Nie masz zbyt dużego worka monet, dziadek opowiadał Ci, że Jankesi zrzucili na Polskę stonkę, poza tym ten Pentastar ma dziwną obudowę filtra oleju, która budzi Twój niepokój? O europejskie premiumy potykasz się na każdym kroku? Say no more – sedan z V6 nie musi być niemiecki ani amerykański.
Skoro tu jesteś to dobrze wiesz, że nie wszystko stracone. Co prawda układ pewnej popularnej strony z ogłoszeniami o sprzedaży samochodów byłbyś pewnie w stanie odtworzyć przez sen, ale jeśli jesteś na tyle specyficznym człowiekiem, że liczy się dla Ciebie tylko pojemność skokowa a nie moc, to jesteśmy w domu.
Sedan z dużym V6, numero uno: Kofola i smażony ser regularnie goszczą w Twoim żołądku – Skoda Superb II
W czasach gdy etapy restrykcji emisji spalin można było policzyć używając jednej ręki, spod znaku potocznie uznawanego za kurę wykluł się szeroko uznawany za cokolwiek pokraczny pojazd nadwozi dwojga. Superb nadrabiał jednak największym w historii marki seryjnie montowanym silnikiem. Mówię seryjnie, bo na pewno ktoś z Was zgłosiłby veto i wspomniał o Skodzie VOS.
260-konna VR-szóstka miała 3597 cm3 pojemności skokowej i była łączona ze skrzynią DSG o 6 przełożeniach. Bezproblemowo rozpędzała liftbacko-sedana do setki w 6,4 s i pozwalała na osiągnięcie ograniczonej elektronicznie prędkości 250 km/h. Ogromna pojemność skokowa zapewniała maksymalny moment obrotowy już przy przekroczeniu wartości 2500 na obrotomierzu, zatem Twój szwagier nie ma szans z argumentacją, że jego 2.0 TDI jest lepsze. Co prawda 3. generacja Superba miała turbodoładowane 2.0 TSI z ogromnym potencjałem, toteż porobiona na 500 koni prawdopodobnie wygra wyścig spod świateł, ale to Twoja fura kotłuje paliwo większą liczbą cylindrów – a o to nam tutaj chodzi.
Sedan z dużym V6, numero drugo: lubisz sushi i wypłowiałe reflektory – Toyota Camry XV40/Avalon XX30
Spokojnie, nie unoś się, ja to rozumiem. I tak, wiem, że Avalon to osobny model, ale to nie ma szczególnego znaczenia, bo generacyjny ekwiwalent XV30 jest równie pociągający co zimny budyń. Nie żeby wizualia Camry XV40 prostowały zmarszczki, ale nie oszukujmy się, jest lepiej.
Trzy i pół litra na głowę to dużo, na przednią oś zresztą też. Niemal 270 koni mechanicznych w dziadkowozie też nie jest powodem do wstydu. Tak samo jak przyspieszenie do setki w okolicach 7 sekund. Camry otula Cię komfortem i spokojem, toteż nieszczególnie będzie Ci się chciało korzystać z pełnego potencjału drzemiącego pod maską, ale za to bardzo szybko zorientujesz się, że ten silnik po prostu pasuje do tego samochodu. Mimo wyższej mocy niż w Superbie przegrasz wyścig na autostradzie, nawet jeśli jakimś cudem weźmiesz w nim udział, bo prędkość maksymalną ograniczono do 230 km/h. Ale to nic nie szkodzi, nie po to kupujesz Camry by się nim ścigać.
Nawiasem mówiąc, Toyota wyrzuca z Camry fałkę, nawet w krainie imperialistycznej stonki. Powiedziałbym, że to bardzo nieładnie, ale wyrosłem z bycia internetowym szczekaczem. A, dla zwolenników paliwa Lepszego Ponieważ Gazowego Camry będzie lepszym wyborem niż Superb – wtrysk paliwa lekko się wstydzi i nie jest bezpośredni.
Zamykamy podium, chrup chrup, powiedziało Taco w Twoich ustach, ale rdza dziś też ma ucztę – Mazda 6 GH
Nie chcę być złośliwy, w szczególności w stosunku do redakcyjnego kolegi Cezarego. Ba, jest mi nawet smutno że tak wspaniałe samochody jak te ze znaczkiem Mazda z czasem niemal nieuchronnie przyjmują kolor minii żelaznej. Proces utleniania blachy można jednak dogonić stosując odpowiednią jednostkę napędową – tu znów mamy poniżej 7 sekund do setki – i to znacznie poniżej, bo mówimy o 6,5 s.
