – ma wysyłać swoje motocykle terenowe ze zmodyfikowanym dostrojeniem silnika w celu uzyskania homologacji drogowej, a następnie zleca dealerom przywrócenie pełnej mocy przy odbieraniu motocykla przez klienta. Jednym z przykładów tak moralnie wątpliwego zachowania jest model KTM 350 EXC-F, który w standardowej wersji z jednocylindrowego silnika o pojemności 350 cm3 generuje moc 51 KM i jest przeznaczony wyłącznie do użytku poza drogami publicznymi. Dziennikarze śledczy podają jednak, że KTM obniża moc tych motocykli do 15 KM, co ma umożliwić ich rejestrację jako pojazd dopuszczony do ruchu. Co ciekawe jeden z dealerów przyznał, że tak radykalnie obniżona moc powoduje uszkodzenie silnika po około 20 km przebiegu. KTM odpiera te zarzuty twierdząc, że wszystkie motocykle terenowe wysyłane do dealerów są dostarczane w „stanie dopuszczonym do ruchu drogowego”, a modyfikacje są wprowadzane wyłącznie na życzenie klienta. Ponadto dealerzy podobno informują kupujących, że po zniesieniu ograniczeń motocykle nie będą już legalnie mogły jeździć po publicznych drogach. Następnym rozdziałem będzie tu zapewne wkroczenie jadowitych prawników.
Kurs redukujący liczbę punktów karnych możliwy tylko przy przekroczeniu o 30 km/h lub mniej
Ogłoszone pierwotnie całkowite zlikwidowanie możliwości podjęcia kursu, redukującego liczbę punktów karnych, odesłano w niebyt jako zbyt radykalne. Nowelizacja przepisów w tym względzie zakłada możliwość zredukowania ciążących na kierowcy punktów karnych, o ile dopuścił się on przekroczenia prędkości nie więcej niż o 30 km/h. Ponadto nie będzie możliwe zredukowanie punktów karnych otrzymanych za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu, spowodowanie wypadku lub kolizji, nieprawidłowo przeprowadzony manewr wyprzedzania czy niewłaściwe zachowanie wobec pieszych na przejściach. Ale najlepiej to w ogóle nie musieć korzystać z takich kursów i nie odstawiać na drodze niemrawych cudów.
I tym drętwym pedagogicznym akcentem kończymy ten odcinek. Luce jest zbyt szpetne, by choćby się do niego zbliżyć, o jeżdżeniu nie mówiąc. Yugo-makieta też raczej mało mobilna, odblokowany KTM z kolei zbyt mobilny i narowisty. Jeśli jednak rzucisz garść miedzi, to możesz jego rykiem strząsać tynk z zabytkowych budynków w Krakowie i nikt złego słowa nie powie, bo interes się kręci.




