Czego zdaniem wielu potencjalnych klientów brakowało Pięćsetce? Silnika spalinowego. I wiecie co? Choć po jego premierze wydawało się, że nie ma na taki silnik szans, to… zgodnie z niedawnymi zapowiedziami doczekamy się. Nadjeżdża nowy Fiat 500 Ibrida.
Schodzący z europejskiego rynku Fiat 500 produkowany od 2007 r. to auto bardzo lubiane i bardzo stylowe, a próbę czasu przeszedł po prostu znakomicie. Auto nowej generacji miałoby wszystko, by ten sukces powtórzyć… gdyby nie fakt, że oferowano wyłącznie wariant elektryczny, co w przypadku pojazdu zaprojektowano głównie z myślą o jeździe po mieście nawet miałoby jakiś sens, gdyby nie jeden szczegół: cena.
Jak zapewne kojarzycie, Fiat 500 poprzedniej generacji po swojej premierze był autem po prostu drogim jak na ten segment rynku. Czasy się jednak pozmieniały, a inne modele na rynku – niezależnie od segmentu – stały się nowocześniejsze i nabrały wyposażenia, co sprawiło, że wzrosły też ich ceny. Obecnie sytuacja ma się tak, że Fiat 500 przy cenie wynoszącej 61 tys. zł za podstawową wersję jest jednym z najtańszych nowych aut na rynku – a stylu ma dokładnie tyle, ile miał w 2007 r. – czyli mnóstwo.
Ile natomiast według cennika kosztuje elektryczny Fiat 500e? Od 130,9 tys. zł. Doprawdy wspaniała, zachęcająca do zakupu cena. A, i czekajcie, bo jeszcze nie podałem najlepszego – taka cena dotyczy auta z akumulatorem o pojemności 23,8 kWh, co daje zasięg w cyklu mieszanym na poziomie 190 km według WLTP – czyli realnie pewnie jakieś 140-170 km. Cóż za wspaniałość. Da się co prawda znaleźć auta nawet poniżej 100 tys. zł, ale nie jest wcale powiedziane, że musi chodzić o rabat – niektórzy dealerzy po prostu podają cenę końcową już po uwzględnieniu dotacji na zakup elektryka.
Na szczęście nowy Fiat 500 trafi do salonów także w wersji z silnikiem spalinowym
Zgaduję, że dział marketingu marki życzyłby sobie, żeby nie skupiać się zanadto na spalaniu soku z dinozaurów tylko nazywać ten model hybrydowym (tak jak i ma to miejsce w przypadku schodzącej generacji). Zresztą taką też nazwę nowy samochód będzie nosić – Fiat 500 Ibrida. Tu mamy pewną różnicę, bo starszy model nazywa się po prostu Fiat 500 Hybrid.
W obu przypadkach mamy tu mały, maleńki, tyciuteńki problemik: mówimy tu o mikrohybrydzie, która za wiele wspólnego z pełnymi hybrydami zamkniętymi lub PHEV-ami nie ma. Ale okej, skoro już muszą to niech jest i tak. Tu dochodzimy do kwestii najważniejszej.
Co nowy Fiat 500 Ibrida będzie mieć pod maską?
Jak co niektórzy z Was kojarzą, koncern Stellantis zwykł oferować klientom większości modeli nadzwyczaj bogatą gamę silników spalinowych, która często składa się z 1 (jednej) jednostki napędowej: 1.2 PureTech. W większych modelach można czasem znaleźć PureTecha o pojemności 1,6 l lub jakiegoś diesla, choć te ostatnie Stellantis zdaje się oferować z jeszcze większą niechęcią niż benzyniaki.
Niechęć ta zdaje się być porównywalna jedynie z niechęcią internautów wobec wspomnianego silnika 1.2 – choć w tym miejscu trzeba uczciwie zaznaczyć, że od niedawna sprzedawane są samochody z jego nową wersją z łańcuchem rozrządu (a nie, jak wcześniej, z paskiem zanurzonym w oleju), więc dobrze by było nieco poczekać z komentowaniem niezawodności nowszej wersji.
Ale wiemy jak jest: cierpliwość cierpliwością, a starsze wersje tych silników tak napsuły krwi niektórym użytkownikom, że trzeba będzie lat, by przekonali się oni do nowszych silników. Albo i nie, bo pewnie i tak nie dadzą im szansy. Ten sam los mógłby czekać nowego Fiata 500 Ibrida, gdyby nie jeden szkopuł: Fiat nie dostanie PureTecha, a silnik 1.0 z rodziny FireFly.
Tak jest: to ten sam silnik, który napędza starszą Pięćsetkę i Pandę 1.0 Hybrid. W ramach ciekawostki dodam, że 1.0 FireFly napędza także… Peugeota 208, ale nie u nas, a w Ameryce Południowej.
Problem widzę tu jeden: osiągi
Już starszy Fiat 500 w 70-konnej wersji 1.0 Hybrid nie jest demonem prędkości. O ile prędkość maksymalna na poziomie 167 km/h to jeszcze nie jest jakiś wielki kłopot, to nie ma się czym chwalić w kwestii przyspieszenia do setki. W cenniku podano informację, że czas sprintu wynosi 13,8 s, ale… niektóre źródła podają 14,7 s, co jest już wynikiem słabym. Obie te wartości są też prawie najgorszymi wynikami dotyczącymi dynamiki ze wszystkich jednostek napędowych dostępnych od 2007 r. – nawet o 1 KM słabsze modele 1.2 osiągają 100 km/h w 12,9 s, a wolniejsza była tylko dostępna na wybranych rynkach 60-konna odmiana 0.9 TwinAir.
Rzecz w tym, że 1.0 FireFly to silnik wolnossący. Mam spore wątpliwości dotyczące ewentualnych możliwości zwiększenia mocy, chyba że ktoś pokusi się o zastosowanie 4 zaworów na cylinder. Nawet jeśli moc odrobinę wzrośnie, to pewnie do poziomu 71-75 KM, a to nie zagwarantuje dobrych osiągów. Obstawiam, że mogą być nawet gorsze, bo przecież nowy Fiat 500 Ibrida nie będzie lżejszy od poprzednika. Tak czy owak bardzo dobrze, że takie auto trafi do oferty, a na miasto i spokojniejszą trasę powinno wystarczyć.
Kiedy hybrydowy Fiat 500 nowej generacji pojawi się na rynku?
Złe wieści: niezbyt wcześnie. Związane jest to m.in. z koniecznością homologowania nowej wersji, w związku z czym auto trafi do salonów najwcześniej na koniec 2025 r., a możliwe że jeszcze odrobinę później. A że inflacja i ruchy cenowe producentów i importerów są jakie są, to nie zdziwię się, jeśli na tym przełomie 2025 i 2026 r. Ibrida będzie kosztować niewiele mniej niż obecnie kosztuje elektryczny Fiat 500e. Obym się mylił.




