Citroen C5 był kiedyś nastawionym na komfort liftbackiem bądź kombi klasy średniej, jednak już od niemal dekady tak nie jest. Mamy model C5X, czyli dziwacznego crossovero-hatchbacko-sedana, oraz C5 Aircross, kompaktowego SUV-a. Po ośmiu latach ten ostatni odchodzi na emeryturę – zastąpi go nowy Citroen C5 Aircross 2. generacji.

Citroenie, robisz to dobrze – czyli słowo o wyglądzie

To co można zauważyć porównując sobie na fotografiach pierwszą i drugą generację modelu C5 Aircross to różnica w wielkości. Nowy model stał się zdecydowanie większy i urósł o 15 cm na długość (ma 4,65 m) i o 5 cm na szerokość (obecnie 1,9 m). Zwiększył się także – z 2,73 do 2,78 m – rozstaw osi.

nowy Citroen C5 Aircross

Dla porównania, Citroen C5 Aircross 1. generacji (na zdjęciu wersja po liftingu).

Zmieniła się również sylwetka, auto jest bardziej kanciaste od poprzednika. Przedni pas jest nieco agresywniej stylizowany, pojawiły się trzyczęściowe reflektory LED. Istotne zmiany zaszły też z tyłu – zmieniono lokalizację miejsca na tablicę rejestracyjną, a oświetlenie zyskało bardziej awangardowy kształt, pomiędzy lampami pojawiła się również charakterystyczna blenda. Całość mocno detalami przypomina choćby nowego Citroena C3 – Citroeny ponownie zaczynają mocno wyróżniać się na drogach, zanika ta nijakość, z którą mieliśmy do czynienia choćby w dotychczasowym C5 Aircross. Z mojej strony Francuzi mogą liczyć na pełny podziw, bo nie każdemu udaje się ciekawie narysować kompaktowego SUV-a. Jako bonus mamy tu jeszcze poprawioną aerodynamikę, choć nadwozie na pierwszy rzut oka wcale na bardziej aerodynamiczne nie wygląda.

nowy Citroen C5 Aircross

Citroenie, robisz to źle – czyli słowo o napędzie

Gama silnikowa w nowym Citroenie C5 Aircross prezentuje nierówny poziom. Auto będzie oferowane jako elektryk (ë-C5) lub hybryda.

Zacznijmy od wersji elektrycznej, która dostępna będzie w dwóch wariantach mocy. Słabsza oferuje 210 KM, pozwala teoretycznie przejechać do 520 km na jednym ładowaniu i ma baterię o pojemności 73 kWh. Mocniejsza oferuje 230 KM, zdecydowanie większy ma być natomiast zasięg – do 680 km na jednym ładowaniu, a to dzięki akumulatorowi trakcyjnemu o pojemności 97 kWh.

Patrząc na suche dane katalogowe, trudno się przyczepić do wersji elektrycznych. Niezależnie od wersji otrzymujemy ponad 200 KM, gdzie w takim choćby Renault Megane E-Tech podstawowa wersja oferuje tylko 131 KM. Niezależnie od wyboru, maksymalna moc ładowania może wynosić 160 kW.

Problemy zaczynają się przy wersjach hybrydowych, których również są dwa warianty. Słabszy jest miękką hybrydą z silnikiem 1.2 Puretech, która teraz ma moc 145 KM. Mocniejszy to z kolei hybryda PHEV z 1.6 turbo. Silnik spalinowy generuje tu 150 KM, a elektryczny – 125. Moc systemowa równa jest 195 KM, a napęd jest przenoszony na przednią oś poprzez siedmiobiegową dwusprzęgłową automatyczną skrzynię biegów. W trybie elektrycznym będzie można przejechać do 85 km.

nowy Citroen C5 Aircross

Wersje z silnikiem spalinowym mają dodatkowy wlot powietrza z przodu.

Powiem to wprost i to dotyczy wszystkich „popularnych” marek należących do koncernu Stellantis, jak Opel, Peugeot czy Citroen właśnie. Dlaczego oni z uporem maniaka skazują klientów na konieczność kupienia hybrydy plug-in, gdy są zainteresowani mocniejszą wersją benzynową? Nie chce mi się wierzyć, że nie dałoby się zaoferować 1.6 turbo z miękką hybrydą.

Oczywiście nowy Citroen C5 Aircross nie jest pierwszym modelem Stellantisa, który ma ten kłopot

Trwa to już od kilku lat, gdzie największy absurd mamy chyba w przypadku Peugeota 508, gdzie do wyboru jest albo 3-cylindrowy 1.2 Puretech, albo hybrydy plug-in, jeśli ktoś chce więcej mocy. A nie, czekajcie – jest jeszcze lepiej, bo i te 1.2 wyrzucili z oferty, zostały tam tylko plug-iny (diesli też nie ma). Ręce puchną od klaskania.

Nie chodzi mi o to, żeby wersji PHEV nie było. Niech sobie będzie, tylko jeśli chodzi o mocniejsze wersje benzynowe to jako jedna z możliwości, a nie jedyny wybór. Jakby nie patrzeć, to osoby jeżdżące obecnie poprzednim Citroenem C5 Aircross z dieslem i chętne na jego wymianę na nowszy model raczej nie będą zachwycone paletą dostępnych wersji.

Podwozie – znak firmowy Citroena

Poprzednia generacja C5 Aircross w testach zbierała pochwały za wysoki komfort jazdy. W nowym modelu ma być podobnie. Znajduje się tu zawieszenie z poduszkami hydraulicznymi, które – jak twierdzi producent – mają zapewnić komfort na najwyższym poziomie. Nowością jest również pakiet Driver Assist 2.0, umożliwiający jazdę autonomiczną 2. poziomu.

Wnętrze – więcej miejsca i ekranoza

Samochód przez to, że stał się większy będzie na pewno przestronniejszy, szczególnie z tyłu – co się chwali. To co się rzuca w oczy to dwa pokaźne ekrany:

  • 13,6-calowy od multimediów,
  • 10,25-calowy z zestawem wskaźników, schowany za kierownicą.

Oceniając na podstawie fotografii, o ile podoba mi się sposób wkomponowania mniejszego ekranu, to tego samego nie powiem o już o tym większym.

nowy Citroen C5 Aircross

Przednie fotele mają dostępne funkcje masażu, ogrzewania, regulacji i wentylacji, podgrzewana może być także tylna kanapa. Bagażnik bazowo ma pojemność 650 litrów, co w kompaktowym SUV-ie może robić wrażenie.

Kiedy nowy Citroen C5 Aircross trafi do sprzedaży?

Produkcja nowego Aircrossa rozpocznie się w drugiej połowie roku, czyli praktycznie za chwilę. Auto będzie produkowane w francuskim mieście Rennes. Na ten moment zapowiadane ceny wynoszą od 35 do 50 tysięcy euro.

nowy Citroen C5 Aircross

Plus i minus to jedyne, co widzę…

Tak naprawdę, gdyby nie ten szczegół, oceniłbym premierę nowego C5 Aircross jednoznacznie pozytywnie. Auto stało się przestronniejsze, ma całkiem interesującą stylistykę, a wersje elektryczne na papierze mają całkiem sensowne parametry. Ale gama benzyniaków… no, nie. Po prostu kurczę no nie.

I tak, mimo wszystko też wolałbym C5 jako liftbacka czy kombi.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy – dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to