Okrągły jak Cybertruck sturlany ze wzgórza dwudziesty odcinek Ekspresówki wjeżdża w obłokach palonej gumy i przepalonej góry publicznego grosza. Cybertruck też wjeżdża – na plażę, obniżając swą szpetotą ceny nieruchomości w okolicy, na szczęście na krótko. Zapraszamy!
Izera zmienia nazwę i partnera strategicznego
Kolejny rozdział historii prężnego rozwoju elektromobilności z etykietką „made in Poland” pisze się na naszych oczach. Oto minister aktywów państwowych, niejaki Wojciech Balczun, przedstawił nowy wspaniały plan na produkcję bateriowozów w Polsce, tym razem we współpracy z tajwańską firmą Foxconn. Pan minister z rozbrajającą szczerością przyznał, że dotychczas Izera była tworem wirtualnym, powołanym do przepalania setek milionów złotych bez żadnego namacalnego rezultatu. Od teraz koniec z tym, ogłasza minister, a pierwsze polsko-tajwańskie samochody mają zjechać z taśmy produkcyjnej w 2029 roku. Pod jaką marką – na razie pozostaje to niewiadome, być może zostanie wyłoniona w jakimś konkursie. Takie detale nie powstrzymują bynajmniej spółki ElectroMobility Poland przed posiadaniem rady nadzorczej, zarządu, sekretariatów i reszty biurokratycznego inwentarza. A samochód? No cóż, ryzyko nabawienia się przypadłości zwanej felis faciem rośnie wykładniczo z częstotliwością dopytywania, więc poniechamy.
Lotus skorzysta z silników V6 i V8 wyprodukowanych przez Renault i Geely
Pakiet kontrolny Lotusa należy od dziewięciu lat do chińskiego koncernu Geely. Tenże zawiązał z Renault spółkę joint-venture o nazwie Horse Powertrain i to właśnie ta firma zajmie się produkcją silników w układzie V6 oraz V8, mających napędzać nowe modele Lotusa, m.in. odświeżoną Emirę. Zaprezentowany w zeszłym miesiącu na salonie samochodowym w Pekinie silnik o nazwie kodowej W30 waży zaledwie 160 kilogramów, co według Horse’a czyni go o 10 kilogramów lżejszym niż jakikolwiek inny V6 obecnie produkowany. Jest również uważany za najmniejszy gabarytowo silnik V6 na rynku. Ma 3 litry pojemności i został opracowany z myślą o układach mild-hybrid, full-hybrid i plug-in hybrid. Jednostka może też służyć jako generator do ładowania akumulatora w pojazdach elektrycznych. Jest kompatybilna zarówno z układem wzdłużnym jak i poprzecznym, generując moc do 536 KM i moment obrotowy do 700 Nm.
Nowy silnik V6 stanowi również bazę dla widlastej „ósemki”, zapowiadanej przez Horse Powertrain. Większy silnik będzie napędzał to, co Lotus buńczucznie nazywa swoim pierwszym supersamochodem, którego premiera planowana jest na 2028 rok. Zapowiedziany na początku tego tygodnia model flagowy ma przywrócić nazwę Esprit, ostatnio używaną w 2004 roku, kiedy to Lotus zaprzestał produkcji samochodów z silnikami V8. Nie wygląda więc ani trochę na to, żeby silnik spalinowy wybierał się do muzeum albo na śmietnik historii, jak wieszczą sympatycy bateriowozów.
