Dzień dobry, pora na pierwsze wiosenne wydanie Garażowych rozmów. Na dworze robi się coraz przyjemniej, więc dzisiejszy temat również będzie całkiem przyjemny.

Gusta motoryzacyjne są przeróżne. Podczas rozmowy z znajomymi na tematy motoryzacyjne może więc wystąpić różnica w zdaniach. Na przykład wtedy, gdy spytamy, jakie auta lubią bądź im się podobają. Jedna osoba może powiedzieć, że uwielbia na przykład Nissana 370Z, podczas gdy druga uzna je za zbyt „zabawkowe” i powie, że bardziej do gustu jej przypadło Audi TT RS. Lub odwrotnie.

W tym momencie do dyskusji wkracza trzecia strona dyskusji, która mówi że najbardziej lubi Lotusa Evorę, a obiekty westchnień wymienionej wcześniej dwójki niezbyt przypadły jej do gustu. Na co ten od Nissana i Audi mówią, że Evora jest zbyt szpanerska i wywiązuje się sprzeczka.

Ale poczekajcie, przecież motoryzacja ma łączyć, a nie dzielić

Są jednak takie samochody, które zdają się podobać każdemu. W przypadku owej trójki może to być np. Porsche Cayman. Pewnego razu postanowiliśmy w redakcji wyłonić kilka aut w stylu Top Gear, które lubimy niezależnie od tego czy ktoś lubi bardziej japońskie, włoskie czy niemieckie samochody.

Ostatecznie udało się wyłonić pięciu kandydatów, którzy wpasowują się w gusta redakcji. Każdy z nich jest lub będzie klasykiem czy chociaż youngtimerem. Żaden z nich nie jest produkowany. Kolejność chronologiczna.

Prosto ze słonecznej Italii – Alfa Romeo 164

garażowe rozmowy

Zacznijmy od jednego z największych rynkowych sukcesów Alfy Romeo. Produkowana w latach 1987-1996 limuzyna segmentu E sprzedała się w liczbie ok. 270 tys. egzemplarzy. Tak, wygląda to skromnie przy takim BMW E34, którego wyprodukowano ponad 1,3 miliona sztuk w latach 1987-1995, jednak biorąc pod uwagę wynik poprzednika, modelu 90 (ok. 50 tys. sztuk), oraz następcy, czyli 166 (100 tys. sztuk), to jak najbardziej można mówić o nim w kategoriach sukcesu rynkowego.

Jest to przy okazji wynik, o którym może pomarzyć chociażby schodząca z rynku generacja Giulii. Jednak to nie jest powód, dla którego Alfa 164 została przez nas wybrana.

Jest to naprawdę ładny samochód, widać w nim ten włoski styl, elegancję, jednocześnie nie jest on tak emerycki, jak produkowany w podobnym okresie dajmy na to Mercedes W124 (o tym wspominam po cichu, bo w redakcji mamy dwa egzemplarze W124). Jednak najfajniejsze w 164 jest to, co się skrywa pod tym nadwoziem. Naprawdę trudno jest znaleźć kogoś kto nie lubi dźwięku V-szóstki Busso, szczególnie wersji dwunastozaworowej.

Z testu, który został przeprowadzony kilka lat temu na Automobilowni (zapraszamy i polecamy serdecznie) wychodzi również na to, że pomimo przedniego napędu (niektórzy się mogą zniechęcić tym faktem) auto prowadzi się świetnie i ma w sobie pełno sportowego zacięcia.

Jeśli jednak komuś by ten napęd wyłącznie na przednie koła bardzo przeszkadzał, zawsze można postawić na odmiany z napędem 4×4, zwane Q4. To jednak białe kruki – wyprodukowano tylko 1206 egzemplarzy.

Szanowane niezależnie od upodobań – BMW serii 8 E31

Cofniemy się na chwilę w czasie, gdy stylistyka modeli BMW była, jakby to ująć, bardziej przystępna dla ogółu. Wystarczy spojrzeć na serię 3 E30, serię 5 E34 lub serię 7 E32. Cała wymieniona trójka to naprawdę ładne Beemki. Jednak nie oszukujmy się, jeśli chodzi o BMW z tamtych lat, nie mogło być innego kandydata niż seria 8 E31. Auto klasy GT o którym nawet dzisiaj można powiedzieć, że jest piękne. Ba, można powiedzieć, że to murowany faworyt na najpiękniejszy model w historii marki.

Samochód opracowano na bazie serii 7 E32, był pokazem możliwości inżynierów. Przy tym projekcie wykorzystywano kosmiczną wówczas technologię. Tak, nie był to rynkowy sukces, trudno bowiem tak nazwać 30 tys. sztuk wytworzonych w latach 1989-1999. Nie da się też ukryć, że auto wygląda na bardziej sportowe i dynamiczne, niż jest w rzeczywistości. Nawet najmocniejsze wersje, takie jak 850 CSi oraz Alpina B12 5.7 Coupe, osiągały setkę w (dla niektórych) 6 sekund i wypada je określić raczej mianem krążowników niż rasowych sportowców (jak np. BMW M3).

Nie zmienia to jednak faktu, że to jedno z najbardziej szanowanych i lubianych BMW.

