Niestety zgubiłem emblemat z nazwą edycji mojego samochodu, na szczęście tylko częściowo. Rynek jest niewielki, bo takich samochodów wyprodukowano około 1500 sztuk. Musiałem więc poradzić sobie sam i zrobiłem emblemat do mojej MX-5.
Mój egzemplarz Mazdy MX-5 należy do specjalnej edycji Icon z 2005 r. – takie samochody oferowano na rynku brytyjskim. Z tego, co udało mi się sprawdzić, powstało około 1500 sztuk tej wersji, więc niestety bardzo trudno znaleźć oznaczenie na rynku wtórnym, a i nowych po prostu nie ma. Szczęśliwie odpadła jedynie część wewnętrzna, a to ułatwiło pracę.
Skoro kupić się nie da, to trzeba zrobić
Staram się utrzymywać ten samochód w stanie oryginalnym i kompletnym. Z tego względu antena elektryczna musi działać, a oznaczenia muszą być na miejscu. Nie mogąc znaleźć takich na rynku, postanowiłem spróbować wykonać je samemu.
Rozpocząłem od wykonania zdjęcia emblematu. Wykorzystałem do tego lustrzankę i zrobiłem zdjęcie na maksymalnej posiadanej ogniskowej, by otrzymać jak najbardziej płaski obrazek bez zniekształceń. Następnie, posiłkując się takim obrazkiem, stworzyłem wersję znaczka do druku z jednolitym kolorem.
Kolejne kroki były równie proste. Wydrukowałem tak przygotowany obrazek na papierze fotograficznym na zwykłej drukarce atramentowej. Wymagało to kilku poprawek profili kolorów ze względu na brak profesjonalnie skalibrowanego sprzętu. Tak wydrukowany element o odpowiednich wymiarach przygotowałem dalej za pomocą grubej taśmy. Jest to taśma dostępna w internecie, wystarczy poszukać pod hasłem „taśma do ochrony progów samochodowych”. Jest ona faktycznie gruba i jest jakby żelowa, to idealnie pasowało do mojego zastosowania nadając wydrukowi głębię i jednocześnie odporność na warunki atmosferyczne.
Aby uniknąć postrzępienia krawędzi, cięcie wykonałem nożykiem modelarskim na macie do cięcia – jest ona miękka i pozwala na łatwiejsze i dokładniejsze cięcie.
Od spodu przykleiłem taśmę dwustronną i również wyrównałem ją nożykiem do wymiarów oznaczenia.
Efekt jest zadowalający
Po kilku próbach z dobraniem koloru mogłem wyczyścić odpowiednio podłoże i nakleić idealnie dopasowaną naklejkę na swoje miejsce. Obawiałem się słabego efektu ze względu na specyfikę wydruku i brak efektu chromu na napisach, ale wszystko wygląda dobrze i nie straszy pustą ramką. Dodatkowo udało się idealnie zebrać wymiary do wydruku i zmieścił się on na swoim miejscu tak, jak powinien, wypełniając całą ramkę.
Teraz pozostaje jedynie czekać i przekonać się, czy tak wykonany element przetrwa próbę czasu i wody. Jeśli nie to trudno – bo przynajmniej było tanio.




