Jest też znacznie mocniejsze, wiadomo – ale zastanawia mnie, jak długo jeszcze napędy zelektryfikowane będą sprawiać, że samochody będą ważyć po prostu zbyt dużo. Kolejnym przykładem tego trendu jest właśnie nowe Lamborghini Temerario, następca Huracana.

Lubię samochody hybrydowe. To może wydawać się dziwnym stwierdzeniem jak na portal tego typu, ale pozwolę sobie zauważyć, że większość osób ocenia hybrydy na podstawie doświadczeń z modelami o mocach nieprzekraczających 150 KM – jak choćby z taką Toyotą Prius. Słychać potem ciągłe narzekania, że to wyje, nie jedzie i takie tam – znacie to. Albo i sami tak piszecie. Ale gdy zamiast 1,8-litrowej, rzędowej czwórki jest jakiś silnik V6 lub V8, to jest już zupełnie inna rozmowa.

Bardzo ciekawym pomysłem są też hybrydy typu plug-in, które mogą na samym prądzie przejechać zwykle co najmniej kilkadziesiąt kilometrów. Owszem, mają swoje wady i to całkiem poważne, na czele ze sporą masą własną i ceną, ale nie jest niczym trudnym wyobrażenie sobie scenariusza, gdy takie auto może się przydać. Sęk w tym, że przez stertę durnowatych przepisów taki rodzaj napędu jest usilnie promowany m.in. (i głównie) w Unii Europejskiej, oczywiście ze względu na emisję CO2. Nic nie szkodzi, że plug-inów wiele osób w ogóle nie ładuje, przez co palą więcej od zwykłych hybryd i z powodu większej masy własnej szybciej zużywają hamulce czy opony oraz szybciej niszczą nawierzchnię – w testach przecież wszystko się zgadza, więc jest okej!

Lamborghini z nowym Temerario też wpadło w tę pułapkę

Lamborghini Temerario

Oczywiście trudno oczekiwać, że wszyscy po wsze czasy będą oferować mocne silniki wolnossące, ale nie zmienia to faktu, że trudno cieszyć się z auta, które chyba w pierwszej kolejności powstało dla usatysfakcjonowania urzędników, a dopiero potem klientów.

Lamborghini Temerario

Trzeba jednak oddać sprawiedliwość Grupie Volkswagena – w skład której wchodzi Lamborghini – bowiem Temerario wcale nie korzysta z silnika 4.0 V8 TFSI znanego z wielu innych aut koncernu, w tym również z Lamborghini Urusa. Tak, tu też mamy 4 litry pojemności. Tak, tu też mamy podwójne turbodoładowanie. Tak, tu też mamy układ V8. Ale mamy tu też zupełnie nową konstrukcję o innych wymiarach głównych (90 x 78,5 mm, odpowiednio, średnica i skok tłoka – zamiast 86 x 86 mm jak w starszym 4.0 z innych modeli), z wałem korbowym typu flat-plane oraz rozkręcające się do, uwaga, 10 tys. obr./min. Tego nie potrafiło nawet 5,2-litrowe V10 z Huracana. Moc maksymalna silnika spalinowego – 800 KM – osiągana jest w zakresie od 9000 do 9750 obr./min. Maksymalny moment obrotowy V-ósemki wynosi 730 Nm – o 130 Nm więcej niż w było do dyspozycji w Huracanie.

Lamborghini Temerario

Lamborghini Temerario Alleggerita

Jak wspomniałem, Lamborghini Temerario jest hybrydą, więc 800 KM i 730 Nm to nie wszystko, co oferuje. W skład układu napędowego wchodzą także 3 silniki elektryczne – najmocniejszy zintegrowano z 8-biegową, dwusprzęgłową skrzynią biegów. Ma on 150 KM i 300 Nm. Dwa słabsze (po 83 KM) napędzają koła przedniej osi, dzięki czemu jest to pierwsze Lamborghini w historii, które może poruszać się z napędem wyłącznie na przód.

Jeśli kierowca zdecyduje się na korzystanie z pełni osiągów, do dyspozycji będzie mieć 920 KM

Przyspieszenie do 100 km/h ma tu zajmować 2,7 s, a rozpędzanie zakończy się przy ok. 340 km/h. Zarówno skrzynię biegów, jak i akumulator trakcyjny o pojemności 3,8 kWh zaadaptowano z jeszcze mocniejszego Lamborghini Revuelto, ale producent nie podaje, ile w trybie elektrycznym jest w stanie przejechać Temerario – prawdopodobnie będzie to ok. 10-12 km (10 km według WLTP przejeżdża Revuelto).

Lamborghini Temerario

W stosunku do poprzednika Temerario niestety mocno przytyło

1690 kg to o 268 kg więcej od Huracana Evo, a także o 220 kg więcej niż w przypadku Ferrari 296 GTB. Nie jest to może jakoś kolosalnie dużo (hej, niehybrydowe Porsche 911 Turbo waży ponad 1700 kg…), ale te dodatkowe prawie 270 kg wystarczają, by ten nowszy technologicznie samochód hamował gorzej od Huracana. Co prawda tylko odrobinę, bo mówimy o wydłużeniu drogi hamowania ze 100 km/h z 31,9 do 32 m, ale jednak.

Lamborghini Temerario

Podobnie jak poprzednik, także Lamborghini Temerario zbudowane jest na bazie aluminiowej ramy przestrzennej. Całość nieco urosła (rozstaw osi wzrósł o 38 mm, do 2658 mm), dzięki czemu pasażerowie mają mieć więcej miejsca. Reszta informacji i danych to, wybaczcie określenie, nic szczególnie odkrywczego. Ot, 4 tryby jazdy (w ostatnim, Corsa Plus, wyłącza się ESP), jest też tryb do driftowania, w którym można ustawiać, jak bardzo narowisty ma być samochód. Najciekawsza w tym wszystkim jest widoczna na zdjęciu głównym wersja Alleggerita, która jest lżejsza od bazowej o całe… 12,7 kg, za to dorzuca o 107 proc. większy docisk z tyłu. Jeśli do tego dorzucimy jeszcze dodatkowy pakiet elementów z włókna węglowego i kilka opcji, auto zrzuci łącznie nieco ponad 25 kg.

Temerario pojawiło się już w konfiguratorze, ale oficjalnych cen jeszcze nie znamy

Ale jeśli akurat zainteresował Cię ten model i chciałbyś go zamówić – coś mi mówi, że najbliższy dealer Lamborghini będzie w stanie udzielić na ten temat więcej informacji.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to