Peter Piper picked a peck of pickled peppers – uczy nas jedna z najpopularniejszych dziecięcych rymowanek w języku angielskim. Piper P2 to papryczka, która może nie porazi swą ostrością motoryzacyjnych kubków smakowych, wciąż jednak z łatwością zaspokoi apetyt na auto niespotykane, wizualnie przyjemne i stosunkowo niedrogie.
Piper? A to nie ta sieć pizzerii…?
No cóż, nie. Rozumiem, Drogi Czytelniku, że narobiłem Ci trochę smaka. Niestety, odniesienia kulinarne w tym tekście będziesz musiał(a) traktować wyłącznie metaforycznie, jako że firma Piper z żywieniem nie ma zbyt wiele wspólnego. No, chyba że chodzi o żywienie niechęci do wspomagania HMRC.
Piper le Garagiste
Zrobimy w garażu nadwozie z włókna szklanego, układ napędowy, hamulce i inne takie pożyczymy od jakiegoś popularnego auta, spakujemy to wszystko w paczki i wyślemy klientowi, żeby sam sobie poskładał – to nie jest mokry sen wujka Staśka o zostaniu rekynem motoryzacyjnego byznesu, tylko zupełnie realny modus operandi szerokiej gamy niszowych brytyjskich producentów samochodów sportowych z lat 60. i 70. ubiegłego stulecia. Nabycie kit cara – auta do samodzielnego montażu – nie było objęte podatkiem od zakupu, co znacząco obniżało cenę tego typu pojazdów. Komponenty mechaniczne pozyskiwano z samochodów popularnych w epoce, dzięki czemu dostępność części zamiennych była powszechna, a koszta ewentualnych remontów nie wywoływały przerażenia u nabywców. W połączeniu z przyjemną estetyką stylowych nadwozi z wyścigowym pazurem, walnie przyczyniło się to do boomu na lekkie, sportowe samochody w Zjednoczonym Królestwie we wzmiankowanym okresie.
Wymienienie wszystkich brytyjskich producentów kit carów zajęłoby dłużej, niźli mieszkańcom UK likwidacja monarchii. Dość powiedzieć, iż niektórzy z nich (Davrian czy Rochdale) po niegdysiejszych sukcesach zniknęli w niepamięci. Inni przebili się do powszechnej (Lotus), bądź chociaż motoryzacyjnej (TVR) świadomości. A Piper… No właśnie.
Od Sports Racera poprzez GT, GTT/GTR…
Firma powstała w połowie lat 60. w Campbell’s Garage w Kent. Pierwszym zaprezentowanym przez nią modelem był wypuszczony w roku 1966 Sports Racer – auto stricte sportowe o smukłym, opływowym, otwartym nadwoziu, napędzane różnymi silnikami tak, by spełnić wymagania poszczególnych serii wyścigowych. Inżynierowie Pipera szybko zrozumieli, iż jeśli przeprojektują ten pojazd na zamknięte coupe i dostosują do poruszania się po drogach publicznych, może im wyjść sprzedażowy hit.
Jak pomyśleli, tak zrobili i w ten oto sposób powstał samochód o – jakżeż oryginalnej – nazwie Piper GT. I faktycznie, przy zachowaniu wszelkich proporcji, był to rynkowy przebój. Zamówienia padały równie rzęsiście, jak mężczyźni w piosence Geri Halliwell. Niestety, za ich liczbą nie poszła jakość produktu, na którą dość powszechnie narzekano. Na szczęście firma wsłuchała się w sugestie swych klientów i wkrótce wypuściła poprawioną wersję swego auta, dostawiwszy jej w nazwie kolejne T. Piper GTT, przygotowany pod nadzorem kierowcy rajdowego (i posiadacza Sports Racera) sprawił, iż markę zaczęto postrzegać jako realnego konkurenta wspomnianych wcześniej Lotusa i TVR. Równolegle z Piperem GTT powstawał też Piper GTR – samochód wyścigowy Grupy 6 z silnikiem umieszczonym centralnie. Auto zostało zgłoszone do wyścigu 24-godzinnego w Le Mans w roku 1969, lecz problemy z przegrzewaniem sprawiły, iż nie uzyskało odpowiedniego czasu w kwalifikacjach i ostatecznie do startu nie doszło.
