Zaprojektowana przez Italdesign Alfa Romeo Scighera dziś jest już prototypem nieco zapomnianym, ale wielu z nas miało z nią kiedyś całkiem niezły kontakt. O ile ktoś grał w samochodówki, ma się rozumieć.
Obecnie gry samochodowe często oferują setki samochodów do wyboru. Konkretna gama modeli zależy oczywiście od konkretnego tytułu, ale na ekranie generalnie można przejechać się niemal wszystkim. Porsche 911 Carrera RS 2.7? Oczywiście. Lamborghini Diablo SV? Jasna sprawa. Peel P50? A jeszcze jak. A może Mercedes Unimog? No wiadomo, że tak.
Tak duży wybór aut to zaleta (o ile są dobrze odwzorowane i różnią się między sobą prowadzeniem), ale też potencjalne utrudnienie w zapamiętaniu czy w ogóle w zdobyciu konkretnego auta. Coraz rzadziej jest bowiem tak, że od samego początku gry dostępne są wszystkie pojazdy – trzeba je odblokować lub kupić za wirtualną walutę, by móc się nimi przejechać. Odnoszę też wrażenie, że nie dość, iż prototypy zaczęto traktować nieco po macoszemu, to jeszcze im nowszy koncept, tym mniej ciekawy. Tymczasem jeśli zajrzymy na gry z przełomu wieków, to nie dość, że samochodów było tam mniej, to procentowo bywało tam więcej prototypów, i to bardziej odjechanych – nic więc dziwnego, jeśli ktoś najlepiej zapamiętał właśnie takie koncepty z lat 90.
Wystarczy wspomnieć o grach z serii Need For Speed
Tak, wiem, powinno się to zapisywać jako „Need for Speed”, ale nigdy mi to nie pasowało ze względu na skrót NFS – przecież to właśnie w takiej, i tylko w takiej formie wyglądał on cool, a nie jako jakieśtam lamerskie „NfS”. W każdym razie NFS-y – które moim zdaniem skończyły się dawno, dawno temu (a Porsche 2000 jest najlepszą częścią, wiadomo) – już w 2. i 3. części miały kilka ciekawych prototypów. Weźmy np. takie Fordy Indigo, GT90 czy Mustang Mach III z enefesa dwójki czy bohatera naszego dzisiejszego wpisu, którym można było pojeździć w Need For Speedzie III: Hot Pursuit z 1998 r. I o dziwo chyba nigdzie indziej, pomijając zmodowane Gran Turismo 2, ale być może się mylę.
To Alfa Romeo Scighera
W grze samochód ten obecny był pod nazwą „Italdesign Scighera”, ale obecność scudetto oczywiście od razu zdradzała, dla której marki słynne studio stylistyczne zaprojektowało ten model. Za projekt odpowiada Fabrizio Giugiaro – syn Giorgietto. Scighera – czyli Mgła w dialekcie mediolańskim – powstała jako hołd dla historycznych, wyścigowych modeli Alfy, a przód miał przywodzić na myśl bolidy Formuły 1. Złośliwi oraz samo studio twierdzili jednak, że wąskie reflektory przypominają raczej oczy klauna. I niestety muszę im przyznać trochę racji, co mnie dość mocno irytuje, bo nie zauważyłem tego wcześniej przez cudowne 26 lat.
Alfa Romeo Scighera powstała na bazie modelu 164
Zaprezentowany w Genewie w 1997 r. prototyp nie ma jednak silnika z przodu – umieszczono go za przednimi fotelami. 3-litrowy motor Busso uzbrojono w dwie turbosprężarki, dzięki czemu jego moc sięgnęła ok. 400 KM – źródła zagraniczne podają 400 BHP, co przeliczałoby się na 406 KM, osiągane przy 6200 obr./min. Maksymalny moment obrotowy to 443 Nm przy 5000 obr./min., a maksymalną prędkość obrotową turbodoładowanego silnika ustalono na 7500 obr./min.
Napęd przekazywany jest na wszystkie koła za pośrednictwem układu zapożyczonego z Alfy 155 Q4, a skrzynia biegów to konstrukcja sekwencyjna, 6-stopniowa. Takie parametry do spółki z aluminiowym nadwoziem oraz konstrukcją wykonaną z kompozytów włókna węglowego miały dzięki stosunkowo niskiej masie własnej (1430-1450 kg, zależnie od źródła) umożliwić sprint do 60 mph (97 km/h) w 3,7 s oraz rozpędzenie się do mniej więcej 300 km/h. Były to więc osiągi godne wyścigówki, zgodnie z zamierzeniami – Alfa Romeo Scighera miała bowiem stanowić coś w rodzaju samochodu wyścigowego z homologacją drogową.

Alfa Romeo Scighera mierzy 4320 mm długości, 1980 mm szerokości oraz 1145 mm wysokości. Rozstaw osi to 2600 mm. Widoczne na zdjęciu górne części drzwi można zdjąć, przekształcając samochód w targę.
Powstał też egzemplarz zaprojektowany pod kątem wyścigów – Alfa Romeo Scighera GT
To auto pokazano na tej samej genewskiej imprezie, co wersję drogową pojazdu. Oczywiście z wielkiego ścigania się nic nie wyszło, a jedyny zbudowany egzemplarz prawdopodobnie był makietą bez wnętrza i układu napędowego – w przeciwieństwie do zwykłej Scighery, która po zbudowaniu była w pełni funkcjonalna (obecnie zapewne jest z tym nieco gorzej, choć auto nadal istnieje).
Gdyby wariant GT był ukończony, zapewne mielibyśmy w nim do czynienia z wnętrzem typowo wyścigowym. W widocznej na zdjęciach srebrnej Alfie tak jednak nie było – postarano się, by kabinę uzbroić w taką ilość skóry Connolly, by robiło to odpowiednie wrażenie – także przez niespotykany kolor. Warto także zwrócić uwagę na ciekawe wskaźniki za kierownicą.
Scighera stoi w muzeum i ma się zupełnie przyzwoicie
Jest to jednak różnica na minus względem innego modelu stylizowanego przez Italdesign – chodzi o Lamborghini Calę. Choć to też w pełni funkcjonalny prototyp, marka od czasu do czasu zabiera go z klimatyzowanych pomieszczeń, by mógł sobie pojeździć. Wygląda na to, że taka sama uwaga dotyczyła też Alfy, ale… no właśnie, dotyczyła, bo żadnych świeżych filmów z takich wydarzeń znaleźć nie mogę. Co tu dużo mówić…




