Są takie wersje poszczególnych modeli, które można uznać za optymalne. W przypadku aut sportowych mają zwykle zauważalnie więcej mocy od wariantów bazowych, ale nie onieśmielająco dużo jak wersje topowe. I o ile w Porsche czymś takim jest model 911 Carrera GTS, to Chevrolet na takim miejscu umieścił nową Corvette C8 Grand Sport.
Właściwie to nowE Grand Sporty, bo Chevrolet zaprezentował dwa warianty: z literą X i bez niej.
Zanim przejdziemy do szczegółowych informacji na temat najlepszych wersji najlepszego amerykańskiego auta sportowego (no, przynajmniej z tych aktualnie produkowanych, bo RedNacz coś się tam już zapowietrza na temat Viperów ACR), to dwa słowa o historii Grand Sportów – zapraszam.
Od wyścigówki do budżetowego Z06

fot.: GriotsMotors, BringaTrailer.com
Po raz pierwszy nazwa Grand Sport pojawiła się w 1962 roku. Była to wersja wyścigowa na bazie drugiej generacji, przygotowana do rywalizacji z Shelby Cobrą. Była znacznie zmodyfikowana względem drogowego modelu, a 6,2-litrowa V-ósemka osiągała ponad 550 KM. Planowano małą serię aut drogowych, ale przez problemy natury formalnej zbudowano jedynie pięć egzemplarzy wyścigowych – w zasadzie każda aukcja z podobnym autem to oferta sprzedaży repliki (repliką jest też egzemplarz ze zdjęcia powyżej).

Chevrolet Corvette C4 Grand Sport C4. Silnik LT4 osiągał tu 330 KM.
Chevrolet wrócił do tej nazwy w 1996 roku, oferując wówczas limitowaną do 1000 sztuk (w tym 810 Coupe) edycję na pożegnanie czwartej generacji Corvette. Po kolejnej przerwie do nazwy Grand Sport powrócono na dłużej w 2010 r., w generacji C6.
Było to pośrednie zastępstwo dla bazowej Corvette z pakietem Z51. Od standardowego modelu różniło się pakietem nadwoziowym zbliżonym nieco do tego z 7-litrowej odmiany Z06. Z lepszej wersji pochodziły również elementy zawieszenia i układu hamulcowego. Moc była tu natomiast taka, jak w zwykłej Corvette po liftingu i wynosiła 436 KM.
Podobnie było w następcy produkowanym w latach 2017-2019. Moc była taka sama jak w najtańszym Stingrayu (466 KM), ale dorzucono bardziej agresywny pakiet aerodynamiczny, charakterystyczne malowanie i zmodyfikowane podwozie. Opcja w sam raz dla kogoś, dla kogo 659 koni odmiany Z06 lub 765 KM w ZR1 było przesadą.
Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że nowy model nie odbiega od tej reguły

