W dziewiętnastym odcinku Ekspresówki bateriowozy zostaną wyszydzone i pokonane, a napęd spalinowy nie wydał z siebie jeszcze ostatniego klepnięcia zaworów wydechowych. Nawet w Szwajcarii to zauważyli. Zapraszamy!

Tatra: ile dajemy osi? Też Tatra: tak.

Osobowe samochody pod marką Tatra zniknęły z rynku dobre kilkadziesiąt lat temu, ale ciężarowe nigdzie się nie wybierają i najlepszym tego dowodem jest dorodny szesnastokołowy okaz modelu Phoenix. W zależności od wersji (16×16 lub 14×10) skrętne są dwie lub trzy przednie i dwie tylne osie, umożliwiając sprawniejsze manewrowanie tą drogową stonogą. Do napędu mogą służyć wysokoprężne silniki Paccar o pojemnościach od 6,7 przez 10,8 do 12,9 litra, a zabudowę specjalistyczną – dźwigi, wiertnice, podnośniki koszowe – ogranicza głównie budżet i fantazja zamawiającego. Podwozie to kolejna iteracja sprawdzonego pomysłu Tatry na centralną rurę nośną idącą wzdłuż konstrukcji, zapewniającą zarówno wytrzymałość mechaniczną jak i pożądaną dzielność terenową. Administratorzy flot nienawidzą tego modelu, oponiarze uwielbiają… [zobacz dlaczego]

Magazyn Edmunds stracił 47 000 dolarów na elektrycznym Chargerze Daytona

Istniejący od ponad 50 lat magazyn Edmunds idzie z duchem czasu i publikuje staranne testy oraz wnikliwe przeglądy samochodów na swojej stronie internetowej. Podchodzą do sprawy bardzo sumiennie – do tego stopnia, że zamiast wypożyczać, kupują samochody, o których piszą. Po roku z Chargerem Daytoną w wersji elektrycznej księgowość Edmundsa doznała straszliwego świądu Excela, kiedy okazało się, że wartość samochodu spadła o 47 000 dolarów, mimo że przejechał w tym czasie zaledwie 11 300 km (7000 mil). Recenzujący tę odmianę Chargera pracownicy Edmundsa nie szczędzili negatywnych ocen, niepochlebnie wyrażając się o promieniu skrętu, prowadzeniu, imitacji dźwięku V8 dobiegającej z głośników, wadliwym systemie multimedialnym czy oprogramowaniu, a całość podsumowano jako nudę i rozczarowanie, za którymi nikt nie będzie tęsknił. Łyżką świeżych amperów w beczce rozwodnionego elektrolitu może być uzyskanie w czasie testów lepszych zasięgów niż deklarowane przez producenta, bowiem przeciętnie przejeżdżano 410 km zamiast 348 na jednym ładowaniu.

Toyota opracuje model GR RAV4, jeśli zrobicie hałas

ekspresówka

Grafika utworzona przez AI.

Nie chodzi jednak o kręcenie bączków czy strzały z wydechu pod salonami dilerskimi lub fabrykami producenta. Odpowiedzialny za RAV4 główny inżynier Yoshinori Futonagane powiedział, że jedyną przeszkodą między dostępną już RAV4 GR Sport a pełnoprawną wersją GR jest „świadomość kierownictwa na temat popytu klientów”, a nie „ograniczenia techniczne”. Obecnie hybrydowy układ plug-in w GR Sport to 2,5-litrowy silnik czterocylindrowy zestawiony z dwoma silnikami elektrycznymi, co daje łącznie 324 KM w wersji na rynek amerykański. Toyota ma jednak jeszcze 2,4-litrowy turbodoładowany silnik, obecny w Lexusach NX i RX oraz Toyotach Tacoma, 4Runner i Land Cruiser. Umieszczenie tego napędu pod maską RAV4 nie stanowi technicznej przeszkody, więc aby zwierzchnictwo projekt zaakceptowało, potrzebne jest wystarczająco głośne i dobitne wyrażenie chęci zakupu przez potencjalnych klientów. Presja konsumencka ma sens.

