Toyota RAV4 to jeden z największych hitów sprzedażowych japońskiej marki. Nie mam więc wątpliwości, że sytuacja powtórzy się także w przypadku nowej generacji, którą właśnie zaprezentowano.
Co lubią Polacy (i całkiem spora część świata poza nami)? Toyoty. Co jeszcze? SUV-y. I co jeszcze? No hybrydy. Tak się zupełnym przypadkiem składa, że wszystkie te kryteria są spełniane w przypadku RAV-ki, na którą popyt ciągle jest wysoki. Toyota obiecuje, że nowa RAV4 będzie kusić jeszcze bardziej.
Nowa Toyota RAV4 nie jest zbudowana od zera – to dobrze i średnio dobrze
Choć w swoim komunikacie prasowym producent używa zwrotu all-new (całkiem nowa), auto bazuje na tej samej platformie co poprzednik – czyli TNGA-K. Oznacza to, że ma niemal taką samą długość nadwozia (tj. 4595 mm, podczas gdy poprzednik: 4570-4600 mm) i identyczny rozstaw osi, wynoszący 2690 mm. Nieco wzrosła za to wysokość – z 1660 do 1702 mm. Oczywiście sama platforma także została zmodernizowana, na czele z usztywnieniem newralgicznych miejsc, jak choćby punktów mocowania zawieszenia – ma to poprawić zarówno własności jezdne, jak i komfort jazdy.
Większych różnic będzie można się spodziewać w odmianie GR Sport, która – oprócz zmian wizualnych – otrzyma także inaczej zestrojone zawieszenie i układ kierowniczy. W Europie dostępne będą wersje konwencjonalne i właśnie GR Sport, natomiast w Stanach Zjednoczonych linie stylistyczne będą trzy: Core Design (odpowiednik naszych zwykłych RAV-ek), Rugged Design (uterenowiona) i Sport Design (w tym topowa w tej linii GR Sport).
Sam fakt użycia paruletniej platformy co do zasady nie jest niczym złym – udane rozwiązania potrafią trwać latami w różnych modelach danej marki. Problem może być inny: często auta nieco rosną z generacji na generację. Nowa Toyota RAV4 nie urosła, przez co może nieco stracić w oczach niektórych potencjalnych nabywców, poszukujących możliwie najbardziej pojemnych aut. Jest to jednak kwestia indywidualnych preferencji – ba, zapewne znajdą się i klienci, którzy chętnie wymienią sobie poprzednią generację na nową, mając pewność, że skoro dotychczasowy samochód mieścił się w garażu, to nowy też będzie. Tym, którzy chcieliby kupić SUV-a Toyoty ale o większym nadwoziu, będą musieli zainteresować się Highlanderem.
Co nowa Toyota RAV4 będzie mieć pod maską?
Hybrydy, oczywiście. Producent ma jeszcze potwierdzić podane w komunikacie prasowym parametry, ale wiemy, że dostępna będzie hybryda typu zamkniętego (czyli bez opcji doładowywania z gniazdka) oraz hybryda plug-in. Obie będzie można zamówić z napędem na wszystkie cztery lub tylko na przednie koła, przy czym w przypadku odmiany Plug-In Hybrid wersja FWD będzie nowością w gamie.
Choć w amerykańskim komunikacie prasowym Toyota informuje, że zarówno hybryda zamknięta jak i plug-in korzystają z 2,5-litrowego silnika A25A-FXS (tego samego, co obecna generacja tego modelu), istnieje uzasadnione podejrzenie, że w Europie stosowane będą silniki 2-litrowe – przynajmniej w hybrydach zamkniętych. Przemawia za tym przede wszystkim fakt, że spadnie moc systemowa: nowa Toyota RAV4 Hybrid FWD będzie mieć 183 KM, a Hybrid AWD-i – 191 KM. Są to wyniki niższe niż w nowym, 2-litrowym Lexusie ES 300h (197 KM). Obecna generacja RAV4 oferuje 218 (FWD) lub 222 KM (AWD-i). Gdy będą dostępne nowe, szersze informacje nt. układów napędowych, zaktualizujemy ten tekst.
Marginalnie spadnie także moc systemowa hybrydy plug-in AWD-i – z 306 do 304 KM. Poprawić ma się natomiast dynamika tej odmiany, za co odpowiadać będzie udoskonalony przedni silnik elektryczny o mocy zwiększonej ze 134 do 150 kW (tj. ze 182 do 204 KM) – sprint do 100 km/h ma w nowym modelu zajmować 5,8 zamiast obecnych 6 sekund. Wspomniana wcześniej nowość – plug-in z napędem na przód – będzie oferować 268 KM.
