Największą legendą marki Mitsubishi jest model Lancer Evolution. Odpowiadają za to osiągnięcia w motosporcie i drogowe wersje, które elektryzują fanów motoryzacji od ponad 3 dekad, bowiem wtedy pojawił się Lancer Evo I. Niestety dynastia Evo zakończyła się w roku 2016 – ale zanim to nastąpiło, pojawiła się niesamowicie mocna wersja FQ440. A teraz na sprzedaż trafił jeden z jej egzemplarzy.
Do dziś jest mi przykro z powodu końca Lancera Evolution. Nie zapowiada się, żeby miał powrócić – smutna prawda jest taka, że Mitsubishi (które działa nie tylko w motoryzacji) zwyczajnie się to nie opłaca. Ale w ramach pocieszenia, można nabyć w Wielkiej Brytanii ostatnią, dziesiątą generację Lancera Evo w specjalnej wersji FQ440.
Lancer Evo X w kilku słowach

Właściwie powinienem napisać po prostu Lancer Evo, gdyż nazwa Evo X była używana tylko w Japonii i Wielkiej Brytanii. Zaprezentowana w 2007 roku „dziesiątka” była czymś zupełnie nowym. Poprzednie trzy topowe „ewolucje” Lancera bazowały na jednej generacji, znanej również jako Mitsubishi Cedia. Auto stało się większe, cięższe i nieco bardziej nastawione na komfort w porównaniu z Evo IX. Zmienił się nieco układ napędowy. Kultowe 4G63T zastąpiono silnikiem 4B11T – nadal to było 2.0 turbo R4 – o mocy 295 KM. Pozostał również napęd na 4 koła, ale był to nowy system S-AWC będący rozwinięciem rozwiązania z poprzednika. Pojawiła się też sześciobiegowa, dwusprzęgłowa skrzynia biegów SST, choć dalej dostępna była skrzynia ręczna, pięciobiegowa.

Pomimo zmian wciąż to było auto dość analogowe, dające mnóstwo frajdy z jazdy. Jak przystało na Evo, rywalizowało też na rajdowych trasach, głównie w grupie N. Tu warto wspomnieć, że w latach 2011-2012, w mistrzostwach świata aut produkcyjnych, za kierownicą takiego Lancera Evo bardzo dobrze radził sobie Michał Kościuszko.
Oczywiście, jeśli komuś i tak brakowało mocy, to były na to sposoby. Na przykład na naszym rynku można było kupić wersje GT: GT350 czy późniejsze GT330 i GT360, gdzie liczba odnosi się do mocy. Były one stworzone i oferowane przez Auto GT, autoryzowanego dilera Mitsubishi z Warszawy. Jednak zdecydowanie bardziej znane odmiany „Miśka” Evo z większą mocą oferowano w Wielkiej Brytanii. Oczywiście mowa o przygotowanych przez brytyjski oddział Ralliart wersjach z wymownym skrótem „FQ”, znaczącym, dyplomatycznie to ujmując, bardzo szybki. W omawianej, ostatniej generacji dostępne były od początku produkcji wersje FQ300 (czyli o standardowej mocy), FQ330, FQ360 i FQ400. Kilka lat później, w końcowym okresie produkcji Evo X pojawiło się FQ440…
…czyli jubileuszowy Lancer Evo

Odmiana FQ440 pojawiła się na brytyjskim rynku w 2014 roku. Był to nieprzypadkowy moment, bowiem w taki sposób Mitsubishi chciało uczcić swoje czterdziestolecie obecności na Wyspach Brytyjskich. Wolumen produkcyjny był bardzo ograniczony – wyprodukowano jedynie 40 egzemplarzy. Wszystkie z nich były w białym kolorze. Auto kosztowało jako nowe 50 tysięcy funtów.

Prezencja
Od zwykłego Lancera Evo MR/GSR auto wyróżnia się przede wszystkim przednim splitterem. Jest również obecny dodatkowy emblemat FQ-440, a emblemat MR jest pomarańczowy. Mamy również 18-calowe kute felgi BBS. Z tyłu znajdują się dwie podwójne końcówki układu wydechowego. Niewiele potrzeba, by auto wyglądało jeszcze bardziej zadziornie. Choć tu trzeba zwrócić uwagę, że agresywniejszą stylistykę ma słabszy model FQ400.