Porsche Taycan Turbo GT pokonało Xiaomi SU7 na Nürburgringu

ekspresówka

Xiaomi seryjnym modelem XU7 uzyskało na torze Nürburgring wynik 7:04,957 i przez pewien czas dzierżyło tytuł najszybszego bateriowozu. Porsche podjęło wyzwanie i we współpracy z Manthey Racing doprawiło Taycana Turbo GT przeprojektowanym pakietem aerodynamicznym, mocniejszym układem napędowym, lżejszymi kołami, pół-wyczynowymi oponami oraz przestrojonym zawieszeniem. Z tak przygotowanym samochodem okrążenie Nürburgringu zajęło 6:55,553, a więc o ponad 9 sekund lepiej niż Xiaomi i ponad 12 sekund lepiej względem standardowego Taycana Turbo GT. Znakiem nowych czasów nie jest bynajmniej ściganie się bateriowozami (samochód elektryczny to wszak o wiele starszy wynalazek niż spalinowy), ale uczestnictwo marek chińskich jako równorzędnego rywala, z którego wynikami trzeba się liczyć i trochę przyłożyć do jego pokonania. Chociaż z tą równorzędnością to tak trochę różnie bywa, zważywszy na fakt, iż Xiaomi ma 1548 KM, a Porsche nawet po wzmocnieniu ledwo 993 (1033 w trybie Launch Control).

Szwajcaria uchyliła zakaz wyścigów torowych, obowiązujący od 1955 roku

Górzysty kraj bankierów, serowarów i zegarmistrzów zakazał organizowania na swoim terenie wyścigów torowych po wypadku na torze w Le Mans w 1955 roku, w którym zginęło ponad 80 osób. Wyjątki poczyniono w latach 2018 i 2019 dla Formuły E, ale poza tym przez 71 lat wszelkie wyścigi były tam strengstens verboten. I oto w środę Szwajcarska Rada Federalna ogłosiła, że ​​zakaz wyścigów zniknie z dniem 1 lipca, co otwiera drogę do organizacji wydarzeń takich jak wyścigi Formuły 1 chociażby. Szwajcaria jest ojczyzną kilku legendarnych kierowców królowej motosportu, a Formuła 1 to nie jest jakiś tam wiejski festyn dożynkowy i wpływy z ruchu turystycznego będą tu zauważalne.

BMW przedstawiło M Ignite do silników S58 dla modeli M2, M3 i M4

ekspresówka

Skrywający się pod fikuśną nazwą M Ignite system spalania wstępnego ma przyczynić się do poprawy wydajności silników S58 podczas intensywnego użytkowania, a także umożliwić spełnienie nowych norm czystości spalin. Nowa komora wstępna zawiera własną świecę zapłonową i połączona jest z główną komorą spalania poprzez otwory przelewowe. Przy niskich i średnich obrotach silnik działa po staremu, ale przy wyższych część mieszanki paliwowo-powietrznej jest kierowana przez otwory do komory wstępnej w celu zapłonu. To z kolei powoduje zapłon głównej komory spalania z wielu punktów. BMW twierdzi, że powinno to zarówno prowadzić do „znacznie wyższej prędkości spalania”, jak i przeciwdziałać „możliwym przyczynom niekontrolowanego spalania”. 

W połączeniu z nowym, wyższym stopniem sprężania i nową zmienną geometrią turbiny dla turbosprężarek, firma twierdzi, że nowy system „znacznie zwiększa wydajność sześciocylindrowych silników rzędowych, zwłaszcza gdy silnik jest eksploatowany do granic możliwości”. Dla kierowców ścigających się swoimi samochodami M powinno to oznaczać znaczne korzyści w zakresie wydajności na torze. System ten spełnia również surowe normy emisji spalin Euro 7, które wejdą w życie w listopadzie. To oznacza, że ​​silnik będzie mógł być sprzedawany w nowych samochodach przez wiele lat bez dalszych poważnych modyfikacji. BMW twierdzi, że ulepszone silniki powinny pojawić się w modelach M3 i M4 w lipcu tego roku, a nowe jednostki M2 opuszczą fabrykę w sierpniu. Ogółem brzmi to jak coś stojącego niebezpiecznie blisko marketingowego bełkotu, ale ufamy, że pomysł jest bardzo dobry.

I tym optymistycznym spalinowym akcentem kończymy ten odcinek. Jak wykazano wyżej, Daytona na baterie nie ma zbyt wiele sensu, a silniki spalinowe nadal można usprawnić nie popadając przy tym w nadmierne skomplikowanie konstrukcji. No i skoro nawet Toyota proponuje szalone spalinowe wersje zamiast kurczowo trzymać się bateryjek, to najwyraźniej nie wszystko jeszcze przesądzone.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to