Najbardziej sportowa ze „zwykłych” linii modelowych Ferrari dość regularnie otrzymuje ostrzejsze warianty – 430 Scuderia, 458 Speciale, 488 Pista… Teraz nadeszła pora na potraktowanie tak jej obecnego, hybrydowo-sześciocylindrowego wcielenia – efektem jest Ferrari 296 Speciale.

Na początek zdradzę Wam pewne szczegóły „od kuchni” na temat artykułu. Choć o premierze dowiedziałem się z innego źródła, to na początek, przed pisaniem, postanowiłem przeczytać notkę samego Ferrari na ten temat. Spodziewałem się, że będzie nieco dłuższa niż artykuł docelowy – zwykle tak jest, producenci uwielbiają się rozwodzić nad każdym możliwym szczegółem i serwować to w obszernym opakowaniu marketingu. Tymczasem „notka” Ferrari to… 5750 słów, i to względnie napakowane konkretami. Dla porównania – ten tekst ma ich 1191. To oznacza, że…

Ferrari 296 Speciale to tylko nowa wersja, ale gruntownie zmodyfikowana

Zacznijmy od tego, co widać na pierwszy rzut oka. Nadwozie 296 Speciale ma agresywniejszy, bardziej motorsportowy styl, do czego przyczyniły się głównie rozbudowane zmiany w aerodynamice auta. Chyba najbardziej charakterystyczne są tylne skrzydełka, im też Ferrari poświęciło sporo uwagi. Są zainspirowane podobnym rozwiązaniem z modelu FXX K i rzecz jasna ich pozioma część generuje docisk. Pionowy fragment, wraz z poniższą, prostą krawędzią zderzaka (wziętą dla odmiany z torowego 296 Challenge) służą zaś kształtowaniu strumienia powietrza za samochodem tak, by minimalizować opór. Co ciekawe, to jeszcze nie koniec – podobno umieszczenie tych elementów pozwala im wpływać na przepływ powietrza wylatującego z tylnych chłodnic, tak, żeby chłodzenie było wydajniejsze (do czego jeszcze wrócę). Imponująca wielofunkcyjność.

ferrari 296 speciale skrzydła

Niepozorne, a tak ważne.

Kolejnym ciekawym elementem jest aktywny spojler (skrzydło? hm, to chyba zależy od pozycji). Względem standardowego 296 przyspieszono jego reakcje, a także dodano jeszcze jeden tryb pracy – Medium Downforce – służący nie tyle generowaniu maksymalnego docisku, co po prostu zapewnieniu stabilności przy wysokich prędkościach. Ogólnie jednak zmiany aerodynamiczne przyniosły zauważalne zwiększenie docisku – do 435 kg przy 250 km/h, co stanowi wartość o 20% większą niż w podstawowym modelu.

Był też jednak drugi istotny cel tych zmian – poprawienie wydajności chłodzenia. Ferrari 296 Speciale ma więcej mocy, a do tego więcej przyczepności – co stawia większe wyzwania hamulcom. Oznacza to też więcej ciepła do rozproszenia. Ferrari nie chciało jednak zmieniać nic w układzie chłodnic ani ich powiększać. Zamiast tego powiększono niektóre wloty, inne przesunięto, jakieś dodano – a przydały się też, wspomniane wyżej, sztuczki odpowiednio kierujące przepływem chłodzącego powietrza. W efekcie całkowity jego przepływ zwiększył się aż dwukrotnie w stosunku do 296 GTB.

Więcej mocy, ale i więcej brzmienia, czyli napęd Ferrari 296 Speciale

Ach, tak – to, co tygryski lubią najbardziej. 3-litrowe V6 zachowuje ogólny układ z 296 GTB – 120 stopni rozchylenia i dwie turbiny w tzw. „hot vee”. Zyskało jednak 37 KM, co daje równe 700, przy 8000 obrotów (moment obrotowy to 755 Nm). Ferrari chwali się, że to rekord w klasie jeśli chodzi o stosunek mocy do pojemności, wynoszący tu 234 KM z litra. Pomógł w tym… system statystycznego monitorowania zdarzeń nieprawidłowego spalania, czyli po ludzku – monitorowanie spalania stukowego rodem z F1.

Silnik jest jednak nie tylko mocniejszy, ale i lżejszy – aż o 9 kg. Uzyskano to wieloma zmianami, z których najciekawsze są dwie. Po pierwsze – szerokie zastosowanie tytanu. Tytanowe są korbowody (prosto z F80), co w połączeniu z odelżonym wałem korbowym zaoszczędziło 2,2 kg w całym układzie korbowo-tłokowym – a to dodatkowo przyspiesza reakcje silnika. Ale aż 1,9 kg zaoszczędzono stosując tytanowe śruby i szpilki głowicy, po raz pierwszy w samochodzie drogowym. A jeśli komuś mało – można jeszcze, opcjonalnie, zamówić tytanowy wydech.

ferrari 296 speciale

Drugim ciekawym sposobem redukcji masy jest dokładniejsza obróbka bloku silnika. Tu inspiracja pochodzi z wyścigowego Ferrari 499P, a sam sposób polega na okrawaniu bloku ze wszystkich niepotrzebnych fragmentów metalu. Wydawałoby się – detal, w końcu blok odlewa się w pożądanej formie. A jednak nawet to pozwoliło ściąć 1,2 kg.

