Temu odcinkowi patronuje Stellantis, za którym nieudolnie próbują nadążyć inni, bezsilnie łykając kurz i spaliny. Nie każdy jednak ma takie szczęście do fantastycznego prezesa, wiodącego odważnie i pewnie koncern wprost ku świetlanej przyszłości. Spieszmy się kochać pana Carlosa Tavaresa, odchodzi ze stanowiska w 2026 r.

Stellantis stawia na bateriowozy kosztem napędu spalinowego

Ulubiony koncern wszystkich miłośników motoryzacji, mianowicie Stellantis, jest gotowy ograniczyć produkcję samochodów z silnikami spalinowymi w przyszłym roku, aby spełnić cele UE dotyczące emisji na rok 2025, zamiast płacić grzywny, powiedział Jean-Philippe Imparato, dyrektor operacyjny regionu w Europie. Produkcja pojazdów elektrycznych będzie miała pierwszeństwo przed samochodami spalinowymi w 2025 r., ponieważ przepisy UE dotyczące emisji zostaną zaostrzone, dodał złotousty dyrektor. Nie żeby to były jakieś mocno tragiczne wieści, za 1.2 Puretech nikt nie będzie tęsknił – nawet jeśli to ten poprawiony.

Mazda domaga się od skarbówki sensownej interpretacji przepisów o hybrydach

Naszym ojcom wystarczały silniki wątłe i cuchnące,
my po duże przychodzimy, hybrydowo popiskujące.

Polski importer Mazdy domaga się niemożliwego, mianowicie spójnego interpretowania przepisów dotyczących wysokości ceł za samochody z napędem hybrydowym. Samo pojęcie interpretacji przepisu sprowadza się do takiego wyginania, naginania i obchodzenia prawa z lewej, żeby racja była przy stronie wyginającej. W tym konkretnym przypadku chodzi o stawki za import samochodów z silnikami o pojemności do oraz powyżej 2 litrów – to 3,1 proc. oraz 18,6 proc. wartości pojazdu, zaś dla hybryd stawki te są obniżone o połowę (o połowę) i wynoszą odpowiednio 1,55 proc. oraz 9,3 proc. Jest się więc o co użerać z dostojnym urzędem, którego zdaniem miękka hybryda to nie hybryda i należy się pełne cło bez dyskusji.

Ustawa akcyzowa w ogóle nie zawiera prawnej definicji pojazdu hybrydowego lub napędu spalinowo-elektrycznego. Definicja ta nie została zawarta również w innych przepisach polskiego prawa. Takie kosmetyczne drobiazgi nie stanowią jednak przeszkody dla urzędników, którzy nad kawą wykombinowali, że hybrydami są wyłącznie samochody osobowe posiadające napęd spalinowy i elektryczny, ale ten drugi musi być o takiej mocy, która umożliwia sprawne ruszanie z miejsca i w pełni autonomiczną jazdę z napędem wyłącznie elektrycznym (przy wyłączonym silniku spalinowym). Innymi słowy, silnik elektryczny powinien pełnić taką samą rolę jak silnik spalinowy, a nie jedynie wspomagać go momentem obrotowym.

W wyroku z 14 sierpnia 2024 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zgodził się z argumentacją Mazdy i uznał ich miękkie hybrydy za kwalifikujące się do bonifikaty przy akcyzie, gdyż tak mówi homologacja pojazdu. Nie ma znaczenia czy auto rusza z miejsca na silniku elektrycznym i jakie proporcje tego napędu mają być używane w czasie jazdy. Mazda obecnie czeka na ewentualną apelację od wyroku sądu ze strony Ministerstwa Finansów. Importer spodziewa się odwołania, które może mieć miejsce mniej więcej do końca października. Mimo wszystko nadal trzyma przy swoim i jest gotowy do dalszej batalii w sądach apelacyjnych, co może potrwać kilka lat.

Kolejny odcinek chińsko-europejskiej wojny motoryzacyjnej

Chociaż niemieckie samochody nadal stanowią 15 proc. sprzedaży w Chinach, ich udział spada – i to szybko. Przed pandemią miały 25 proc. rynku, donosi Bloomberg. A jeśli chodzi o pojazdy elektryczne, sektor, który jest znacznie większy w Chinach niż w USA czy Europie, VW, Porsche, BMW i Mercedes są jeszcze dalej w tyle. Chociaż wszystkie cztery marki oferują samochody elektryczne, ich modele stanowią zaledwie 10 proc. rynku. Konkurowanie z takimi markami jak BYD, Xpeng i Nio wydaje się zadaniem niemożliwym, ale niemieckie marki nie mają alternatywy. Rynki europejski i amerykański nie oferują dalszego potencjału wzrostu, a niektórzy producenci zainwestowali o wiele za dużo w zakłady produkcyjne – zbudowane w Chinach na gruntach państwowych – aby móc się wycofać, nawet gdyby chcieli.

