Amerykańska firma Mullen zaprezentowała topową wersję elektrycznego SUV-a Five – to wariant RS o mocy ok. 1000 KM. Najważniejsze jest jednak to, że stylistyka tego auta przywołuje wspomnienia sprzed 20 lat.

Zapewne niektórzy z Was kojarzą te wszystkie memy dotyczące okresu, kiedy chodziło się do szkoły. „Nie masz nic na zadanie domowe, chata wolna, rodzice pozwolili zamówić pizzę, w lodówce stoi butelka Mountain Dew i masz nowego Need For Speeda Underground 2” – i wszelkie podobne obrazki. No nie powiem, po ujrzeniu zdjęć Mullena Five RS właśnie takie czasy mi się przypomniały, a wszystko to dzięki stylistyce nowego SUV-a. Takiego wyglądu nie sposób nazwać retrofuturyzmem (ani nawet youngtimerfuturyzmem), ale co ja poradzę, że tak mi się kojarzy? I wcale nie jestem z tego powodu zły, wręcz przeciwnie.

Mullen Five RS – co to w ogóle jest?

Mullen Five RS

Sama firma Mullen istnieje od 2014 r. i oferuje samochody o napędzie elektrycznym. Tyle tylko, że chyba cała obecna gama modelowa Mullena to rebrandowane pojazdy chińskie – łącznie z bardzo ciekawym wizualnie modelem GT (i GTRS), który jest odpowiednikiem chińskiego Qiantu K50.

Mullen od jakiegoś czasu pracuje też nad własnym projektem, czyli SUV-em o nazwie Five – pierwszy raz pokazano go w marcu 2022 r. Akurat na jego temat nic szczególnie odkrywczego powiedzieć chyba się nie da. Oczywiście producent obiecuje, że Five będzie inny od wszystkich innych, super komfortowy, super-szybko się ładujący (od 0 do 80 proc. w 21 min. przy pojemności akumulatora na poziomie 95 kWh) i tak dalej. Szkoda tylko, że inna nie będzie stylistyka, bo Mullen Five wygląda jak skrzyżowanie Porsche z Nio, z domieszkami BYD-a, Xpenga i tak dalej.

Rzecz w tym, że Mullen Five w wersji RS wygląda faktycznie inaczej. BARDZO inaczej. Mierzące 4,9 m długości auto ma nie tylko pakiet karoseryjny jako żywo inspirowany różnymi grami, których motywem przewodnim był tuning wizualny, ale też… bardzo mocno zmodyfikowane nadwozie. Nowe oświetlenie z przodu i z tyłu to nic – zupełnie inne są nawet poszycia drzwi i przetłoczenia nadwozia. I wiecie co? No podoba mi się to. Zawsze wolałem co prawda zwykłe auta seryjne od naprawdę wymyślnych projektów tuningowych, ale naprawdę doceniam, że ktoś wyjechał z czymś takim w 2024 r.

Mullen Five RS

Mullen Five RS – co wprawi go w ruch?

Odpowiedzialne za to będą dwa silniki elektryczne, które mają oddawać użytkownikowi do dyspozycji nie mniej niż 1000 KM i 1150 Nm – dokładne dane nie są jeszcze znane. Układ ma współpracować z dwubiegową przekładnią, a więc podobnie jak ma to miejsce w Porsche Taycanie. Instalacja elektryczna będzie pracować pod napięciem 800V. To wszystko jest jednak stosunkowo mało istotne, bo najważniejsze jest, jaki będzie efekt takich a nie innych parametrów. A Mullen celuje w przyspieszenie do 60 mph (97 km/h) w mniej niż 2 s, obiecuje też prędkość maksymalną na poziomie co najmniej… 322 km/h. Ależ bym oglądał, jak wtedy przyspiesza wskaźnik zużycia energii.

Mullen Five RS

Wygląda kozacko. Mój wewnętrzny nastolatek już odpala Need For Speeda.

Za wytracanie prędkości będą odpowiadać karbonowo-ceramiczne hamulce Brembo. Na przedniej osi znajdą się tarcze o średnicy 400 mm i zaciski 6-tłoczkowe, a na tylnej – tarcze 370 mm i zaciski 4-tłoczkowe. Ma to pozwolić na wyhamowanie auta na dystansie nie dłuższym niż 33,5 m (z 97 km/h). Całkiem przyzwoity wynik jak na masę własną na poziomie 2300 kg, aczkolwiek wydaje mi się, że dałoby się jeszcze nieco lepiej. Pewną ciekawostką jest rozmiar opon: seryjnie na wszystkich kołach ma być ogumienie 315/35 R21, ale chętni na felgi 22-calowe otrzymają opony o rozmiarach 315/30 R22 z tyłu oraz… 275/35 R22 z przodu. Przyznam, że nie rozumiem. Zakładałem, że to może być jakiś błąd, ale nie – broszura z informacjami podaje także, że opcjonalne felgi 22-calowe na przedniej osi będą węższe od seryjnych 21-calowych – mniejsze felgi mają 11 cali szerokości, a większe – tylko 9,5.

Za magazynowanie energii odpowiadać będzie akumulator trakcyjny o pojemności 100 kWh

Ma to zapewnić zasięg na poziomie 300 mil (ok. 500 km). Ładowanie od 0 do 80 proc. ma być tak samo szybkie jak w przypadku standardowego modelu Five, co sugeruje, że albo RS będzie mieć o 5 kWh mniejszą baterię, albo model bazowy o 5 kWh większą. No chyba, że serio zrobią dwie o tak małej różnicy pojemności.

Inne ciekawostki? No coś tam jeszcze jest

Może nie jakoś bardzo wiele, ale fani elektromobilności zapewne będą zadowoleni z faktu, że obecna będzie opcja prowadzenia z użyciem tylko jednego pedału. Do wykończenia kabiny pasażerskiej wykorzystywana będzie Alcantara, a także nubuk i włókno węglowe. Obsługę ma wspomagać oprogramowanie do rozpoznawania mowy oparte na sztucznej inteligencji. Auto będzie wyposażone m.in. w funkcję rozpoznawania twarzy kierowcy.

Mullen Five RS

Mullen Five RS ma się pojawić w sprzedaży w 2025 r.

Ta informacja sama w sobie nie jest może szczególnie ciekawa, ale okazuje się, że Five RS ma trafić do sprzedaży wcześniej niż wersja bazowa. Co prawda Mullen Five miał trafić do klientów jeszcze w tym roku, ale jego wejście na rynek opóźniono.

Jeszcze ciekawiej jest, gdy spojrzymy na ceny: bazowy Mullen Five ma kosztować ok. 55 tys. dol. Mullen Five RS? Wstrzymajcie oddech: według zapowiedzi CEO firmy, Davida Michery’ego, cennik ma otwierać kwota 295 tys. dol. (!), a wersja bogato obsypana włóknem węglowym ma dobijać do… 385 tys. dol. Ja wiem, że to jest artykuł a nie jakiś czat, ale wybaczcie, nie umiem tego skomentować inaczej niż xDDDDDDDDDDD. Przecież to są kwoty rzędu 1,17-1,53 mln zł – i to w Stanach, w Europie byłoby to jeszcze droższe. W takiej cenie to ja bym się spodziewał rakietowych dopalaczy, które to od lat obiecuje Elon Musk.

No przy takiej cenie to nawet bodykit z Need For Speeda by mnie nie zachęcił… ale spoko, niech sobie tam próbują. A ja za 250 tys. dol. to bym sobie wybrał topowego Lucida Gravity, choć pewnie wystarczyłaby mi i bazowa wersja za ok. 80 tys. dol.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to