Aktualnie oferowana seria 8 nie jest szczególnie brzydka na tle reszty obecnej gamy modelowej (ba, może się nawet podobać) oraz doczekała się wersji M. Jednak przez fakt, że to po prostu seria 5 G30 w bardziej efektownym wydaniu, to już nie to samo.

Podążająca własną drogą – Mazda RX-7 FD

garażowe rozmowy

Czas na auto z kraju kwitnącej wiśni. Przez chwilę poważną kandydaturą był inny model Mazdy – MX-5, znana również jako Miata czy po prostu Roadster. Ostatecznie padło jednak na produkowaną w latach 1991-2002 trzecią generację RX-7 o oznaczeniu FD. Legenda japońskiej motoryzacji, driftingu, filmów z serii Szybcy i wściekli czy gier video to samochód wyjątkowy.

Wszyscy są zgodni, że pierwsza seria z początku produkcji, która była również dostępna w Europie, wygląda rewelacyjnie. Bardzo dobre proporcje, ładne detale oraz podnoszone reflektory, tzw. pop-upy. Na uznanie Mazda RX-7 FD zasłużyła również za odmienny kierunek, czego przykładem jest zastosowanie silnika Wankla. Pozostali producenci japońscy w tych latach w samochodach o podobnych osiągach stosowali bardziej konwencjonalne doładowane sześciocylindrówki (widlaste lub rzędowe), choć zdarzały się i silniki wolnossące (patrz w zasadzie równie wspaniała Honda NSX).

Moc 239 KM (wersja na Stary Kontynent) może nie robi dzisiaj wrażenia, ale dzięki niskiej masie własnej (na poziomie 1,3 tony) oraz świetnemu podwoziu, ostatnia generacja RX-7 pojawia się często w dyskusjach na temat najlepszych aut sportowych lat 90. XX w. Poza tym takiego dźwięku próżno szukać w innych samochodach – chyba, że obok postawimy Mazdę Eunos Cosmo z tym samym silnikiem.

Kiedyś to naprawdę było – Jaguar XK I generacji

garażowe rozmowy

Ponieważ z założenia ma być to przyjemny felieton, odpuścimy sobie rozmowy o obecnej strategii marketingowej Jaguara czy jeżdżącej makiecie modelu Type 00.

Zaprezentowany w 1996 roku XK I generacji był powiewem świeżości w stylistyce marki. Pomimo tego nadal był autem pełnym elegancji oraz charyzmy. Wygląda tak, jak sobie wyobrażamy gran tourera z Wielkiej Brytanii.

Ten samochód to nie tylko świetna prezencja oraz bardzo dobre osiągi. Na szczególne wyróżnienie zasługuje model XKR z 4-/4,2-litrowym silnikiem V8 doładowanym kompresorem. Oprócz tego, że był szybki, to naprawdę dobrze brzmiał. Ryk V-ósemki połączony z wyciem kompresora pamięta się długo – zwłaszcza że w Jaguarach te kompresory brzmiały zawsze jakoś… inaczej niż w innych samochodach wzmocnionych podobnymi metodami.

Jasne, nie jest to najlepsze auto sportowe. Ani najbardziej pancerne. Całe szczęście, że nikt nie powiedział, że samochody do których żywimy sympatię muszą być idealne.

Przełom w historii marki – Mercedes CLS C219

garażowe rozmowy

Ostatni przykład na dziś. Ponad dwie dekady temu, kiedy Mercedes miał wizerunek marki dla zamożnych, ale i starszych ludzi, postanowiono zaszokować świat prezentując pierwszą generację CLS-a. Przepis był bardzo prosty: wykorzystano platformę klasy E W211, wydłużono ją o kilka centymetrów oraz ubrano w awangardowe nadwozie. Przydała się również odpowiednia reklama: producent zaczął używać określenia „czterodrzwiowe coupe” i nawet nadano mu kod fabryczny z literą odpowiadającą w nomenklaturze Mercedesa samochodom z nadwoziami coupe (C219). W praktyce był to oczywiście sedan, tylko w bardziej sportowym wydaniu.

Efekt jest kapitalny, pierwszy CLS był piękny w 2004 roku i nadal jest piękny w 2025 roku. Dzięki niemu do salonów Mercedesa zaczęli przychodzić znacznie młodsi ludzie, a język stylistyczny marki udało się znacznie odmłodzić – a ten proces zapoczątkował właśnie CLS C219.

Oprócz wyglądu przyjemna była również gama silnikowa. Były tu praktycznie te same silniki co w klasie E, z tą różnicą, że gama zaczynała się od V-szóstek o pojemności 3 lub 3,5 litra. Najbardziej interesujące były wersje V8, zarówno zwyczajne 500 oraz AMG: 55 oraz 63. Pierwsza z odmian AMG miała V-ósemkę z kompresorem, z kolei druga silnik 6.2 opracowany w całości przez AMG. Obie z nich brzmiały fantastycznie.

Teraz Wasza kolej. Jak Wam się podobają nasze typy, oraz – przede wszystkim – które auta są lubiane przez wszystkich Waszych znajomych?

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy – dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to