Do Senatu USA trafił projekt ustawy o zakazie importu z krajów nieprzyjaznych
Projekt ustawy, roboczo zatytułowany enigmatycznym numerem S.4429, zamierza zakazać importu, produkcji, sprzedaży, odsprzedaży lub wprowadzania do obrotu międzystanowego w Stanach Zjednoczonych pojazdów oraz związanego z nimi oprogramowania i sprzętu powiązanego z zagranicznymi krajami nieprzyjaznymi. W tymże projekcie jako owe kraje określono Chiny, Iran, Rosję oraz Koreę Północną. O ile dwa ostatnie do USA nie eksportują być może imponujących liczbowo wolumenów bądź to surowców, bądź też wyrobów przemysłowych, a drugi z wymienionych krajów wyspecjalizował się w ośmieszaniu militarnego potencjału kraju Wujka Sama, o tyle chińskie poczynania na amerykańskim rynku nie przechodzą niezauważone. Slangiem jadowitych prawników dokument definiuje też, czego konkretnie zakaz miałby dotyczyć: samochodów oraz ich oprogramowania czy systemów bezpieczeństwa zainstalowanych na pokładzie. Wyjątek poczyniono dla tych producentów, których nie kontroluje w ten lub inny sposób kraj nieprzyjazny w co najmniej 25 procentach. Sugerowana w dokumencie kara za złamanie przepisów wynosi 1,5 miliona dolarów lub pięciokrotność wartości danej transakcji. Skończyły się żarty, ze smyczy spuszczono piekielne ogary prawniczego bełkotu.
BMW M3 CS traci 70 KM, a entuzjaści się cieszą
Na rynek amerykański w kłębach dymu z opon wjechało tłustym boczurem BMW M3 CS w odmianie Handschalter. Mimo mało melodyjnej nazwy – wszak nie mówimy o włoskim samochodzie – oraz obniżenia mocy względem seryjnych 543 KM do 473 KM, miłośnicy marki nie kryją entuzjazmu. Specyfikacja przewiduje bowiem obecność ręcznej skrzyni biegów i napęd na tylną oś. Dodatkowo obniżono masę o 43 kg, dostrojono układ kierowniczy, podwozie i reakcję silnika specjalnie dla tej wersji. Samochód ma też przestrojone zawieszenie ze zmienionymi kątami pochylenia kół i korzysta z tych samych amortyzatorów co M4 CSL. Przyspieszenie do 97 km/h (60 mil/h) zajmuje 4,1 sekundy, a prędkość maksymalna jest ograniczona do 290 km/h. Wersja ma być limitowana, a jej cena wyjściowa wyniesie minimum 107 100 dolarów.
Pontiac G6 zmodyfikowany przez firmę Roush trafia na aukcję
Roush to amerykańska firma tuningowa, założona w 1995 roku przez Jacka Rousha, zajmująca się projektowaniem i wytwarzaniem podzespołów wyczynowych do samochodów dopuszczonych do ruchu na drogach publicznych jak również egzemplarzy typowo wyścigowych – i kojarzona niemal wyłącznie z tuningowaniem Fordów. Ten konkretny Pontiac G6 został zaprezentowany przez Roush Industries na targach SEMA w 2004 roku i od tego czasu świat niemal całkowicie o nim zapomniał. Pośród wielu zmian i usprawnień jest m.in. dolot oraz wydech, rozpórka przednich amortyzatorów czy obniżone sprężyny, a we wnętrzu dodatkowe wskaźniki i konweniujące kolorystycznie z nadwoziem akcenty tapicerki foteli. Projekt raczej z tych nostalgicznych, przywodzący na myśl złote czasy wydarzeń typu ATS Piła 2002.
Toyota Sienna wyciąga Teslę Cybertruck z plażowego piachu
Nieznany pozostaje tok myślenia człowieka, który wkomponował się w kopny piach trzytonowym śmietni… Teslą Cybertruck. Jak widać na powyższym filmie, minivan Toyoty przyszedł w sukurs, wyciągając z tarapatów kierowcę szpetnego jak listopadowa noc bateriowozu i znacząco poprawiając tym samym estetykę okolicy. Trawestując znaną sentencję pewnego wielkiego umysłu XX wieku – nie wiem, jakimi samochodami będą jeździli ludzie w trzeciej wojnie światowej, ale ci, którzy przeżyją, na czwartą wybiorą się Toyotami.
I tym filozoficzno-motoryzacyjnym akcentem kończymy ten odcinek. Izerą czy jakkolwiek się będzie to nazywało nie da się pojeździć, bo trudno poruszać się zdefraudowanymi publicznymi środkami bez zamiany ich w coś wyposażonego w koła i silnik. Limitowane BMW z ręczna skrzynią na przykład, ewentualnie Lotusa z widlastą ósemką.


