Dwudziesty dziewiąty odcinek Ekspresówki zaczyna się bateriowozem, ale płynnie przechodzi w spalinowy świat wielu cylindrów oraz całkiem prawdopodobnego odejścia od ekranów dotykowych, przynajmniej jeśli chodzi o kluczowe funkcje. Zapraszamy!
Prezydent Francji będzie bujany oleopneumatyką
DS, francuska submarka Citroena z ambicjami odwrotnie proporcjonalnymi do rynkowych sukcesów, zaprezentowała wariację prezydenckiego pojazdu opancerzonego, bazującego na modelu DS N°7. W tej wersji, obdarzonej dopiskiem Elysee, zwiększono rozstaw osi o 25 cm i jest to pierwszy całkowicie elektryczny samochód w prezydenckiej flocie. W obecnych przesyconych bateriowozami czasach nie to jednak stanowi o unikatowości pojazdu, ale zawieszenie oparte o oleopneumatyczne amortyzatory o progresywnej charakterystyce. Samodzielne dla każdego koła moduły sprężynujące, skonstruowane w oparciu o azot i olej, eliminują znaną ze starszych Citroenów instalację hydropneumatyczną z widocznymi pod maską „gruszkami” na płyn LHM. Odpowiedzialna za rozwiązanie francuska firma Nimbus ograniczyła się jednak tylko do tego jednego prezydenckiego egzemplarza i słowem nie zająknęła się o możliwości produkcji seryjnej – podobnie jak ktokolwiek ze Stellantisa.
Koniec produkcji Bugatti Mistral z silnikiem W16
Ostatni wyposażony w ośmiolitrową jednostkę W16 model Mistral opuścił linię produkcyjną, ustępując nadchodzącemu Tourbillionowi. Ponieważ za pieniądze nie można kupić wszystkiego, ale mimo to bardzo wiele, oficjalne zakończenie produkcji okazuje się informacją dla pospolitych Areczków, a dla zarządu pozostaje otwarta możliwość zamówienia one offa ze wspomnianym unikatowym silnikiem W16 – przynajmniej do momentu, gdy w Molsheim mają jeszcze takie silniki na półkach.
Nowozelandzki hipersamochód Nilu27 z silnikiem V12 ukazany miastu i światu
Powstała dwa lata temu marka Nilu obiecywała wejście na rynek hipersamochodów z prawdziwym kopnięciem, godnym deklarowanego momentu obrotowego. I oto zademonstrowała w Nowej Zelandii gotowy silnik – widlastą dwunastocylindrową jednostkę wolnossącą o pojemności 6,5 litra, osiągającą 11 000 obr/min, docelowo sprzęgniętą z manualną siedmiobiegową skrzynią, gdy już trafi do auta. Silnik ten wyprodukowała nowozelandzka firma Hartley Engines, a marketingowo bezbłędna nazwa Hot V odnosi się do układu kolektorów wydechowych, położonych między głowicami. Plany producenta zakładają, że Nilu27 zostanie wypuszczone na rynek w liczbie 15 egzemplarzy przeznaczonych wyłącznie do jazdy torowej, po czym firma skupi się na wersji dopuszczonej do ruchu ulicznego, której produkcja ograniczy się do 54 egzemplarzy.
Toyota przyznała, że w nowej RAV4 przesadziła z ekranozą
Homeopatyczną liczbę fizycznych przycisków pod ekranem konsoli środkowej zachowano chyba jedynie z przyzwyczajenia, a główny inżynier RAV4, pan Yoshinori Futonagane, przyznał niedawno, że i one miały ustąpić na rzecz takich wyświetlanych tylko na ekranie. Tymczasem klienci, w tym na kluczowym ostatnimi czasy rynku chińskim, domagają się powrotu fizycznych przycisków do najistotniejszych funkcji, zaś zdaniem pana Futonagane, Toyota uważnie wsłuchuje się w opinie klientów i liczy z ich zdaniem. Dlatego też nie wyklucza przeniesienia większej liczby funkcji na przyciski fizyczne, głównie te sterujące klimatyzacją czy ogrzewaniem foteli. Czy komuś to w ogóle przeszkadzało poza korporacyjnym Excelem?
CEO Forda, Jim Farley, przyznaje palmę pierwszeństwa jakości produkcji zakładom spoza USA
Prezes Forda, Jim Farley, odważnie stwierdził, że to zakłady Forda w Meksyku i Chinach wyznaczają standardy, do których dążą wszyscy inni, zaś amerykańskie tylko próbują za nimi nadążyć, zwłaszcza jeśli chodzi o przestrzeganie procesów produkcyjnych i rozwiązywanie problemów na hali fabrycznej. „Nasze zakłady w Chinach i Meksyku konsekwentnie wykazują się największą zgodnością z procedurami i posiadają najwyższe kompetencje w zakresie rozwiązywania problemów” – powiedział pan Farley. Dyplomatycznie dodał przy tym, że różne kraje charakteryzują się odmienną kulturą pracy, która może sprzyjać lub utrudniać realizację celów jakościowych firmy.
Stateczna starsza pani z Florydy otrzymała dwuznacznej treści tablice rejestracyjne
Tablice o oznaczeniu SQZ A55 wygenerował bezduszny system, któremu obce są ludzkie skojarzenia i niedoskonałość narządu wzroku. Ta ostatnia odpowiada za szybkie odczytanie zestawienia 55 jako SS, co w połączeniu z resztą ciągu znaków tworzy w slangowej angielszczyźnie niewybredne polecenie intensywnego napięcia mięśni w tylnej części ciała. 77-letnia właścicielka Hyundaia Sonaty początkowo chciała wymienić niefortunne tablice na inne, ale otoczenie przekonało ją do zmiany zdania. Teraz może być jeżdżącą definicją określenia „dysonans poznawczy”.
95-letni mechanik z USA nadal pracuje
To informacja, która wywołuje szybsze bicie urzędniczych serc we wszystkich instytucjach zajmujących się świadczeniami emerytalnymi. Oto 95. urodziny pan John Larkin świętował pracując w warsztacie Motor & Machine w Nashville w stanie Tennessee. „Po prostu to lubię. To zajmuje umysł i chroni przed kłopotami” – powiedział pan Larkin i dodał:„nigdy nie znalazłem niczego, co by mi się bardziej podobało”. Podoba mu się od 1955 roku, kiedy to zaczął pracować jako mechanik, a obecnie potrafi odrestaurować do pięciu silników tygodniowo. Chętnie przy tym dzieli się wiedzą z młodszymi stażem i metryką kolegami, którzy nazywają go „Papa John”, a ten i ów z pełnym szacunku nabożeństwem mówi o nim „mistrz”. Dwustu lat, panie Larkin!
I tym jubileuszowym akcentem kończymy ten odcinek. Wydziałowi Komunikacji z Florydy nie będziemy podpowiadać kolejnych wariacji znaków, zresztą na wóz z V12 albo W16 zaproponowaliby pewnie coś w stylu S0S L0W czy też G0H BRD. Nie żeby ujmowało to osiągów oczywiście.


