Obecnie na rynku mamy już „czwartą” generację Continentala GT, która de facto jest głęboką modernizacją trzeciej. Rok temu RedNacz przedstawiał najmocniejszy wariant Speed po modernizacji. Teraz przyszła pora na jeszcze ostrzejszy, choć… słabszy wariant. Oto nowy Bentley Continental GT Supersports.
Bentley Continental GT to swego rodzaju bestseller wśród aut luksusowych, choć złośliwi powiedzą, że samochód dla piłkarzy. Angielskie GT, korzystające z technologii Volkswagena, przez lata występowało z potężnym silnikiem W12, teraz musi się zadowolić mniejszym V8. W teorii wszystko się zgadza – to wciąż luksusowe GT, które mocy ma aż nadto – 700 KM w podstawowej wersji i 782 KM w przytaczanym wariancie Speed. Pewnym problemem może być sposób osiągnięcia tej mocy, ponieważ podwójnie doładowane V8 połączono z silnikami elektrycznymi – nowy Continental GT to hybryda plug-in, co oznacza podniesienie i tak już wysokiej masy własnej. Ale można powiedzieć, że Bentley wysłuchał głosów niezadowolenia entuzjastów i postanowił wypuścić wersję, w której Continental GT jest wolny od wirusa PHEV.

„Bentleyem nie przystoi”, ktoś mógłby pomyśleć.
Krótka lekcja historii – czym jest Supersports w Bentleyu

Bentley 3-litre Supersports Brooklands z 1925 roku.
Po raz pierwszy ta nazwa w historii Bentleya pojawiła się w 1925 roku. Odnosiła się do topowej wersji modelu 3-litre, która była nieco lżejsza i miała krótszy rozstaw osi. Było to pierwsze auto tej marki zdolne przekroczyć prędkość 100 mph, a do 1927 roku wyprodukowano 18 egzemplarzy.

Bentley Continental GT Supersports I generacji. Produkowany w latach 2009-2011.
Większość z nas mogła się z tą nazwą spotkać w 2009 roku, kiedy Bentley zaprezentował topową wersję Continentala GT pierwszej generacji. Korzystała z sześciolitrowego W12 z dwiema turbosprężarkami tak jak w pozostałych wersjach, ale tutaj moc wynosiła 630-640 KM a moment obrotowy 800 Nm. Auto było też lżejsze od zwykłego Continentala GT o 110 kg. To wszystko skutkowało przyspieszeniem 0-100 w czasie 3,7 s i prędkością maksymalna wynoszącą nawet 330 km/h. Warto tu wspomnieć w ramach ciekawostki, że Juha Kankkunen ustanowił nim w 2010 roku rekord prędkości na lodzie osiągając właśnie 330 km/h. Później uczczono to wyprodukowaniem 100 egzemplarzy Supersports ISR, gdzie rozwinięciem skrótu było Ice Speed Record.

W latach 2010-2011 można było kupić Bentleya Continentala GT Supersports w wersji kabrio.
Następny i dotychczas ostatni Supersports pojawił się w 2017 roku, w drugiej generacji Continentala GT. Z zewnątrz auto wyróżniało się bardziej rozbudowanym pakietem aerodynamicznym, w tym m.in. skrzydłem na klapie bagażnika, które można było w opcji usunąć.

Bentley Continental GT Supersports z lat 2017-2018.
Auto było jeszcze mocniejsze – tutaj było już 710 KM oraz 1017 Nm. Do momentu przedstawienia nowego Continentala GT Speed, był to najmocniejszy wariant w historii modelu. Tutaj pierwsza setka była osiągana w 3,5 s a prędkość maksymalna wynosiła 336 km/h.

Wersja Kabrio.
Zawsze więc to były samochody wybijające się w gamie Continentala GT, były najmocniejsze i najlżejsze. Był to też od zawsze produkt mocno limitowany – pierwszego Continentala GT Supersports wyprodukowano 1200 sztuk, następcy natomiast tylko 710.
Przyjrzyjmy się jak wygląda nowy Continental GT Supersports

Patrząc na to jak wyglądał poprzednik można się było spodziewać, że to będzie bardzo krzykliwy wariant Continentala GT. I tak jest. Jest mocno zmieniony przedni pas – mamy całkiem spory splitter, nad nim jest coś takiego przypominające tzw. canardy z samochodów DTM, które również są przy drzwiach, są też zupełnie nowe progi. Można też zauważyć na grillu cyfrę 8, co stanowi nawiązanie do innego Bentleya z lat 20., modelu 4.5-litre.

