Drugi w tym roku odcinek Ekspresówki przed Wami. Będzie chińsko i elektrycznie, nie zabraknie też elektrobłazenady ani bezlitosnego Excela, a pewna znana marka rezygnuje ze stosowanego od lat rozwiązania. Przepraszam, nie umiem komponować klikbajtów, sami widzicie jak niezdarnie wyszło.
Renault 5 zdobywa tytuł Europejskiego Samochodu Roku
Nie cofnęliśmy się bynajmniej do lat 70. XX wieku i gdyby komuś umknęło, na rynek wróciło Renault 5 w elektrycznej odsłonie. I od razu zyskało miażdżącą przewagę nad resztą stawki w konkursie CoTY, zdobywając 353 punkty. Znamienne jest, że mimo trudnej do przeoczenia azjatyckiej dominacji na motoryzacyjnym rynku, w europejskim konkursie zaledwie dwa modele są z Azji, a przy tym żaden z Chin. Równie znamienne, że poza Dacią Duster (piąte miejsce) i Cuprą Terramar (szóste) są to samochody z napędem elektrycznym. Znak czasów, choć jeden bardziej optymistyczny od drugiego.
CATL dodany do czarnej listy Pentagonu za rzekomą współpracę z chińskim wojskiem
Kolejny odcinek chińsko-zachodniej wojny gospodarczej. CATL, chiński potentat z branży akumulatorów (całkiem prawdopodobne, że masz w telefonie baterię produkcji tej firmy), trafił na czarną listę Pentagonu obok 134 innych firm, prowadzących działalność na terenie USA. Wiadomość ta spowodowała spadek wartości rynkowej spółki o około 4,4 miliarda dolarów, więc nie jest to takie tam sobie grożenie palcem bez konsekwencji dla kogokolwiek. Ponadto taki wpis oznacza, że dana firma nie będzie mogła współpracować z Departamentem Obrony USA i lokalnymi amerykańskimi firmami w ramach kontraktów wojskowych.
Rzecznik CATL stwierdził, że firma „nigdy nie angażowała się w żadną działalność ani interesy związane z wojskiem”, jednak kontrola nad danymi zbieranymi przez stacje ładowania pojazdów elektrycznych i systemy zarządzania akumulatorami może umożliwić chińskiemu rządowi szpiegostwo. Chińskie prawo wymaga bowiem, aby CATL zapewniło rządowi dostęp do wszystkich swoich danych zastrzeżonych i danych klientów.
Toyota, Stellantis, Ford i Mazda mogą zapłacić Tesli 1 miliard dolarów, aby uniknąć kar za emisję w UE
Nie masz pomysłu na obiad? Kup go. Nie masz pomysłu na spełnienie wydumanych biurokratycznych norm, a interes musi się kręcić, bo klienci nadal mają realne pieniądze i rzeczywisty zamiar ich wydania? Zapłać komuś, kto owe normy spełnia z zapasem.
Grupa największych producentów samochodów na świecie chce połączyć swoje emisje w Unii Europejskiej z Teslą w tym roku, aby uniknąć ogromnych kar. W tym roku łączna emisja floty będzie musiała spaść ze 106,6 grama CO2 na przejechany kilometr do 93,6 grama, a poszczególni producenci samochodów mają określone cele, które muszą osiągnąć. Europejskie marki samochodowe będą musiały zapłacić nawet 15 miliardów euro grzywny, jeśli nie spełnią celów na rok 2025. 1 miliard dolarów zapłacony Tesli brzmi tu jak prawdziwa okazja. Wpływu na rzeczywistą emisję nie uda się stwierdzić, ale potężna kasa przejdzie z ręki do ręki i chyba głównie o to w tym chodzi.
Sprzedaż bateriowozów w Niemczech spadła o prawie 28 proc.
Już o tym wspominaliśmy, ale zawsze to miło przywołać dobre wspomnienia. Rok 2024, pierwszy pełny rok bez dopłat do samochodów elektrycznych w Niemczech, można już podsumować miażdżącym dla nich wynikiem. Sprzedaż spadła o prawie 28 proc., zaś udział w rynku ograniczył się do 13,5 proc. W zimnej bezosobowej buchalterii wypada to następująco – sprzedano 380 609 bateriowozów, oprócz tego 991 948 samochodów z silnikiem benzynowym (35,2 proc. całej sprzedaży, wzrost o 1,4 proc.), 483 261 modeli z silnikiem Diesla (17,2 proc. udziału, spadek o 0,7 proc.), hybryd 947 398 egzemplarzy (33,6 proc. udziału, wzrost o 12,7 proc.), hybryd typu plug-in 191 905 (6,8 proc. udziału, wzrost 9,2 proc.). To co prawda dane tylko z jednego rynku europejskiego, za to największego na kontynencie, a zatem trudnego do zignorowania jeśli chodzi o trendy.
Chiński BYD przegonił Teslę o 4500 sprzedanych egzemplarzy w 2024 r.

Idziemy jak po swoje! [buńczuczne śmianie się po chińsku] / grafika: statista.com
BMW likwiduje pokrętło iDrive po 24 latach
BMW wycofuje wprowadzony w 2001 r. (w serii 7 typoszeregu E65; powyższe zdjęcie wykonano w BMW M5 E60) kontroler wraz z pojawieniem się najnowszego systemu Panoramic iDrive. Eliminacja pokrętła iDrive była w toku od pewnego czasu, ponieważ niektóre modele BMW, takie jak X2 z iDrive 9, już je porzuciły na rzecz sterowania wyłącznie za pomocą ekranu dotykowego. Nowsze wersje iDrive (8, 8.5 i 9) odchodzą od interfejsu, który faworyzuje sterowanie kółkiem przewijania na rzecz takiego, po którym można łatwiej poruszać się za pomocą opuszków palców. Jego struktura menu przypominająca szufladę aplikacji i sterowanie klimatyzacją za pomocą ekranu dotykowego zachęcają do dotykania, zwłaszcza gdy wykonanie tego samego zadania za pomocą pokrętła iDrive jest trudniejsze niż w nowy sposób.
Niecierpliwy właściciel nowego Bugatti wynajął cały tor F1 Circuit of The Americas dla siebie
Gdyby jakimś cudem udało się przenieść paru szlachciców ze złotego wieku pierwszej Rzeczpospolitej, a potem wytłumaczyć im o co tu chodzi, zapewne pogryźliby wąsy z zazdrości nad takim przejawem szerokiego gestu. Oto bowiem amerykański właściciel jednego z 40 egzemplarzy Bugatti Bolide wynajął tylko dla siebie i swojego cacka cały tor Circuit of The Americas, po czym radośnie przejechał po nim kilkanaście okrążeń i jak zapewnia, bawił się wspaniale. Do tego stopnia, że na luty zapowiedział kolejną rezerwację tego typu. 1600 koni drzemiące w Bugatti będzie miało czym i gdzie oddychać, a wnuki owego człowieka zyskają trudną do przebicia legendę dziadka.
I tym optymistycznym akcentem kończymy ten odcinek. Na wynajęcie całego toru Formuły 1 nie stać całej redakcji nawet gdyby wszyscy zrzucili się uwzględniając roczne dochody, o zakupie Bugatti nie wspominając. Renault 5 wydaje się bardziej przystępne, a na chiński szpiegujący akumulator i tak niewiele się poradzi.
Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy – dzięki!




