Japońska marka chyba wzięła sobie do serca powiedzenie „działa – nie rusz”. Przyszła pora na odświeżenie ich kompaktowego modelu i, cóż – Honda Civic po liftingu i przed nim różnią się nieznacznie. Najwyraźniej model „działa”.

Nie będę Was męczył zgadywankami ani próbami przypomnienia sobie, jak wygląda dotychczasowy Civic – tym bardziej, że na polskich drogach nie jest to najczęstszy widok. Zacznijmy od razu od wizualnego porównania obu modeli.

Honda Civic lifting

Tak jest po liftingu.

A tak było do tej pory.

Tylko przód? Wystarczy. Naprawdę – przyjrzałem się uważnie zdjęciom obu wersji z innych perspektyw i nie zauważyłem żadnych innych różnic. Ok, są jeszcze detale wnętrza, do których przejdziemy, ale to naprawdę detale – te zdjęcia wyglądałyby niemal tak samo. Zmienił się zderzak i grill – w zasadzie typowo dla liftingów, jeśli chodzi o sam przód nadwozia. Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, ale przy tej okazji zniknęły też światła przeciwmgielne – i nie, nie jest to, jak kiedyś bywało, wyposażenie opcjonalne. Honda twierdzi, że dzięki rozwojowi techniki reflektorów LED odrębne światła przeciwmgielne stały się niepotrzebne.

Reszta zewnętrznych zmian to w zasadzie opcje – nowy wzór 18-calowych felg, który ma „nadać dynamizmu” oraz nowy lakier Seabed Blue, zastępujący dotychczasowy Premium Crystal Blue. Ach, no i jeszcze nowe kolory akcentów – Berlina Black, Nordic Silver i Patina Bronze. Przy czym nie jestem pewien, gdzie te kolory się objawiają. Tak więc, jeśli przed Wami w korku stanie Honda Civic aktualnej generacji, to nie odróżnicie wersji sprzed liftingu i po – chyba że akurat będzie niebieska, a Wy macie świetną pamięć do odcieni.

Honda Civic po liftingu nie zmieniła się też zbytnio wewnątrz

I mam tu na myśli zarówno wnętrze, jak i technikę. Zacznijmy od wnętrza – pojawiła się tam czarna podsufitka niezależnie od wersji wyposażenia, a nawiewy są otoczone matowym chromem, co ma dawać wrażenie „bardziej premium” i nadawać „odrobinę wyrafinowania”. Tłumacząc z marketingowego na polski – „prawie nic nie ruszaliśmy, bo nie było narzekań”. Tym bardziej, że Honda zapewnia też o tym, że lifting Civika został opracowany z uwzględnieniem uwag nabywców. Co prawda zgaduję, że każdy taki jest, ale tak mały zakres zmian zdaje się sugerować, że krytycznych uwag było niewiele.

A technika? Tu najwyraźniej nie zmieniło się nic wartego uwagi (poza wspomnianymi wcześniej reflektorami), bo Honda o żadnych zmianach nie informuje. Dla przypomnienia – Civic oferuje jeden napęd, i jest to hybryda zamknięta z dwulitrowym, wolnossącym R4, które na ogół pracuje jako generator, a łączy się z kołami tylko w określonych warunkach, w trasie, ale za to bezpośrednio. Silnik spalinowy generuje 143 KM i 186 Nm, zaś cały układ – 186 KM i 315 Nm. Całkiem przyjemne parametry, a i w praktyce zdaje się to sprawdzać dobrze. A, o wersji Type-R, rzecz jasna, można już zapomnieć, o czym informowaliśmy niedawno.

Kiedy odświeżony Civic będzie dostępny i ile będzie kosztować?

Na razie brak informacji dotyczących polskiego rynku, a sama polska strona Hondy zdaje się nic nie wiedzieć o liftingu Civica. Jednak wnioskując po minimalnym zakresie zmian można się raczej spodziewać niemal identycznej ceny. A biorąc pod uwagę, że na innych rynkach – m.in. w Wielkiej Brytanii czy w Japonii – już od 2024 r. można zamawiać odświeżoną Hondę Civic, to powinna ona być dostępna wkrótce również w naszym kraju.

Może i Honda Civic prawie się nie zmieniła po liftingu – ale chyba nie musiała. Szkoda tylko, że w Polsce jej popularność niszczy cena.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to