Nowe Renault Twingo ma wyszarpać europejski rynek aut miejskich spod pazurów chińskich producentów.
Osobiście nigdy nie miałem do czynienia z żadnym Renault Twingo, ale o ile druga generacja jest zwykłym, udanym i nudnawym autem miejskim, a trzecia ciekawostką z silnikiem umieszczonym z tyłu, to prawdziwym RiGCz-em ciągle pozostaje Twingo w pierwotnej formie, tj. z lat 1993-2007. Wszystkie znane mi osoby, które miały do czynienia z tym autem, zawsze bardzo chwalą projekt i przestronność wnętrza. W sieci też powszechne jest uwielbienie dla pierwszego Twingo – może niekoniecznie z przestarzałym silnikiem Cléon-Fonte stosowanym prawie do końca 1996 r., ale wszystko co było później – jak najbardziej.
Nic dziwnego, że nowe Renault Twingo nawiązuje stylistycznie właśnie do pierwszej generacji
Rzecz w tym, że pierwsze Twingo było nie tylko nad wyraz dobrym autem, ale też diabelnie udane pod względem designu. Wesołe autko z paletą żywych kolorów do dziś sprawia, że można się uśmiechnąć na jego widok.
Druga odsłona modelu była trochę zbyt dorosła i dojrzała, a trzecia… hm. Ilekroć widzę Twingo trzeciej generacji to odnoszę wrażenie, że bardziej pasowałby mu znaczek Dacii. Tymczasem zamiast tego przyczepiano mu znaczek Smarta – oczywiście po odpowiednim przestylizowaniu nadwozia. No było niby lepiej, ale to zupełnie nie był ten poziom udanego projektu co w przypadku modelu, który wszedł na rynek w latach 90. Wyraźnym odstępstwem od klasycznego projektu jest natomiast liczba drzwi – zaprezentowany prototyp jest pięciodrzwiowy, przy czym drzwi tylne są otwierane pod wiatr.

Renault Twingo II po liftingu. Wersja sprzed liftingu była tak smutna, że zdecydowałem się jej nie wklejać.

A tu Twingo III. Miało wyjść pociesznie i nawet trochę jest, ale mam wrażenie, że budżetowość bije z każdego zakamarka tego auta.
Ale dość o wyglądzie. Co będzie się kryło pod karoserią nowego Twingo?
Napęd elektryczny się będzie krył, ot co. Nie jest to może nad wyraz ciekawa informacja, dlatego trzeba poszperać trochę głębiej. A jest za czym, bo według producenta, ma to być jedno z najbardziej energooszczędnych aut na rynku – średnie zużycie energii ma wynosić około 10 kWh/100 km, tj. o 2-3 kWh/100 km lepiej niż w przypadku najlepszych pod tym względem modeli oferowanych obecnie.
Renault szacuje też, że nowe Twingo przez całe swoje motoryzacyjne życie wyemituje do atmosfery 75 proc. tego, co średnio emituje samochód benzynowy. Jak rozumiem, producentowi chodzi tu nie tylko o eksploatację, ale i o etapy produkcji i utylizacji auta.
Niestety nie wiadomo na tę chwilę nic więcej. Nie wiemy, jaka będzie moc, a jakie osiągi. Zasięgu też nie znamy. Jest jednak coś, co wiemy.
Nowe Renault Twingo ma kosztować mniej niż 20 tys. euro
Po obecnym kursie waluty daje to jakieś 87,7 tys. zł. To dużo jak na auto miejskie, ale mało jak na elektryczne auto miejskie. Twingo ma konkurować cenowo z chińskimi modelami np. spod znaku BYD-a czy MG – i z tej konkurencji wyjeżdżać obronną felgą. Warto w tym miejscu nadmienić, że aktualnie najtańszym samochodem elektrycznym w Polsce jest Dacia Spring, która w wersji osobowej kosztuje… khem… 106900 zł. I ma ledwo 45 KM, co w przypadku Twingo wydaje mi się być wartością nieprawdopodobnie niską – obstawiam, że nowy model będzie mieć co najmniej 70-80 KM. Zobaczymy, czy zgadnę.
Samochód ma się pojawić w salonach w 2026 r. Ciekawe, co do tego czasu pójdzie nie tak – ale i tak prędzej zobaczymy na ulicach nowe Renault Twingo niż Izerę, tego jestem pewien.