Chcielibyśmy pokazać to zdjęcie w wyższej rozdzielczości, ale po wykadrowaniu i wyrzuceniu niepotrzebnego tła zostaje nam tylko nieszczęsne 1600 na 900 pikseli. Polecam uwadze oryginał.
Pakiet aerodynamiczny zapożyczono z wariantu Z06 – oba auta najszybciej odróżnić można po oznaczeniach za bocznymi wlotami powietrza. No i po charakterystycznym malowaniu w wersji Grand Sport, oczywiście. Warto zwrócić uwagę na ukośne pasy typowe dla GS-ów – po raz pierwszy w Corvette powędrowały na tylną część nadwozia, niejako podążając za silnikiem.
Tak jak w przypadku dwóch ostatnich generacji, ten wariant będzie oferowany jako Coupe ze zdejmowaną środkową częścią dachu (dlaczego oni nie nazywają tego targą?) oraz jako kabriolet – Convertible z rozkładanym sztywnym dachem.
Wspominałem już kiedyś, że Chevrolet Corvette C8 moim zdaniem zbyt mocno przypomina wyglądem Ferrari, co jest efektem m.in. przeniesienia silnika za przednie fotele. Uważam jednak, że auto zyskuje wizualnie w wyższych wersjach. Nie inaczej jest w przypadku Grand Sportów, które na dodatek mają oferować sporo możliwości indywidualizacji – wliczając w to wybór, czy końcówki wydechu mają znajdować się po bokach zderzaka, czy może pośrodku.
Najważniejszą nowością jest nowy silnik
Mamy tutaj oczywiście ułożony centralnie silnik V8, ale Chevrolet postanowił, że nie wrzuci tu po raz kolejny LT z wałkami rozrządu w głowicach. Do oferty przywrócił silnik small block z rodziny LS, z wałkiem rozrządu w bloku. Nowa konstrukcja ma pojemność 6,7 litra i nosi oznaczenie LS6. Model Grand Sport osiąga 535 KM i 686 Nm, natomiast Grand Sport X ma do pomocy układ hybrydowy – auto zastąpi w gamie wersję E-Ray. Tutaj kierowca będzie mieć do dyspozycji 721 KM i 873 Nm, a także napęd obu osi – z przodu realizowany przy pomocy silnika elektrycznego.
Jak łatwo zauważyć, Chevrolet powrócił do czasów generacji C4, kiedy to Grand Sport miał więcej mocy od odmiany bazowej – obecnie najtańsze Corvetty osiągają od 482 do 502 KM (zależnie od rynku), natomiast schodzący z rynku E-Ray – 644 KM. Za przeniesienie napędu będzie odpowiadać – tak jak w pozostałych odmianach – ośmiobiegowa, dwusprzęgłowa skrzynia biegów. Osiągi nie są jeszcze znane.
Grand Sport to taka małpa
Być może kojarzycie taki viralowy filmik, na którym małpy podchodzą do kartonu z jakimiś przysmakami i po zaopatrzeniu się szybko zwiewają. Nowy Chevrolet Corvette Grand Sport to właśnie taka małpa, która podkradła sobie kilka smacznych kąsków od droższych odmian. Jest tutaj wspomniany pakiet aerodynamiczny czy Magnetic Selective Ride Control. Wybór pakietu Z52 Sport Performance uzupełnia wyposażenie o hamulce z wersji Z06, ogumienie Michelin Pilot Sport 4S (zamiast seryjnych Michelinów Pilot All Season 4) i sztywniejsze zawieszenie, a pakiet Z52 Track Performance zawiera karbonowo-ceramiczny układ hamulcowy, opony Michelin Pilot Sport Cup 2R, zawieszenie zestrojone z myślą o jeździe po torze oraz bardziej rozbudowany pakiet aerodynamiczny z widocznym na powyższym zdjęciu dużym skrzydłem.
Cenowo ma być dobrze, a przynajmniej w sam raz
Producent jeszcze nie podał cen, aczkolwiek wiele wskazuje na to, że Grand Sport RWD ma kosztować mniej niż 100 tys. dolarów. Obecnie najtańszy wariant Stingray kosztuje w USA minimum 72 tys. dol. jako Coupe i 79 tys. w odmianie otwartej. Jeżeli komuś zależy na większej mocy, to na Z06 trzeba przeznaczyć, odpowiednio, 120 lub 127 tys. dol. bez opcji.
Grand Sport X AWD z pewnością przekroczy tę magiczną granicę, ale nie powinien być znacząco droższy od wycofywanej odmiany E-Ray, która dostępna jest za 111-118 tys. dol. zależnie od nadwozia.
Czy są szanse na debiut w Europie? Biorąc pod uwagę, że większość dotychczasowych odmiany można u nas kupić bez żadnego problemu, to nie spodziewam się, by z Grand Sportami miało być inaczej.
A najlepsze jest to, że jeśli ktoś nie będzie mógł się zdecydować na żadną z odmian po jej parametrach, to może to zrobić po prostu na podstawie dźwięku silnika – bo każda odmiana Corvette C8 brzmi inaczej.