Na progach napis Supersports, żebyśmy mieli pewność jaka to wersja.
Patrząc na linię boczną rzucają się w oczy wcięcia na tylnym zderzaku, wyglądające jak dodatkowe wloty powietrza (którymi jednak nie są). Auto jest na całkiem sporych, 22-calowych kutych felgach, wykonanych przez Manthey Racing. Warto też wspomnieć, że dach wykonano z włókna węglowego.

Z tyłu możemy zauważyć dolną część zderzaka, w której są końcówki układu wydechowego, wykonaną z włókna węglowego. Na klapie znajduje się również karbonowa lotka, która jest dyskretniejsza niż skrzydło z poprzednika. Jest też tytanowy układ wydechowy, niestety firmy Akrapović. Niektórzy mogą pomyśleć, że brytyjski producent inspirował się projektem najgorszej firmy tuningowej na świecie, czyli Mansory. Ja jestem jednak zdania, że w przypadku „super-sportowego” wszystkie te dodatki pasują do siebie i całość robi bardzo dobre wrażenie. Duży plus leci również za smaczek nawiązujący do historii w postaci grilla z cyfrą 8. Może to dlatego, że zawsze podobał mi się każdy Continental GT. Zaznaczam, GT – nie liczy się bazujący na pierwszej generacji Flying Spur z 2005 r., on jest paskudny.
Bentley Continental GT Supersports ma najmniej mocy z obecnej gamy modelu, ale… to dobrze

Tu się znajduje silnik, niestety już nie W12.
Nowy Continental GT Supersports jest napędzany przez czterolitrowe V8 z dwiema turbosprężarkami, które możemy spotkać chociażby w Audi RS6. Wielka szkoda, że nie jest to W12, ale takie już czasy – trzeba iść na kompromisy, żeby nie podpaść normom emisji spalin. Moc wynosi 666 KM a moment obrotowy 800 Nm, więc jest to najsłabsza wersja w gamie obecnego Continentala GT. Natomiast jest jedna bardzo dobra wiadomość, a właściwie to dwie. W przeciwieństwie do standardowego GT oraz GT Speed nie ma tutaj silników elektrycznych, ani całej reszty układu hybrydy plug-in. To przekłada się na wyraźny spadek masy własnej. Mało tego, jest to też pierwszy Continental GT w historii, który ma napęd na tył. Nawet najbardziej radykalny dotychczas wariant w historii modelu, GT3-R z 2014 roku, miał napęd 4×4.
Fakt, jest to najwolniejsza wersja – pierwszą setkę osiąga w 3,7 s, natomiast prędkościomierz zatrzymuje się na 310 km/h. Oznacza to ten sam czas przyspieszenia, co w Continentalu GT Supersports z 2009 roku, a niższą prędkość maksymalną ma jedynie obecny Continental GT, gdzie jest ona ograniczona elektronicznie do 285 km/h. Jednakże wciąż to jest bardzo szybki wóz, a do tego jego pełny potencjał jest nie tylko w osiągach na prostej.
Konkretna redukcja wagi i pakiet zmian w podzespołach, które mają uczynić z Continentala GT dzikusa

Zacznijmy od nurtującego wiele osób pytania, ile teraz waży Continental GT Supersports. Dzięki usunięciu układu hybrydowego, napędu na 4 koła oraz zastosowaniu włókna węglowego w nadwoziu, auto waży teraz 1990 kg. Naprawdę – mamy Bentleya z 2025 roku, którego waga nie przekracza 2 ton. Nie pozostaje nic innego jak tylko pogratulować. W ramach ciekawostki dodam, że ten Bentley jest tylko o 20 kg cięższy niż Ford Mustang GTD, zbudowany od zera jako drogowa wyścigówka GT3.