Dla porównania Lancer Evo X FQ400 z przodu

Evo X FQ400 z tyłu. ALE KOMIN
Całość prezentuje się naprawdę dobrze – Evo X zdecydowanie bardziej mi się podoba z wyglądu niż Subaru Impreza sedan III generacji w wersji WRX STI.
Wnętrze z drobnymi zmianami

Wnętrze jest takie jak w zwykłym Evo X z wyjątkiem kilku szczegółów. Na zagłówkach mamy nazwę wersji FQ440-MR i numer egzemplarza – w tym wypadku jest to nr 26. Są również pomarańczowe akcenty na fotelach, kierownicy czy boczkach drzwi. A przy dźwigni zmiany biegów znajduje się plakietka, gdzie tak jak na zagłówkach mamy napisane FQ440-MR #026.

Wyróżnik Lancera Evo FQ440, czyli mocno wysilony silnik
Tak jak wspomniałem na początku tekstu, pod maską Evo X znajdowało się dwulitrowe 4B11T z turbodoładowaniem. Tak jak nazwa wskazuje, w FQ440 mamy znacznie więcej mocy. Dokładniej mówiąc jest to 445 KM, a moment obrotowy wynosi 559 Nm. To więcej niż ma np. Mercedes-AMG A45 S, którego dwulitrowe M139 ma moc 421 KM oraz 500 Nm momentu obrotowego.
Taki wzrost mocy był możliwy dzięki zastosowaniu:
- turbosprężarki HKS,
- wydechu Janspeed,
- nowych wtryskiwaczy,
- ulepszonego dolotowi i intercoolera,
- zmienionego ECU.
Cała moc trafia na obie osie poprzez dwusprzęgłową skrzynię biegów SST. Pozwala to na osiąganie pierwszej setki w 3,8 sekundy, a prędkość maksymalna jest ograniczona do 250 kilometrów na godzinę. Naprawdę szybko – 0,1 sekundy szybciej niż wspomniany hiper-hatch Mercedesa. Takie Evo jest też szybsze niż poprzednia generacja BMW M3/M4 (4.3 ze skrzynią ręczną/4.1 z M DCT), kosztująca w Anglii jako nowe auto około 56 tysięcy funtów. Mogło być jeszcze szybciej, ale samochód trochę waży – 1605 kilogramów jak na kompaktowego sedana z silnikiem R4, wyprodukowanego dekadę temu, to trochę dużo.

Oprócz zwiększenia mocy zadbano również o lepsze podzespoły odpowiadające za prowadzenie. Pojawiły się sprężyny Eibach, przez które zawieszenie obniżono o 35 milimetrów z przodu i 30 milimetrów z tyłu. Były również większe przednie hamulce Alcon.
Omawiany egzemplarz
Takiego Lancera Evo X FQ440 możemy kupić oczywiście w Wielkiej Brytanii, w miejscowości Kings Langley pod Londynem od JZM Ltd. To pewnego rodzaju biały kruk u tego dealera, który w swojej ofercie ma głównie samochody Porsche. Wyprodukowany w 2015 roku egzemplarz przejechał 7782 mile, czyli około 12,5 tysiąca kilometrów. Auto jest w oryginalnym stanie – dotychczasowy właściciel powstrzymał się od pokusy modyfikacji, pomimo tuningowego potencjału. Samochód wyceniono na 64 900 funtów, co przy obecnym kursie walutowym daje 330 944 złote. Dla porównania – podstawowe A45 S AMG jest wycenione na 290 500 zł.
Może zabrzmieć kontrowersyjnie ale zdecydowanie wolałbym dopłacić do Mitsubishi

Wiem, ponad 330 tysięcy złotych za niemal 10-letnie Mitsubishi i to tylko dlatego, że to limitowana edycja Lancera Evo wydaje się być nieco absurdalną kwotą. Jednakże mamy do czynienia z przykładem jednego z symboli początku końca Mitsubishi, jeśli chodzi o auta z charakterem. Ponad czterystu-konny kompaktowy sedan, do tego kiedyś była zdolna firma z Tokio. Świetnie wygląda i jest naprawdę szybki zarówno na prostej jak i w zakrętach. Nie zrozumcie mnie źle – A45 S AMG jest pewnie fajnym autem, ale mniej mi się podoba niż ten Lancer Evo X FQ440. Nawet jeśli ów Mercedes może być przyjemniejszym autem na co dzień, bowiem np. nie ma problemów z ogromną turbo-dziurą.