Ferrari popracowało też nad dźwiękiem silnika – co określają m.in. jako „jeszcze bogatszą harmonię zauważalną w wyższych częstotliwościach”. A konkretnie – podwoili liczbę kanałów akustycznych doprowadzających dźwięk silnika do kabiny, a także zmodyfikowali ich położenie. Co ciekawe – cały ten system jest opatentowany.

Dodatkowa moc prądu

To nie koniec wzrostów mocy – w końcu Ferrari 296 Speciale jest hybrydą. Umieszczony między V-szóstką a skrzynią biegów elektryczny silnik MGU-K osiąga teraz 180 KM (o 13 więcej niż w 296 GTB) i 315 Nm. Daje to moc systemową na poziomie 880 KM, co Ferrari określa jako rekord wśród swoich produkcyjnych modeli RWD – najwyraźniej nie zaliczają do nich LaFerrari, które miało moc systemową równą 1050 KM.

Taka moc będzie jednak dostępna tylko w nowym trybie „Qualify”, i to w określonych momentach. Auto dostanie zastrzyk mocy na wyjściach z zakrętów, tak, żeby czas okrążenia danego toru był jak najlepszy – bo tak, system będzie dostosowywał swoje działanie w zależności od toru. Będzie też monitorował na bieżąco temperaturę napędu, tak, by nie narażać go na przegrzanie dodatkową mocą. Dostępne „strzały” będą widoczne na specjalnym wskaźniku.

Pozostałe tryby się nie zmieniają – domyślny „Hybrid”, niewyłączający silnika spalinowego „Performance” i czysto elektryczny „eDrive”. Ten ostatni oferuje zasięg do 25 km, co przy baterii o pojemności 7,45 kWh wygląda dość prądożernie, a także prędkość maksymalną 135 km/h. Moc jest w nim ograniczona do 154 KM. W sam raz do podjechania po bułki.

W ciekawy sposób przyspieszono reakcje 8-biegowej, dwusprzęgłowej przekładni – a właściwie uzyskano takie wrażenie. Otóż napęd elektryczny ma być z nią zsynchronizowany tak, żeby kompensować spadek przyspieszenia podczas zmiany biegów – i tak skrócone zmianami w oprogramowaniu.

verde nürburgring

A swoją drogą, ten zielony lakier debiutuje razem z 296 Speciale i nazywa się Verde Nürburgring.

Lekkość, precyzja i przyczepność

Nie tylko silnik jest lżejszy – cały samochód schudł względem 296 GTB o ponad 60 kg, w czym miało też udział szersze zastosowanie włókna węglowego w nadwoziu – tu jednak, o dziwo, Ferrari nie chwali się konkretami, poza opcjonalnymi zderzakami i pokrywą silnika z tego materiału. Redukcja masy dotknęła nawet zawieszenia – sprężyny są z, nie zgadniecie… tytanu.

Oczywiście nie oszczędzono wnętrza – nie tylko znalazło się w nim więcej włókna węglowego, ale też zostało ono uproszczone, na motorsportową modłę. Na przykład boczki drzwi to dość minimalistyczne, jednolite elementy z karbonu, i nawet kratki głośników mają po prostu formę grup otworów. Również tunel środkowy to jeden duży element z tego lekkiego materiału.

ferrari 296 wnętrze

Razem, uwzględniając opcje, daje to masę (na sucho) 1410 kg, której środek też wypada niżej, niż w podstawowym modelu. W połączeniu ze specjalnie opracowanymi do tego modelu oponami Michelin Pilot Sport Cup2 (odpowiednio 245/35 ZR20 i 305/35 ZR20 przód/tył) pozwala to Ferrari 296 Speciale na osiąganie o 4% większych przeciążeń bocznych. O ograniczenie przechyłów bocznych o 13% dba zaś zmodyfikowane i obniżone o 5 mm zawieszenie.

Ferrari zadbało też o lepsze hamowanie, choć w nieoczywisty sposób. Zastosowali bardziej zaawansowany system kontroli ABS, używający czujników „6D” i funkcji szacującej aktualną dynamikę auta, co pozwala na dokładniejsze określanie jego faktycznej prędkości, a co za tym idzie – skuteczniejsze dozowanie idealnej siły hamowania.

Efekt, czyli osiągi Ferrari 296 Speciale

Nowy model nadal jest w trakcie homologacji, co przekłada się na nieco niekompletne dane, ale i to, co już mamy, jest imponujące. Speciale osiąga pierwszą setkę w 2,8 sekundy, a drugą w równe 7 – to odpowiednio o 0,1 i 0,3 s szybciej, niż 296 GTB. Prędkość maksymalna na razie jest określona tylko jako „ponad 330 km/h”. Ciekawy jest czas okrążenia firmowego toru Fiorano – 1:19 minuty. To o 2 sekundy szybciej niż 296 GTB, ale też o niemal sekundę szybciej niż… LaFerrari! I to pomimo mniejszej mocy i większej masy.

ferrari 296 speciale aperta

Wyjątkowe, ale nie limitowane

Wszystko, co powyżej napisałem o Ferrari 296 Speciale odnosiło się co prawda do wersji zamkniętej, ale auto od razu zadebiutowało też jako targa, wnioskując z podpisu jedynego przedstawiającego ją zdjęcia nazwana 296 Speciale Aperta. Produkcja nie będzie limitowana, lecz jak na razie nie wiadomo, kiedy dokładnie się rozpocznie. Typowo dla Ferrari, nie są też podawane ceny, choć według różnych źródeł można spodziewać się okolic niemal 2 milionów złotych.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy – dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to