Zawieszenie i układ kierowniczy zostały specjalnie zestrojone pod tę wersję. To samo również dotyczy pracy systemu Dynamic Driver Control oraz ESC. W tym pierwszym mamy do wyboru trzy tryby: Touring, Bentley oraz Sport. W przypadku ESC możemy ustawić sobie poziom wspomagania – od całkowicie włączonego, poprzez tryb Dynamic, gdzie mamy większą swobodę we wpadaniu w nadsterowność, aż po całkowite wyłączenie tego systemu.
Standardowe ogumienie tego auta to Pirelli P-Zero, natomiast w opcji można zamówić Trofeo RS, co do których producent zapewnia, że wyposażone w nie auto pokonuje zakręty o 1/3 szybciej niż Continental GT Speed, a maksymalne przeciążenie może wynosić 1,3 g. Mówiąc o dodatkowych parametrach, to wszystkie te dodatki na nadwoziu mają generować docisk większy od modelu GT Speed o 300 kg. Pomimo tego, że jak na Bentleya to lekkie auto, to obiektywnie nie należy do wagi piórkowej, więc potrzebne są dobre hamulce do zatrzymywania tego ciężaru. Są one ceramiczne, z przodu tarcze o średnicy 440 mm z 10-tłoczkowymi zaciskami, z tyłu natomiast – 410 mm z 4-tłoczkowymi zaciskami.
Dość nietypowo jak na Bentleya, bez przepychu w środku

Ze względu na charakter wersji Supersports, trochę nietypowa jest konfiguracja wnętrza premierowego egzemplarza. Wnętrze jest czarne z dodatkiem beżu, a na desce rozdzielczej zamiast drewna czy aluminium jest włókno węglowe. Poza tym mamy tu bardziej sportowe fotele – ale tylko z przodu, bo usunięto tylną kanapę. Choć to pewnie żadna strata – jeśli ktoś chce przewieźć Bentleyem kogoś z tyłu, to jest od tego Flying Spur czy Bentayga.

Będzie ich mało i najprawdopodobniej wszystkie zostały zarezerwowane
Auto będzie można zamawiać od marca, natomiast pierwsze egzemplarze powinny zacząć trafiać do klientów na końcu przyszłego roku. Choć tak naprawdę większość nabywców pewnie już zawczasu dokonała rezerwacji, przez co jeśli ktoś jeszcze chce się załapać, to musi się pospieszyć, bo ma powstać jedynie 500 sztuk. Na pewno trzeba będzie sięgnąć bardzo głęboko do kieszeni. Skoro Continental GT Speed kosztuje od 1,5 mln zł w górę, tak tutaj nie zdziwiłbym się gdyby cena przekroczyła dwie „bańki”.
Oczywiście jak na Bentleya przystało, mamy bardzo duże możliwości konfiguracji. Wnętrze można skonfigurować w dwu- lub trzykolorowym wystroju. Możemy wybrać jeden z 11 głównych kolorów skóry i 22 dodatkowych oraz 9 kolorów akcentowych – co daje ponad 2000 możliwych kombinacji kolorystycznych samego wnętrza. Do tego 24 kolory zewnętrzne i wiele, wiele innych opcji – całkiem możliwe, że nie będzie dwóch takich samych egzemplarzy.
Fantastyczne uczczenie stulecia „Supersports” w marce Bentley

To jest jedna z najlepszych premier tego roku. Śmiem zaryzykować, że nowy Bentley Continental GT Supersports zrobił na mnie większe wrażenie niż Corvette ZR1X, które kilka miesięcy temu przedstawialiśmy. Bentley postanowił całkowicie zaszaleć i wygląda to naprawdę imponująco. Z zewnątrz auto zyskało naprawdę pokaźny pazur. Od strony technicznej zrobiono to, czego życzyłaby sobie spora grupa ludzi w standardowych Continentalach GT, czyli usunięto układ hybrydowy. Do tego po raz pierwszy będzie można „polatać bokiem” dzięki temu, że nie ma 4×4. Do pełni szczęścia brakuje tu silnika W12 i szkoda, że nie zostawiono go chociaż dla tej wersji. Cały pakiet zmian w podwoziu, sprawia również, że to również pierwszy drogowy Bentley, którego będzie można zabrać na tor. Jestem ciekaw jak by wypadł na torze Nürburgring – choć oczywiście to nadal nie będzie żaden konkurent ani alternatywa dla Porsche 911 GT3/GT3 RS.