Fiat zawiesza produkcję Pandy

ekspresówka

W dość nietypowym środowisku, bo na prostej gładkiej dwupasmowej drodze zamiast krętych, wąskich staromiejskich zaułków.

W lipcu Fiat Panda był najlepiej sprzedającym się pojazdem we Włoszech – ponad 63 500 sprzedanych egzemplarzy, co oznacza wzrost o 21 proc. rok do roku. Prowadzony przez archimądrytów, uczonych w piśmie faryzeuszy oraz genialnych wizjonerów koncern Stellantis tymczasowo wstrzyma jednak produkcję tego modelu w swoich zakładach w Pomigliano d’Arco, Termoli i Pratola Serra. Wstrzymanie produkcji dotyczy zarówno montażu silników, jak i linii produkcyjnych Fiata Pandy. Producent stwierdził, że stoi przed „drogą wymagającą trudnych wyborów i nieoferującą łatwych rozwiązań”. Przerwy w pracy mają rozpocząć się 11 listopada i najwyraźniej potrwają kilka dni w ciągu miesiąca. Jedna za drugą wspaniała decyzja biznesowa, czy w tym Stellantisie znają umiar w byciu wzorem do naśladowania?

Amerykański związek zawodowy uruchamia stronę ShitcanCarlos.com

Jeden z największych i najstarszych związków zawodowych w Stanach Zjednoczonych – United Auto Workers – uruchomił stronę ShitcanCarlos.com (kronikarski obowiązek nakazywałby przetłumaczyć adres, ale kindersztuba zabrania), aby wyrazić poparcie dla włoskich pracowników Stellantisa. Ci bowiem ogłosili pierwszy od 20 lat strajk ogólnokrajowy, wywołany – jak to ujęto – postępowaniem prezesa Carlosa „poza kontrolą”. We wspólnym oświadczeniu kilka włoskich związków zawodowych stwierdziło, że dwadzieścia tysięcy pracowników zjednoczyło się, aby „ponownie uruchomić przyszłość przemysłu samochodowego we Włoszech i Europie”. Następnie stwierdzili, że „kryzys sektora motoryzacyjnego grozi niszczycielskim wpływem na produkcję i zatrudnienie”. Pasmo sukcesów koncernu wydaje się nieprzerwane.

Właściciele Land Roverów Defenderów pozywają producenta z powodu nieustającego problemu pękających przednich szyb

Ten jeszcze z całą szybą.

Właściciele modeli Land Rover Defender z lat 2020–2022 pozywają Jaguar Land Rover do sądu, oskarżając producenta samochodów o sprzedaż pojazdów z przednimi szybami, które najwyraźniej pękają bez wyraźnej przyczyny. W pozwie twierdzi się, że przednia szyba używana przez Jaguar Land Rover jest albo wykonana z wadliwych materiałów, albo że w samej konstrukcji Defendera występuje wada. Stwierdza się również, że producent samochodu od 2019 r. jest świadomy wady, ale odmawia jej naprawy lub wymiany w ramach gwarancji. W kraju pełnym jadowitych prawników taka postawa producenta to pchanie się w milionowe odszkodowania.

Stellantis (znowu oni!) zamyka ośrodek badawczo-rozwojowy w Arizonie

ekspresówka

Jaki koncern, taka Strefa 51.

Teren znany pod nazwą Stellantis Arizona Proving Ground zostanie zamknięty do końca roku. Obiekt badawczo-rozwojowy znajduje się w Yucca w Arizonie, pustynnym miasteczku na środku niczego, między Las Vegas a Phoenix, i rozciąga się na powierzchni 4000 akrów (ponad 1600 hektarów). Zakład w Arizonie zatrudnia obecnie 41 osób, jednak jego zamknięcie nie jest nowością dla związków zawodowych. Sprzedaż negocjowano już w zeszłym roku. Postępowanie wygląda całkowicie logicznie, wszak nie potrzeba ośrodka badawczo-rozwojowego do testowania nowych modeli, jeśli nie ma mowy ani o rozwoju, ani o nowych modelach, a więc i testować nie ma czego. Pan Tavares to jednak jest fachowiec.

I tym pełnym nabożnego podziwu akcentem kończymy ten odcinek Ekspresówki. Fiatem Panda już nie pojeździmy, Defenderem trochę strach, a chińskie klony trudno odróżnić między sobą. Zostaje więc Mazda z nieprzyzwoicie dużym jak na Europę silnikiem, byle ktoś inny zechciał łaskawie pokryć koszty OC.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to