Prędkość maksymalna? Tutaj Mazda 6 3.7 V6 oferuje niezbyt imponujące 211 km/h, choć w sieci mnóstwo jest źródeł, które podają wyższe wartości. Dodam, że błędnie, bo ja zaglądałem do oficjalnego arkusza z danymi technicznymi – tamci najwidoczniej nie.
Ten wybór pociąga za sobą wątpliwości natury moralnej, bowiem 3726 cm3 nosi także imię Duratec 37. Zetrzyj jednak pot z czoła, to nie czas na samobiczowanie. Prawdopodobieństwo, że znajdziesz w naszym kraju taki wóz na sprzedaż jest tylko nieco większe od szansy na zbawienie Yeti przez umieszczanie oscypka w oknie – w tej chwili na OLX jest jeden egzemplarz.
Big Altima Energy, zawijasz burgera w nori, wycierasz podłogę koszulką z napisem Disco Club 1986 – Nissan Altima L31
Dacie wiarę, że pół dekady wstecz byłem bliski zakupu tego samochodu? Młodość i ograniczone zaufanie do komisów spowodowały jednak, że zachowałem resztki rozsądku, ale tylko po części.
Trzy i pół litra, dwieście czterdzieści kunia i szóstka z przodu przy przyspieszeniu, chciałoby się rzecz że jest nie najgorzej. Wybór ten jest jednak bliski rozsądkowi tylko w wersji SE-R z sześciobiegowym manualem, bowiem automatem w tym samochodzie był okryty złą sławą Aisin AW55. Uwierzcie mi, nie chcecie tego mieć. Ja miałem, czy żałuję? Poproszę o inny zestaw pytań. Ten sam rodzaj przekładni zamontowano także w moim Volvo S70 i to właśnie między innymi ona generowała koszta niewspółmierne do wartości auta.
Wracając do Altimy, pamiętam też, że zniechęciła mnie wizja wymiany silnika bez osprzętu za równowartość ponad połowy samochodu. Brrr, dość. Przy okazji odrobinę tańsza czerwona Impala, która również podówczas była do podjęcia, co najmniej kilkukrotnie objawiała mi się przed oczyma. W tym przypadku do dziś nie wiem czy dokonałem właściwego wyboru.
Przyjaźń japońsko-radziecka, wyciągasz Chrobrego, zamawiasz modżajto, to za mało, ewakuujesz się – GAZ-3111 Wołga
Ciekawostka, podobno występująca w naturze. Widziano ją w Jackucku, pod Władywostokiem i w Muchosr… i jeszcze gdzieśtam w dalekiej Rosji, no. I tak pewnie częściej niż Renault Latitude w wersji z benzynową V-szóstką. Jeśli ktoś kiedykolwiek będzie w posiadaniu GAZ-a 3111 to proszę o kontakt, niezależnie od tego co obecne jest pod maską. Ten samochód to uosobienie wszystkiego co złe, negatywne i parszywe.
Nie wiem kto o zdrowych zmysłach wybrał ten model zamiast podobnie kosztującego konkurenta z RFN. Jestem skłonny zaryzykować twierdzenie, że nawet V6 z Toyoty nie rozwiązuje problemu, szczególnie że mówimy o innym silniku niż w Camry, legitymującym się mocą 190 KM uzyskiwaną z pojemności 3378 cm3. Dziękuję, postoję – Ty też powinieneś. Ewentualnie rozważ Anadola A8 – co prawda jego aparycja jest równie odpychająca i nie ma V6, ale przynajmniej możesz mówić, że jeździsz A-ósemą i nikomu nawet brewka nie pyknie – przynajmniej do momentu, gdy Cię w tym zobaczy.
Nie traktujcie proszę tego wpisu jako poradnika zakupowego
To bardzo zły pomysł, poza tym po prostu nim nie jest. Właśnie dlatego nie podsyłałem wam niemal żadnych ogłoszeń, to nie ta kategoria. I tak, wiem że gdyby nie amerykańskie realia i oczekiwania, to większość tego wpisu nigdy by nie powstała, ale czy naprawdę chcielibyście przeczytać kolejny wpis pełen zachwytów nad Audi A6 czy Mercedesem klasy E?