… aż po P2
Tragiczna śmierć właściciela firmy, Briana Sherwooda, w wypadku samochodowym w grudniu ’69 położyła kres projektowi wyścigowemu. Wydawało się, że i los całej firmy jest zagrożony. Na szczęście, dwaj pracownicy, Bill Atkinson i Tony Waller, przejęli przedsiębiorstwo. Przemianowani je na Emmbrook Engineering i początkowo kontynuowali produkcję GTT, później zaś opracowali Pipera P2. Model ten, będący opus magnum firmy, choć bazował na poprzednikach, pokazywał liczne ulepszenia w pod- i nadwoziu oraz projekcie wnętrza.
1. stycznia 1973 Zjednoczone Królestwo weszło (przy trzeciej próbie) w skład EWG. Regulacje wspólnego rynku wymusiły rozliczne zmiany w brytyjskim prawodawstwie. Zniknęła m.in. luka podatkowa, chętnie wykorzystywana przez garażowe manufaktury samochodowe. Produkcja Pipera P2 potrwała jeszcze, co prawda, kilka lat, jednakże następcy już nie zaprezentowano.
Paprykowy kawałek historii na sprzedaż
Z czasem Europejska Wspólnota Gospodarcza przeistoczyła się w Unię Europejską, później Wielka Brytania opuściła szeregi tejże, a dokładnie dziś, 28. kwietnia 2026 Car & Classic wystawił w podlondyńskim Surrey na sprzedaż Pipera P2 z roku 1976, a więc z samego końca produkcji. Zażywny pięćdziesięciolatek trzyma się całkiem nieźle, również dlatego, że 29 lat temu przeszedł kompleksową renowację. Objęła ona m.in. ocynkowanie ramy pomocniczej, montaż klatki bezpieczeństwa i wymianę oryginalnej skajowej tapicerki na materiałową.
Na nowo skalibrowano również prędkościomierz i obrotomierz oraz – co najważniejsze – oryginalny silnik Ford Crossflow (cztery cylindry w rzędzie, ok. 1700 cm3 pojemności) wymieniono na ulepszoną wersję Stage 2. Jednostka wciąż ma dwa gaźniki Webera i pozostaje sparowana z fordowską skrzynią biegów 2000E o czterech przełożeniach oraz tylną osią z trzylitrowego Capri. Jak już wspomniałem we wstępie, według dzisiejszych standardów taki układ napędowy nie oferuje może przesadnie pieprznych wrażeń, wciąż jednak pojazd porusza się podobno całkiem żwawo. Podczas prób na hamowni podwoziowej przeprowadzonych w 2016 roku ten egzemplarz Pipera wypluł odrobinę ponad 100 KM.
Planowo aukcja ma się zakończyć 5. maja w godzinach wieczornych.
Z góry liceum, z dołu, no cóż, Ford
Przed około trzema laty nadwozie pomalowano w ten piękny, papryczkowy kolor, rzekomo tak bliski oryginałowi, jak tylko się dało. Co się natomiast tyczy niższych partii pojazdu, Pe-Dwójce zdarza się podobno pomalować podłoże olejem ze skrzyni biegów i tylnej osi. Oh well, Sir, fordowskiej proweniencji oszukać nie sposób.
Generalnie jednak auto pozostaje w zaskakująco dobrej kondycji. Eksperci twierdzą, iż jest to jeden z najlepiej zachowanych Piperów dostępnych na sprzedaż w ostatnich latach. Warto zaznaczyć, że choć samochód miał do tej pory trzech właścicieli, ostatni z nich wszedł w jego posiadanie już w roku 1979. Przebieg pojazdu, wynoszący niecałe siedem tysięcy mil, również uwydatnia jego kolekcjonerski charakter.
Rare but few care?
Choć całościowy wolumen produkcji Pipera P2 pozostaje bardzo niewielki (wg różnych źródeł od osiemdziesięciu kilku do stu kilkunastu sztuk), ceny poszczególnych egzemplarzy zazwyczaj nie szybują w przestworza, standardowo swobodnie mieszcząc się poniżej dwudziestu tysięcy funtów. Można zatem zapłacić mniej, niż za jeden z największych samochodowych koszmarów, a.k.a. miejski crossover, i cieszyć się ciekawym, unikatowym i naprawdę nieźle zachowanym kawałkiem motoryzacyjnej historii.
Zdjęcia: Car & Classic








