Cześć, zapraszamy na Garażowe rozmowy! Tym razem porozmawiamy o podróżach, tych dużych i tych małych.
Od czasu, gdy Bertha Benz pokonała automobilem konstrukcji swego męża dystans 106 km, czasy odrobinę się zmieniły. Teraz 106 km pokonuje się, zależnie od warunków, w godzinę, dwie czy trzy – albo i jeszcze krócej. Dzięki temu nie stanowi problemu przejechanie setek kilometrów jednego dnia, niektórzy mogą się pochwalić wartościami czterocyfrowymi. I właśnie o to pytamy w tym tygodniu.
Ile kilometrów przejechałeś „za jednym zamachem”?
Ja szczerze mówiąc nie pamiętam dokładnie, ale było to coś w okolicy 800-900 km, przy powrocie z urlopu. Trasa obejmowała głównie autostrady, więc szło to bardzo sprawnie i dojechaliśmy do domu o sensownej porze, i na dodatek bez jakiegoś dokuczliwego zmęczenia – choć pewnie spory wpływ na to miał fakt, że większa część trasy znajdowała się w Niemczech.
W tym miejscu wiele osób może spytać, co w tym takiego dziwnego lub niezwykłego, przecież wystarczy pojechać byle jakim autem klasy średniej czy choćby kompaktem, mieć te 110 czy 150 koni i w porząsiu. No, jak najbardziej – tylko że myśmy wtedy jechali 86-konnym Hyundaiem i20 1.25 – i do dziś uważam, że przy moim wzroście to auto ma wręcz niezwykle wygodne fotele, których zupełnie w tym segmencie bym się nie spodziewał. Tak, siedzisko niezbyt trzyma na boki (ale oparcie jest już pod tym względem zaskakująco dobre), ale nie jest to najważniejsze kryterium przy dłuższej trasie.
Z jednej strony chętnie bym kiedyś zrobił jakąś dłuższą trasę, z drugiej…
… nie bardzo widzę taką potrzebę czy konieczność. Jeśli ogarnie się po drodze nocleg w fajnym miejscu, to jeszcze można sobie coś dodatkowo pozwiedzać. Przykładowo dzięki takiemu przystankowi mieliśmy kiedyś okazję przejechać się w Zagrzebiu jedną z najkrótszych w Europie kolejek linowo-terenowych, mierzącą całe 66 m długości Zagrebačką uspinjačą. Wspaniałe doświadczenie, polecam każdemu.
Jasne, nie trzeba by było kombinować z przystankami, gdyby po prostu poleciało się z punktu A do punktu B – a i sporo czasu by się zaoszczędziło. Ale że osobiście mnie do latania nie ciągnie, a jeździć lubię… to się przejechałem ww. kolejką, no.