Toyota RAV4 Plug-In Hybrid korzystać będzie z nowego, litowo-jonowego akumulatora trakcyjnego o pojemności 22,7 kWh. Ma on umożliwiać przejechanie do 100 km w cyklu mieszanym (według wytycznych WLTP), w czym pomoże geo-fencing – ta technologia będzie na podstawie danych z nawigacji i na podstawie nawyków kierowcy automatycznie przełączać samochód między trybem hybrydowym a elektrycznym, by jazda była możliwie najbardziej efektywna. Przypomina mi to odrobinę rozwiązanie z Rolls-Royce’a, w którym z GPS-em współpracuje skrzynia biegów, by niepotrzebnie nie zmieniać przełożeń.
Szybsze niż w aktualnie oferowanym plug-inie będzie ładowanie: maksymalna moc ładowania prądem stałym (DC) sięgnie 50 kW, dzięki czemu w optymalnych warunkach naładowanie samochodu od 10 do 80 proc. pojemności akumulatora zajmie ok. 30 minut. Prędkość ładowania prądem przemiennym (AC) także się zwiększy – możliwa do uzyskania moc ładowania zwiększy się dwukrotnie względem obecnie oferowanego modelu, tj. do 11 kW. Dzięki temu bateria będzie naładowana w trzy godziny.
Wnętrze pasuje stylem do nadwozia, ale…
… ma też pewne wady, jak na przykład usunięcie bardzo chwalonych za wygodę pokręteł do obsługi systemu wentylacji i klimatyzacji. Co prawda najważniejsza funkcja, tj. zmiana temperatury, nadal będzie regulowana fizycznymi instrumentami (tym razem przyciskami), ale reszta – czyli np. kierunki nawiewu, podgrzewanie foteli kierownicy – będzie trzeba włączać lub regulować z poziomu ekranu multimediów.
Skoro już przy multimediach jesteśmy, to Toyota chwali się, że nowa RAV4 to pierwszy model korzystający z nowego systemu zaprojektowanego na bazie platformy o nazwie Arene. Ma ona umożliwiać tworzenie szybszego, modułowego, przyjaznego w obsłudze i bezpiecznego oprogramowania do samochodów. Docelowo systemy te mają pojawić się także w innych Toyotach i Lexusach, a być może także i w innych markach, jeśli dogadają się z Japończykami. Oczywiście system będzie mógł aktualizować się zdalnie, bez potrzeby wizyty w autoryzowanej stacji obsługi.

Spodziewam się, że wersja bazowa i Executive (o ile nazewnictwo zostanie utrzymane) otrzymają jasną podsufitkę. GR Sport i widoczna tu na zdjęciach (prawdopodobnie odpowiadająca aktualnej Selection) będą oferowane z podsufitką w ciemnej tonacji.

Poprzednik oferował 580 l pojemności bagażnika do wysokości rolety (520 l w Plug-In Hybrid). Nowa RAV4 prawdopodobnie zaoferuje dokładnie tyle samo miejsca. Na zdjęciu: RAV4 PHEV (plug-in).
Osobiście mam mieszane uczucia do braku dużej dźwigni zmiany przełożeń – jasne, w hybrydzie sens jej stosowania jest dosyć ograniczony, ale był to jeden z elementów, dzięki któremu wnętrze SUV-a Toyoty wyglądało… cóż, solidniej. Trudno jednak powiedzieć, by poczucia solidności w nowej kabinie brakowało – z pewnością nie będzie to poziom Land Cruisera V8, którego tworzywa sztuczne sprawiały wrażenie wytrzymalszych od stali, ale jak na ten segment i bardziej terenowy charakter auta niż choćby takiego VW Tiguana, powinno być w punkt.
Nowa Toyota RAV4 pojawi się na naszym rynku w roku fiskalnym 2025
Tym pojęciem posługuje się wielu japońskich producentów, a oznacza ono, że auto może się pojawić w salonach teoretycznie między kwietniem 2025 roku a marcem 2026. W praktyce należy oczekiwać, że pierwsze pokazy premierowe będą zapewne miały u nas miejsce w drugiej połowie bieżącego roku, a samochody dla klientów – i na dealerskie ekspozycje – zaczną przyjeżdżać już w nowym roku. Ceny nie są jeszcze znane. Przedsprzedaż ma się rozpocząć we wrześniu bieżącego roku.
Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy – dzięki!











