W osiemnastym odcinku Ekspresówki będzie sportowo i wyczynowo, Volkswagenowi Excel histeryzuje na czerwono, a Hondzie wręcz przeciwnie. Tesla zaś wypuściła rewolucyjny model z takim opóźnieniem, że wszyscy zdążyli zapomnieć, co miał właściwie zrewolucjonizować. Zapraszamy!

Zamaskowany prototyp nowego Audi RS 6 wypłużył na łuku Nordschleife

Czerstwe dowcipy o dużej podsterowności Audi nie są jak widać na powyższym filmie (okolice 2 minuty) wyłącznie dowcipami. Oto zamaskowany prototyp zapowiadanego na 2027 rok modelu RS 6 na łuku nie opanował elementarnej fizyki ruchu i mało widowiskowo, ale jednak przywitał się z bandą toru, asekuracyjnie zabezpieczoną oponami. Ponieważ mowa o prototypie, nieznana pozostaje dokładna masa tego modelu, ale pewne wyobrażenie może dać nowe RS 5 Avant, ważące 2370 kilogramów. RS 6 co oczywiste będzie większy, a więc i cięższy, zwłaszcza że zapowiadany jest jako hybryda plug-in. Inaczej nie da się spełnić najnowszych norm czystości spalin, pozostaje więc mieć nadzieję, że pod maską utrzyma się chociaż widlasta ósemka – ale dźwięk słyszalny na nagraniu zdaje się temu niestety przeczyć.

Volkswagen uderza w kasandryczne tony i zapowiada kolejne cięcia kosztów

Jak ujmuje to puenta pewnego wulgarnego dowcipu – „nie jest dobrze”. Przychody i zysk netto Grupy Volkswagen maleją z miesiąca na miesiąc, przepełniając korporacyjnego Excela paniczną czerwienią. Dyrektor finansowy VW, Arno Antlitz, obawia się, że dotychczas planowane redukcje kosztów mogą nie wystarczyć i niezbędne okażą się kolejne cięcia.

Herr Antlitz utrzymuje korporacyjno-marketingową dobrą minę i zapowiada, że szeroko zakrojony program oszczędnościowy nie przełoży się na obniżoną jakość samochodów, ale dalszą jego wypowiedź zagłusza donośny wrzask tych, wedle których samochody projektują teraz księgowi, a nie inżynierowie. No cóż, zawsze byli potrzebni jedni i drudzy w tym procesie, bo czasy manufaktur garażowych operujących w zadymionej szopie minęły bezpowrotnie dobre sto lat temu.

Nie bez wpływu na kondycję VW pozostaje coraz śmielej poczynająca sobie również w Europie chińska konkurencja, rywalizacja Volkswagena na wewnętrznym rynku Chin z lokalnymi markami oraz – a jakżeby inaczej – cła wprowadzone przez administrację Donalda Trumpa. Księgowych czy Volkswagena można sobie prywatnie lubić lub nie, ale kłopoty jednego z największych europejskich koncernów motoryzacyjnych odzwierciedlają sytuację właściwie całego kontynentu. A to już wcale nie jest śmieszne nic a nic.

Tesla Semi po 9 latach od debiutu wreszcie zjeżdża z linii produkcyjnej

Po niekończących się opóźnieniach, przekładanych rewolucjach i anulowanych datach oto z taśmy zjeżdżają pierwsze produkowane seryjnie egzemplarze ciągnika siodłowego Tesli, nazwanego jakże innowacyjnie i świeżo „Semi”, czyli po prostu ciągnik siodłowy w amerykańskiej angielszczyźnie. Jest on dostępny w dwóch wersjach: model Standard Range zapewnia zasięg 500 km (325 mil) przy masie całkowitej 37 000 kg (82 000 funtów), a zasięg wersji Long Range reklamowany jest na 800 km (500 mil). Oba warianty wyposażone są w trzysilnikowy układ napędowy o mocy do 800 kilowatów oraz elektryczny wał odbioru mocy z maksymalnym obciążeniem do 25 kW. Ładowanie odbywa się z mocą do 1,2 megawata za pomocą złącza MCS 3.2, co pozwala na uzupełnienie 60 proc. zasięgu w około 30 minut. Producent nie ujawnił pojemności akumulatorów, ale ostrożne szacunki wskazują, że model Standard Range ma około 550 kWh, a wersja Long Range około 875 kWh. Tyle suchych danych technicznych, a teraz pozostaje jeszcze znaleźć spragnionych odpowiedzi na pytanie, którego nikt nie potrzebował nawet zadać oraz przekonać ich, żeby to kupili.

