Cztery osiemnastki tylko w mojej furze… Co? Tak tak, już to wyłączam. Ekspresówka numer 18 przed Wami – nie zabraknie bulgotu miejskich aktywistów ani widlastej ósemki, zaś akcje serwisowe to nie tylko domena producentów samochodów dla dużych ludzi.
Mustang V8 wraca do służby w Karolinie Północnej
Patrol autostradowy w Karolinie Północnej odbierze niebawem 25 pachnących nowością i spalinami Mustangów, napędzanych pięciolitrowymi widlastymi ósemkami. Ładnie bulgoczące nawiązanie do historii formacji i Mustangów SSP (Special Service Package) o nadwoziu Fox-body, używanych w latach 80. w liczbie około 15 tys. egzemplarzy. Koszt jednego nowego radiowozu do zasuwania po bezkresnych amerykańskich autostradach wahać się ma między 40 a 50 tys. dol.
Internauci szukają opuszczonych torów wyścigowych przez Google Maps
Spędzanie czasu przy pomocy Google Maps przybiera najróżniejsze formy, nieraz bardzo kreatywne, nieraz wymagające nietuzinkowej spostrzegawczości. Można szukać tam śladów lądowań kosmitów, porzuconych linii kolejowych, zagadkowych formacji roślinnych albo jak tutaj – nieużywanych od dawna torów wyścigowych lub tego, co z nich zostało. Niektóre znaleziska są niemal nierozpoznawalne, niektóre zostały zabudowane lub przeorane nową autostradą, ale każde z tych miejsc ma swoją historię, krótszą lub dłuższą. I nie jest to bynajmniej pierwsza ani druga tego typu zabawa.
Jest nowa akcja serwisowa związana z zacinającym się pedałem gazu
Fani Toyoty i Tesli mogą odetchnąć z ulgą, tym razem ich to nie dotyczy. Firma JAKKS Pacific obejmuje akcją serwisową 17500 sztuk dziecięcych pojazdów Mario Kart Ride-On ze względu na wykryte problemy z zacinającym się pedałem gazu. Producent wyśle bezpłatnie do właścicieli zestawy naprawcze, mające zapobiegać pojawieniu się podobnej usterki w przyszłości. Do tej pory poskutkowała ona 65 przypadkami zacięcia pedału, 15 kolizjami i jedną kontuzją. Niby plastikowe autko dla kilkulatków, ale podejście producenta odpowiedzialne tak, jak niektóre „dorosłe” koncerny motoryzacyjne nie potrafią. Patrzyć i uczyć się, jak powinno wyglądać załatwienie takiej sprawy.
CATL prezentuje nowy akumulator zapewniający do 600 km zasięgu po 10 minutach ładowania
CATL, chińskie konsorcjum producentów baterii do samochodów elektrycznych, ogłosiło wyprodukowanie akumulatora o gęstości energii 205 Wh/kg, umożliwiającego uzyskanie zasięgu do 1000 km w cyklu testowym oraz szybkie ładowanie w tempie 1 km zasięgu na sekundę. Rok bez ogłoszenia nowych rewolucyjnych ogniw jest rokiem straconym, więc i w 2024 nie mogło tego zabraknąć. Wbrew pozorom nie jest to wcale aż taka dobra wiadomość i nie chodzi o ów cykl testowy, który z warunkami rzeczywistymi może mieć niewiele wspólnego. Po azjatyckiej dominacji w dziedzinie elektroniki użytkowej nadchodzi bowiem forsowany przez europejskie ośrodki decyzyjne chińska dominacja w motoryzacji, oczywiście elektrycznej, bo każda inna jest be i fuj. Jeśli ten kierunek miałby się utrzymać, to wysyłajcie dzieci na lekcje chińskiego już teraz. Przyda im się możliwość swobodnego porozumiewania się z przyszłymi pracodawcami.
Prezentacja nowego kasku Maxa Verstappena z Warszawą udającą Miami

Nie wiedziałem, że w Miami mają Pałac Kultury. Max Verstappen też chyba nie wiedział. [ zdjęcie: YouTube | Max Verstappen]
Ambasador Japonii wybrał się sadzić drzewa, czym rozgniewał aktywistów miejskich
Ława oburzonych sformowana z miejskich aktywistów i innych nudzących się bezrobotnych zapałała świętym gniewem wobec haniebnego uczynku, jakiego dopuścił się ambasador Japonii. Mianowicie podjechał on na Pola Mokotowskie, by uczestniczyć w sadzeniu drzew, uprzednio wystąpiwszy w warszawskim ZDM o zgodę na wjazd i prośbę o wyznaczenie miejsca do parkowania jak na zdjęciach powyżej. Wspomniana ława oburzonych zażądała od ZDM wyjaśnień, dlaczego ta instytucja robi to, do czego została powołana, a także zasugerowano, by ambasadora podrzucić, wysadzić i niech sadzi (och jaki zabawny kalambur wyszedł, ho ho), a potem znów po niego podjechać kiedy skończy. W alternatywnej rzeczywistości, w której zdają się przebywać co bardziej zapalczywi aktywiści miejscy i w której samochody to samoświadome odrębne byty, poruszające się dzięki darmowej energii czerpanej z kosmosu, taki genialny logistycznie plan miałby pewnie dużo sensu. Jednak w naszych realiach nie ma najmniejszego, podobnie jak przytoczone tu reakcje ławy oburzonych.
I tym śmieszno-strasznym akcentem kończymy ten odcinek Ekspresówki. Kask mi do ambasadorowego sedana niepotrzebny, ale takim Lexusem mógłbym jeździć po całym kraju tam, gdzie na Google Maps wynajdę coś ciekawego.




