Cześć i czołem, oto Garażowe rozmowy. Dziś chcielibyśmy się dowiedzieć, czego słuchacie podczas jazdy samochodem – o ile słuchacie, oczywiście, bo może wolicie podróżować w ciszy?
Choć dźwięki silników uwielbiam od zawsze i jest to jeden z powodów, dla których samochody spalinowe stawiam ponad elektrycznymi, to nie bardzo wyobrażam sobie, by każdą jazdę odbywać bez jakichś dźwięków płynących z głośników. Pod warunkiem, że nie są to sztuczne dźwięki silnika, ma się rozumieć.
Słucham muzyki z płyt i z telefonu, ale radio też się zdarza
Tego ostatniego słuchałem zdecydowanie częściej, gdy mieszkałem w Krakowie i miałem dzięki temu zapewniony dobry odbiór Antyradia, ale ponieważ na to w obecnym miejscu zamieszkania liczyć nie mogę, to najczęściej słucham albo muzyki z CD i z telefonu (przy czym nie ze Spotify, a z YouTube’a) lub włączam jakąś rozgłośnię o lepszym w mojej okolicy sygnale. Myślę, że tej ostatniej kwestii nie ma za bardzo co rozwijać, więc omówię odrobinę szerzej kwestię płyt i YT.
Z pewnością wśród Was jest wiele osób, które dziwią się, że w 2025 r. ktoś jeszcze może słuchać muzyki z tych śmiesznych, archaicznych krążków. Ja im odpowiem, że samochód bez odtwarzacza CD jest dla mnie samochodem niepełnowartościowym, i to mimo relatywnie niewielkiego rozmiaru mojej kolekcji płyt, na poziomie kilkuset egzemplarzy.
YT zamiast Spotify wybieram natomiast dlatego, że jestem bardzo zadowolony z podsuwanych mi przez jutuba propozycji i doprawdy nieszczególnie chce mi się jeszcze uczyć moich upodobań muzycznych kolejną aplikację.
Czego dokładnie słucham? A różności
Gdy prowadzę, gatunek odtwarzanej muzyki zależy od różnych czynników – jak pewnie u większości z Was. Od nastroju, od najzwyklejszej w świecie ochoty, od tego czy to normalna podróż od A do B czy jakieś wycieczkowe błądzenie tu i ówdzie, no i od tego czy jadę sam czy z kimś (i z kim). Zdarza mi się więc posłuchać i popu, i rocka, i metalu, i funku, i smooth jazzu, i japońskiego city-popu, i muzyki z gier, i – takie guilty pleasure – eurobeatu.
Nieszczególnie ma w moim przypadku natomiast znaczenie to, jakim autem jadę – i tak wybieram muzykę według wcześniej wskazanych kryteriów. Wiem jednak, że niektórzy z Was – choćby Piotr Życzyński – dobierają ścieżkę dźwiękową do pojazdu, i całkowicie to rozumiem. W sumie to w pewnej szczególnej sytuacji robię odrobinę podobnie, tyle że w moim przypadku owa szczególna sytuacja nie oznacza niestety przesiadania się pomiędzy pięknymi klasykami, a okazjonalne granie w American Truck Simulator – wiecie, jak świetnie się tam jeździ przy muzyce country?! (Choć klasyczny rock też się sprawdza.)
Wasza kolej. Czego słuchacie w samochodzie? Muzyki? Programów typu talk-show? A może po prostu silnika lub – w przypadku aut elektrycznych – (względnej) ciszy?
Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy – dzięki!