Sedan to nowy SUV jeśli chodzi o sprzedaż Hondy i Toyoty

ekspresówka

Uspokajamy – nie podniesiono nadwozia sedanów ani nie posadzono ich na gargantuicznie wielkich kołach. Ten typ nadwozia pod postacią Hondy Accord i Toyoty Camry cieszy się jednak rosnącą popularnością, co znajduje odbicie w słupkach sprzedaży jak niegdyś SUV-y. Co prawda zjawisko odnotowano na rynku USA, ale wzrost o 42 proc. rdr dla Accorda i 18 proc. dla Camry jest niemożliwy do zignorowania. Co ciekawe klienci wstępnie zainteresowani Priusem wybierają jednak Camry, a Honda Ridgeline – model wydawałoby się idealnie skrojony pod amerykańskie oczekiwania – odnotowała w omawianym okresie spadek o 15,7 proc. Nie czas tu i miejsce na wysnuwanie wiążących socjologicznych wniosków, niemniej z pewnością jest to nietypowe w zalewie SUV-ów i crossoverów.

Alex Zanardi zmarł w wieku 59 lat

fot. BMW Sport

Kierowca Formuły 1, wyścigów CART, uczestnik sportów wytrzymałościowych i igrzysk paraolimpijskich, Alessandro „Alex” Zanardi, zmarł nagle 1 maja w swoim domu we Włoszech. Zanardi, który ścigał się w niezliczonych dyscyplinach, jest najbardziej znany ze swojej dominacji w amerykańskich wyścigach takich jak CART i oczywiście Formuły 1. Po tragicznym wypadku na torze Lausitzring 15 września 2001 roku, w którym stracił obie nogi, Zanardi zaszokował świat, wracając do ścigania się w Mistrzostwach Świata Samochodów Turystycznych (WTCC) kilka lat później. Co jeszcze bardziej imponujące, został mistrzem paraolimpijskim, wygrywając maraton nowojorski, Mistrzostwa Świata i Paraolimpiadę w Londynie w 2012 roku. Ma na swoim koncie dwa złote i jeden srebrny medal. Dla wielu człowiek-inspiracja i dowód na zwycięstwo ducha nad niedoskonałym ciałem.

Wyścigi bateriowozów w Japonii wzbogacono jazzową ścieżką dźwiękową

Jedną z zalet napędu elektrycznego jest jego cicha praca. Jedną z wad napędu elektrycznego w motosporcie jest jego cicha praca. Japońskie Stowarzyszenie Wyścigów Pojazdów Elektrycznych (JEVRA) zainaugurowało sezon All Japan EV-GP 2026 wyścigiem w Tsukubie pod koniec marca. Aby wzbogacić czymś poza energicznym komentarzem doznania akustyczne widzów, podłożono niebanalną ścieżkę dźwiękową, sięgając po smooth jazz (między innymi). Czymś było trzeba, bowiem jak słychać na przebitkach z kabin pojazdów biorących udział w wyścigu, nic nie ryczy, nie warczy ani nie cescy (wybaczcie suchar), ot faceci w kaskach kręcą sobie fajerami do wtóru szumu wiatru jak spokojne wyluzowane liście na gładkiej tafli jeziora. Teoretycznie napęd elektryczny spisywałby się idealnie w krótkich wyścigach, gdzie kwestia zasięgu na jednym ładowaniu nie jest arcyważna – rakietowe przyspieszenia, możliwość przeciążania ponad 100 proc. mocy znamionowej silnika, wszystko to bardzo fajnie. Tylko gdzie ryk kojarzony z potęgą i mocą na zasadzie jaskiniowego atawizmu?

I tym nostalgicznym akcentem kończymy ten odcinek. Jazda bateriowozem pod jazzowe plumkanie kojarzy się z różnymi rzeczami, ale bynajmniej nie ze sportowymi emocjami. Defasonowanie band toru podsterownym Audi już bardziej, a na pewno o wiele bardziej niż jakiś tam japoński sedan.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to